Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą seks. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 4 kwietnia 2013

pojebało cię?!

Śniadanko. Rodzinka przy stole. Przykładnie.
- Dziękuję - powiedział nagle Starszy.
- Komu? - Za co? - zdziwiliśmy się
- Młodej dziękuję, bo powiedziała mi smacznego.
- Ahahahaha ale to było z pięć minut temu!  -co za facet, ahahaha, zaczynamy brechtać się..
- No co, nie mówi się z pełną buzią. a was co tak rozśmieszyło? Śmiejecie się ze mnie?
Ups.......
- No co ty synku. My? z ciebie? nigdy! Cieszymy się, ze jesteś taki mądry-  hihihihi -  ułożony. Wiesz, młody człowieku,  lepiej powiedzieć późno dziękuję niż wcale.
I zgon w kanapkę. Ten to ma zapłon. Jak się zawiesi to wisi. I można mówić. Ale czasami coś do niego dotrze. Zwłaszcza tekst:
- Zagrasz w angry birds?!


Dowalam nodze. Na rehabilitacji steper, bieżnia. W domu rowerek. Albo będzie dobrze albo mi spuchnie. Albo szlag mnie jasny trafi w końcu. Albo nie wiem.


Ja pedałuję, a syn stoi i nawija, nawija - o angry birds. Oto mój napęd, moja muzyka. Nie tylko gadamy, ale i razem gramy. A co. Też mi się należy.
- JEEEEEEEEEEEEEEEEEEST! Widziałeś!!!! AAAAAAAAAAAAAAA!!!!!!!! - drę się megaśnie.
- Dobra  jesteś mamo - nie ma to jak uznanie w oczach synkach. Rosnę, rosnę, puchnę. A potem dostaję kubeł zimnej wody na głowę, bo tato jest lepszy. I wujek. Jasne i wszyscy święci. Eche, po moim trupie.   -
- W  końcu kto przeszedł ten etap synu, nooooo?!
- Ale ja też jestem dobry!
- No pewnie, najlepszy.

- Mamo nawet nie wiesz jak cię kocham
- Chyba ty nie wiesz jak ja kocham ciebie.
- Wiem, wiem.
- A właśnie, że nie wiesz!
- A właśnie, że wiem ...
Uwielbiam droczyć się z synem. Potem wojna na poduchy i ręczne mocowanie. Młode lwiątko normalnie.
Tak jak córka. Też przywlecze tyłek, wlezie, da buziaka:
- Kocham cię mamo.
- A ja ciebie nie  - hehehe 
- Żartujesz!
- Pewnie dzwońcu najukochańszy.
Mam trochę przekichane. Bo jak mnie nie obłażą dzieciaki to T obłazi.  Ach ta miłość hahaha. A właściwie dewiacja. Po tylu latach.  Niemożliwe, a jednak. Hydraulik naprawia cięknącą rurę. Ha, ha, ha .......
Magia kompa, filmu pozwala nam na "chwilę oddechu".
-Dzieci chcieliście film?! - niewinne pytanko w drodze do wolności. Ha, ha, ha ....ale co robić, jak się robić chce. Taki wiek, ech. .....
Śmieszne może, ale prasując koszulę T (fakt, nie zdarza mi się to często), czuję się jak nogi mi się uginają, ten zapach, myśli uciekające w ramiona, no nie mogę ....odpływam......a potem parzę się.

- Chodźcie na jogurt, sio do kuchni.
-A wy co?
- Kran w łazience musimy naprawiać!
Potem to tylko piwnica zostanie ......kiedy za dnia dorywa chcica.


Z wiekiem wszystko jest lepsze. Chyba. Przynajmniej dla mnie. Otępiałość jest wyzwoleniem. Ha, ha, ha ...

Kanapka życia lepiej smakuje doprawiona pieprzem doświadczenia.Ha, ha, ha albo nutką ziołową psującego się życia. Maggi doświadczenia wprawia w rozkosz konsumowania. Się nie je łapczywie, się nie zachłyśnie. Proste.
Z wiekiem człowiek wie, że warto mieć w pompie co się da. I tyle.
Chcesz pobiegać?! Wyrzucaj zbędny balast. Radość to balonik, a smutek czai się pod kamieniami zmartwień. Po co się obciążać?! Z wiekiem i tak kręgosłup sam siada.
Olewka, olewka....
Zamiast się motać w młodzieńczym wigorze człowiek siedzi w fotelu i łapie chwile rozciągając je jak gumę do żucia. Nic nie umknie. To co dobre. A co złe już tak nie wkurwia. Nawet jeśli wpadnie się w pajęczą sieć, wiadomo, ze nie ma co się motać. Można spokojnie wyjść. Z czasem. Z czasem wszystko wychodzi. Jak włosy.

A kiedy chce się żyć człowiek umiera. Chyba, że dotrze to sfery totalnego zmęczenia. Wtedy śmierć staję czymś pozytywnym. Wybawieniem.

Jestem na etapie, gdy wszystko cieszy.  A wódka smakuje wyjątkowo. Pierdolę wszystko, ot co. Już słyszę ten głos i pewnie nie jeden:
- Jak zwykle - hahahahaha.
- Noooooo, jak zazwyczaj....... - hahaha, bo i co mogę innego rzec?


Wsiadłam w samochód. Kurde, jak to się prowadzi? Sprzęgło, hamulec, gaz ...eeeeeee.........biegi. Odpaliłam. Muza. Jak zwykle ta sama. O.N.A.



Jedynka, ruszam, dwójka, trójka .......ulica, cholera, tutaj panują przepisy -Nim sama zgasnę, sama zniknę
 Usłyszę w końcu to, co chcę.
..... hamulec.......AAAAAAAAAA!!!!!!!! Kurwa, z trójki nie rusza się! Grrr....redukcja biegów kobieto! Czy warto było szaleć tak - przez całe życie?
 Czy warto było starać się - jak ja?....
..Na liczniku 40-cha, bo ulice niczym szwajcarski ser - można nieźle się wj..pieprzyć. Jak w życiu. Jadę, zaparkowałam. Nic nie zdemolowałam. Będzie zajebiście! Taniec radości w śniegu.
T:
- Pojebało cię?!
 -Totalnie. I w deseczkę, synu! Buhahahaha......








A dla zimy zaśpiewam :






Nie ma końca
Nie ma pożegnania
Znikaj
Pod osłoną nocy



tralalala a wiosna i tak nadchodzi, czuję to :DDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDDD