Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowy telefoniczne. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą rozmowy telefoniczne. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 10 stycznia 2013

wtopa na maksa





Dzisiaj nie miałam ochoty wstawać. Uszło ze mnie życie. To się nazywa dół. Kolejna kontuzja, kolejny sezon bez nart, ale za to jaki skoczny -na jednej nodze. Pytam się -dlaczego ja?! Znowu ja.
Głowa montuje stos dziwnych myśli. "Chciałaś popełnić samobója to masz. Teraz Bóg doświadcza cię pokazując jak życie bywa piękne a zarazem kruche".
 - Ale ja wolę krucha ciasteczka!!!-  krzyczę.  Cholera...Dupek pamięta co było 22 lata temu...grrr...
Ciekawe, czy usłyszał mój krzyk, moję myśli.
Pewnie nie, bo maskotki nie mówią. A ja właśnie tak się czuję,  jak maskotka w rękach wyższych sił. Tuli, tuli i bach, rzut w kąt, w kanał jakiś.
- No, proszę - mówi głos -ale stłuczkę przeżyłaś, a mogłaś wyjśc np z wybitymi zębami, albo ze skręconym karkiem...
To fakt, miesiąc temu baba wjechała mi w bagażnik. Nie miałam zapiętych pasów.
 - Dziękuje za pociesznie.
Optymistyczny tekst wlany w serce. Przez lejek.

Społeczność lokalna zauważyła brak mojej osoby w panoramie. Mama robi za punkt informacyjny. Reakcja ludzi? Znowu? A to ta sama noga? Rok temu miałam złamaną piętę. Zresztą co ja nie miałam. Rozumu chyba, a tak to wszystko.
Znajomi proponują pomoc. W tych czasach unikalny gest. Żyję wśród unikatów. Dziekuję Wam.
Zadzwoniła kumpela. Rano. Przed 9.00, kiedy spałam słodkim snem.
 - Słuchaj a co Tobie się stało?
- Wpadłam w kanał i do dupy jest.
- Znowu ? A to ta sama noga?
- Kurde, nic nie mów. Nie wiem, nie pamiętam.
- Słuchaj myślałam, by wyskoczyć na browara w takim razie ja do ciebie podskoczę to pogadamy. A i pamiętaj, ze dzieciaki mogę ci do przedszkola odprowadzać, przyprowadzać, nie ma sprawy.
 - Dzięki. A jak tak zdrowie syna?
 - Syna???!!!! Arte, KURWA MAĆ!, czy ty spisz? Nie wiesz z kim rozmawiasz?!
Ta kurwa spadła na moją głowę nieoczekiwanie otrzepując z resztek snu. Cholera, kto dzwoni? Zerknęłam pospiesznie na telefon. Aaaaaa! o ja pierdolę ....hahaha, ale wtopa. Znowu.
 - Wybacz, popieprzyło mi się. Cholera mówiłam nie dzwonić do mnie przed 10.00!!! Hahahaha, czekam na ciebie w piątek.

Dzień minął mi na graniu na fb. Przymulanie potoku myśli. Syn podszedł pytając się co robię.
 - Gram.
- Na czas?
- Nie, na ruchy. Widzisz już nie mam szans.
 - Poddajesz się? Nie wierzysz w siebie?
Cholera, ale trafił w sedno. Dokładnie tak-poddaję się. Nie mam wiary. Kontuzja może mnie wyautować z życia na pół roku. W pracy szykują się wypowiedzenia. Jasne, ze nie wręcza mi póki nie wrócę z chorobowego, ale w międzyczasie zdałoby się poszukać nowej pracy. Jezu.......przestaje myśleć zanim wpadnę w nurt paniki.
   - Nie synu, oceniam sytuację realistycznie. Patrz, przegrałam, bo nie miałam szans. Ale nie poddam się i zagram znowu.
Cholera zabrzmiało to .....
I nawet nawalić się nie mogę, bo jak zmówię modlitwę do klopa?!