Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptakomałpa. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą ptakomałpa. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 22 stycznia 2013

robokalipsa

Noc. Koszmar. Ból nieziemski. Robokalipsa?! Zamiana mojej nogi w mechaniczna cześć. Obce ciało. Przerabiają mnie w maszynę? Będę robotem. Hm, zawsze coś nowego. Bóg Hioba nie tknął, a mi funduje modyfikacje. W końcu to lepsze. Pełnia łask normalnie. O dzięki Ci, Panie.
Młoda chciała pić. Musiała podreptać do kuchni. Koniec kelnerstwa. Nosić mogę, ale nie mam jak.
Dzisiaj postawiłam jej szklankę z woda na stoliku.

Ostatnio zresztą pobiłam talerz. Nie utrzymałam w rękach. Nie żeby mi się trzęsly- to jeszcze nie ta faza. Kule wypełniają przestrzeń dłoni. Za to znalazłam świetny pomysł, by nie dać się losowi, by wcinać kanapki w łóżku, do filmiku.

Zostałam ryjkówką. Paszczaczem pospolitym. Wyrabiam szczęki. Rekin przy mnie to pikuś. Jak teraz ugryzę to jak rasowy pitbul. Grrrrrr, hau ......
Przeniesienie kubka wciąż poza moimi umiejętnościami. Za to wymyśliłam sposób - jednonożny. Na jednej nodze posuwam się z pięty na palce, z palców na pietę i do przodu. Skakać nie mogę. Za bardzo boli.


Zostałam sama z dziećmi. Musiałam znajomych poprosić o pomoc. Odprowadzenie i przyprowadzenie z przedszkola dzisiaj i jutro.  Tak to daje radę. wyszkoliłam się w czasie złamanej piety.
Potem wraca T, a wraz z nim wszystko do normy.

Synek wrócił do wydarzeń wczorajszych. Ponownie przeprosił. Ponowna rozmowa. Kapitalny jest dopóki nie dostanie focha. Zjedli chrupki i posprzątał. Sam. Może jednak wyrośnie nie na gada,a na człowieka. Jest nadzieja.
- Mamo a 50 razy 6 to 300? 
- Mamo a 2 razy 6 to 12?  
Mamo to, mamo tamto -stereo, gonitwa. Po 3 godzinach oddałam się we władzę melisy i ketonalu. Wymiękłam. Nawet nie chodzi o dzieci, ale o te kule.  One wciąż spadają niezależnie jak się je postawi. Noga boli.  Naprawdę może człowieka szlag trafić. Niemoc. Dzieci chciały budyń. Na górnej półce -nie dosięgnę.
Mało perfekcji za to stos wkurwienia. Ha, a jednak wciąż jestem człowiekiem, a nie maszyną.  Cudownie.

Starszy narysował rysunek. Dla mnie. W ramach przeprosin.

 -Właśnie o to chodzi, kochanie, trzymajmy się razem i "Panowie, suszymy ząbki". Ma być milo i zabawnie. 

rys. Pingwiny przy drzewie w śniegu.



 Oboje powtarzają codziennie, ze kochają mnie. Super. W tych słowach ma siłaPowinnam nagrywać te wyznania, by pościć im,  jak wpadną w wiek Młodych Gniewnych: - Stara ale ty mnie wkurwiasz.


Kule -to tylko moment, chwila. Zaraz stanę na nogi. Zanim to nastąpi muszę zmagać się z pierdołami życia na które normalnie nikt nie zwraca uwagi. Jaka to radość moc chodzić swobodnie trzepiąc rękami. Odstawie taniec paw-iana (ptakomalpy), niech tylko z tego się wywinę.