Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poród syna. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą poród syna. Pokaż wszystkie posty

środa, 17 lipca 2013

kiedy syn wyłaził z brzucha





- A wiesz,że ja jestem wariatem a ty wariatuńką?!

- Tak? Dlaczego?!
-No bo my sobie wiecznie coś robimy, hahahaha, normalnie jestem twoim synem!

Zabawne. No, ale coś w tym jest. Dzisiaj Mistrzuniu zleciał na kręgosłup. Wspinał się na placu zabaw i poleciał na plecy. Na szczęście szczęśliwie. Ale serce zamarło. Tak walnąć, to tylko Starszy potrafi.
Człowiek to taka krucha istota. Jeden nieroztropny krok i .....można nie zdążyć powiedzieć: pa, pa, pa.
Każdy krok w życiu człowieka jest ważny.

Syn wybaczył babci aferę nożną, a nawet dziękował jej za to i to bardzo. Aż wycałował ją. Otrzymał kasę z ubezpieczalni i kupił za nią swoje wymarzone klocki. A byłoby biurko, ale cóż - syna kasa.
W każdym bądź razie na horyzoncie pojawiło się nowe opętanie - Hobbit.







T też coś opętało. Przyszedł z kwiatami. Ot tak. E? Coś knuje?! Tak bez okazji?!
Baba zamiast się cieszyć, zaczyna myśleć. Ale to wina chłopa. Chłop zawsze daje babie do myślenia.
- No w sumie to prezentu nawet na imieniny mi nie kupiłeś, nie mówiąc już o rocznicy.
- Będziesz miała swoja niespodziankę za 9 miesięcy.
Hehehehe, śmieszne. Doprawdy. No chyba aż tyle cytrynówki nie wypiłam, by nie pamiętać. Chyba....Zresztą, ja ostatnio, jak przyszło na kobietę w podeszłym wieku, szybko zasypiam. Więc cóż mogę wiedzieć co się w nocy dzieje ...

Nogi góry wytrzymały, wątroba picie też. Odpoczęłam już w domku. Wyciągnęłam kręgosłup. Poprałam, poprasowałam. Wciąż nie do twarzy mi z tym, ale co robić. Tym bardziej, ze za tydzień mamy kolejny wypad w góry.

- Już!!! JUUUUUŻ!!!!!!!!!! - córka wydarła się z wc.
- No to wychodź!
- Nie! Pomóż!
- A kto ci w przedszkolu pomaga?!
- Nikt! Ja sama!
- To sama sobie pomóż!
- Nie! bo ja cię kocham! Maaamooooooo!
.Miłość za kawałek papieru toaletowego. Musiałam iść. Cwaniara, wie jak grać na uczuciach ...

Z rozmachu jako takiego sprzątania zajęłam się też łazienką. Myłam prysznic, odkręciłam wodę i ......zrobiłam sobie prysznic w ciuchach. Ja tak potrafię. Ale co tam, duszno jakoś było, więc trochę ochłody przydało się. Kurde, może kiedyś szczęśliwym trafem włączę sobie myślenie?! Tja, bajki to dobra rzecz....

Zadzwonił telefon:
- Widzę pranie na balkonie, znaczy, ze jesteś, to słuchaj, bo dwa razy powtarzać nie będę ...
- He, he, he ...
Od jutra przemarsz znajomych przez dom. I słusznie.
Samotność w czterech kątach? To trumna.
Nie mam zamiaru pochować się za życia, a kiedy życie trwa niech trwa bal.
Bal potrwa dwa dni. W sobotę musimy prężnie przygotować "pole" na urodziny syna. W niedzielę będzie tort urodzinowy Starszego. I jego kumple. Zostanę animatorką zabaw dziecięcych. Może coś mi wyjdzie?! :)

Synek....synek miał urodzić się w drugą rocznicę naszego ślubu. Ale jakoś nie śpieszył się z opuszczeniem morza, pływał sobie i tyle. Lekarze też czekali. Moje zmysły natomiast odchodziły od zmysłów. Na co oni czekają? Na niedotlenienie?! Ale można sobie do nich gadać. Władcy życia i śmierci.
W końcu białe kitle zdecydowały się na podanie mi oksytocyny. Podłączyli mi to kroplówkę o 6.00 rano. Przez godzinę posłuchałam muzy z mp3, a potem szlag mnie trafił. Ból zmiótł mnie pod łóżko, aż wyrwałam weflon z żyły. Pierwsza krew poszła. Znowu podłączyli mnie pod kroplówkę. Znowu mnie zmiotło i wyrwałam sobie weflonik. Potem znowu mnie podłączyli i znowu mnie zmiotło i znowu wyrwałam sobie to całe ustrojstwo. Taki sport był na topie. Ich zastrzyki przeciwbólowe od ugryzienia komara niczym się nie różniły. Ukłucie i nic. T wpadł z kasą na znieczulenie. Igła w kręgosłup. Jaka ulga. Zapomniałabym, że rodzę, gdyby nie ten brzuchol. Z miejsca poszły zielone wody, rozwarcie i ........znowu strzał w kręgosłup i  5 godziny później (20.35) wyskoczył Jozin z Bazin. Bo te zielone wody to były jak moczary ...Zostałam mamą. AAAAAAAAAAAAAAAAA co z tym się robi?!
T przeciął pępowinę. Był zbyt podekscytowany by robić zdjęcia. Ale że mnie zszywali, więc jakoś ten zabieg mnie oprzytomnił:
- Ej, a focie?! Patrz jaki cudny facet, ja nie mogę ......
Młody na mnie leżał, a ja zakochałam się w tym ryjku. Cudnie łypał oczkami. Jak przewożono nas do innej sali patrzył jakby z zaciekawieniem, normalnie jakby rozglądał się:
- Niezły gagatek z niego będzie  - powiedziałam do T.
A Młody dorwał się do cyca i dalej oczętami łypał. A ja od niego oczu oderwać nie mogłam. Nie sądziłam, że niemowlaki potrafią być tak urocze.
Potem do sali wpadała obsługa szpitalna - bo Młody miał czarnego irokeza. I taki jakiś fajny był. I jest. Kurde, nasz mały cud. A potem był rozdarty jak nic i coś mi mówiło - wyrzuć go przez okno, będzie cisza. Im bardziej dopadało mnie to, tym mocniej tuliłam synka do siebie - ciiii, ciiii. Opanowaliśmy się oboje. A potem nastąpiła rehabilitacja spowodowana asymetrycznym rozwojem. I straszenie wodogłowiem. Wiedziałam, ze to bzdet, ale pewność przyszła wraz z usg głowy.
Gdy synek skończył rok to pobiegł. I tak biegnie i on i czas.









Żłobek, przedszkole, a od września szkoła. Kiedy ten czas minął?! Nie wiem ....

- Ty wiesz, że ten plac koło pomnika ojca jest niewykupiony?! - matka wpadła nieoczekiwanie na kawę wyrywając mnie ze wspomnień.
- Tak? i co?
- Można go wykupić!
- Ale co? Chcesz mnie tam pochować?!
- Ale ty jesteś głupia. Dla teściów można kupić. Co wy będziecie latać po całym cmentarzu jak możecie nas mieć w jednym miejscu.
- Mózg ci przemókł od tego deszczu?! Czy już słońce zdążyło zaszkodzić?!
- No pomyśl, my w jednym końcu, rodzice T w drugim i co? I lipa. Lepiej razem.
- Tja, a potem ja położę się na was prosząc - oby zadkiem do teściowej .....rodzinny grobowiec kochającej się rodzinki. Przepyszne.

T pomysł się spodobał. Teściom też. Może wykupimy. Hm......i jak tu się nie napić?! Wizje na przyszłość są takie piękne. Rozkoszne. Mrok.
A propos mrocznych klimatów to w sierpniu będzie M'era Luna. Nie byliśmy w Bolkowie to może wyskoczymy do Niemiec. A co tam. Wprawdzie grają ci, których widzieliśmy na scenach, ale znajomy zadzwonił mówiąc:
 - My tam będziemy,wchodzicie w to?
 - Może, może ...
Zobaczymy.

Bo kto wie, jakie karty życie ma w rękawie..........








-------------------------------------------------------------------------------------------------------
M'era Luna – muzyczny festiwal mający swoją siedzibę w niemieckim Hildesheim – dość dużym uniwersyteckim ośrodku, położonym około 30 kilometrów na południowy wschód od Hanoweru. Mieści się tam ogromna, dawna brytyjska baza lotnicza (obecnie teren należy do Lufthansy), na terenie której odbywał się kiedyś festiwal Zillo. Festiwal propaguje muzykę w klimatach dark independent kładąc nacisk na gothic metal, rock gotycki oraz electro.
Pierwsze wydarzenie odbyło się w 2000. Festiwal, co roku przyciągał około 25 tysięcy fanów mrocznej muzyki.
W chwili obecnej, M'era Luna jest jednym z największych festiwali europejskich, zaraz po Wave Gotik Treffen propagujących muzykę z gatunków: wave oraz gothic.
W Polsce największą tego typu imprezą jest Castle Party w Bolkowie.



Theatres des Vampires- Zespół stał się jednym z pionierów gatunku nazwanego później vampiric metalem. Na początku zespół grał symfoniczny black metal, lecz przez lata muzycy wykreowali własny styl - połączenie gotyku, muzyki elektronicznej, klasycznej, opery i rocka






The Legendary Pink Dots od początku lat 90. cieszy się w Polsce statusem zespołu kultowego[2]. Do popularyzacji muzyki LPD przyczyniły się radiowe audycje Tomasza Beksińskiego, który (głównie w radiowej Trójce) prezentował kolejne płyty oraz interpretacje i własne tłumaczenia tekstów. Środkowy fragment utworu Neon Mariners z płyty Any Day Now otwierał nocne audycje Beksińskiego.

Po śmierci Tomasza Beksińskiego ukazały się w 2001 polskie edycje płyt The Legendary Pink Dots, dedykowane przez zespół dziennikarzowi. Płytom towarzyszyły nowe okładki autorstwa jego ojca, Zdzisława Beksińskiego, oraz tłumaczenia wszystkich tekstów.





Blutengel (niem.krwawy anioł) to niemiecka grupa z kręgu futurepop i electro-goth. Założycielem grupy jest wokalista Chris Pohl (także w grupach Terminal Choice, Tumor, Pain of Progress oraz właściciel firmy wydawniczej Fear Section) po tym jak opuścił Seelenkrank. Teksty są pisane głównie po niemiecku i angielsku, śpiewane na przemian przez męskie i żeńskie głosy z dodatkiem elektronicznych dźwięków. Piosenki często koncentrują się na wszystkich aspektach miłości, od tragedii beznadziejnych westchnień, aż do najstraszniejszych aspektów wewnętrznych kaźni i cierpień.




Front Line Assembly, pisane niekiedy Frontline Assembly, w skrócie FLA – kanadyjska elektroindustrialna formacja muzyczna, której trzon stanowią Bill Leeb i Rhys Fulb. Grupa została założona w 1986 roku przez Billa Leeba i Michaela Balcha, po tym jak Leeb odszedł z zespołu Skinny Puppy.





Apoptygma Berzerk – norweska grupa tworząca muzykę synth pop / EBM / futurepop oraz Industrial rock w późniejszym okresie działalności. Osiągnęła umiarkowany sukces komercyjny, głównie dzięki charakterystycznej mieszance mrocznego, ale jednocześnie tanecznego synth pop. 

itd itp :)))))))))))))