Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perpetuum mobile. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą perpetuum mobile. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 27 stycznia 2013

perpetuum mobile




T stwierdził dzisiaj, ze jestem perpetuum mobile przekleństw. A kto by nie klął?
Ale część niecenzuralnych słów utopiłam w łzach. Mieszanka bólu ze szczęściem. Uczucie dziwne, jakbym z chlewu wydostała się na chwilę na świeże powietrze.
Efekt 3 dni moich ćwiczeń.



Zgięcie prawie na 90 stopni, poprawa o prawie o 60 stopni. Kolano boli, ciągnie, ech... długa droga przede mną, ale jeszcze trochę i znowu będę mogła robić wiele rzeczy np. czytać w toalecie. Choć tyle na początek. Odzyskanie azylu początkiem odzyskania sprawności. A odzyskanie sprawności to droga ku wolności.
A potem z wc na podłogę. Magia klęku. Hahaha....Nie mówię o myciu podłogi czy też modlitwie. Oj  nie, nie. Mówię o .... o znajdowaniu rzeczy pod szafa, hahahaha.

Córka zaczęła częściej zerkać na Tajemniczą Spółkę niz na Klub Myszki Miki. Dzisiaj czytałam jej ksiazki o Scoobym. Co za mila odmiana. Różu i fioletu jednak nie chce zdradzić. Czekamy cierpliwie.
Syn wrócił z kolejnych urodzin kolegi z przedszkola. Sezon "7" rozpoczęty. Ten to się rozbija po imprezkach.
I po gierkach.
- Patrz mamo tak to się robi!!! - i dumny myka po poziomach swoich, moich. T dołączył do szaleństwa.
Opętani gierkami. Wiosna koniecznie musi nadejść ...Czas na zmiany.