Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niemoc. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą niemoc. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 5 marca 2013

lot nad kukułczym gniazdem

To jest ten kanał, do którego wleciałam. Kanał przed drzwiami wyjściowymi. Otwarta dziura w mroku zaczaiła się. Ale przecież nikt nie spodziewał się hiszpańskiej inkwizycja, więc skąd mogłam wiedzieć, co czai się w odchodzących promieniach słońca?
Tam wpadłam. Wpadłam jedną nogą, bo na kolanie drugiej nogi zatrzymałam się.
AAAAAAAAA!!!!!!! to był lot. Lot nad kukułczym gniazdem.
Też psychika rozwalona. Chyba bardziej niż kolano.


Z książki Keseya zanucę sobie, po cichu, tak:

  Nikt nie jest naprawdę mocny, dopóki nie widzi, jak wszystko może być zabawne.

Ból zabił śmiech. Stałam się smutasem. Doła mam, kurde normalnie. Straciłam moc. Są flaki w oleju zamiast ognia z dupy.

Gdzie jest mój krok? Gdzie jest moje latanie po schodach? Gdzie jest moja noga?!
Szafa przepełniła się.  Uczucie niesmaku wciąż zatruwa duszę.


Pożyczony sprzęt, będzie ratował mnie.


Teraz nie pozostaje mi nic innego jak we własnym zakresie odzyskać nogę na tyle ile się da.
Da, da, ta dam ...

O ile Młoda da wleźć, bo wczoraj siedziała na tym pół dnia.
Znalazł się sposób na Alcybiadesa, znalazł się i sposób  na Młodą.