Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrówki. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą mrówki. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 9 lipca 2013

mrówczando

Walczę o życie mrówek. Dokarmiam, dopajam, ale chyba będą pierwsze ofiary nie udanego eksperymentu.
Ale od początku....

Przygotowaliśmy formikarium. Piasek, ziemia kamienie. Chłopaki zrobili wielką wyprawę w poszukiwaniu najlepszych składników. Młoda pognała za nimi. Wrócili szczęśliwi gadając jak najęci.




Skoro przygotowaliśmy mieszkanko, to trzeba było iść po mieszkańców. Kolejna misja.
Kto próbował nabrać na łyżkę mrówkę?! Ha, ha, ha.... lazły wszędzie, ale nie do pojemnika.
Nie ma tak - mrówa siadaj do łychy i bach w pojemnik. Oj nie ma. W palce też jakoś tak trudno złapać.
Pałętały się po naszych rękach mając w nosie pułapkę. Nawet wlaliśmy tam kropelkę słodkiego napoju na zachętę i to też miały w głębokim poważaniu. W końcu T się wkurzył i ręką zamiótł piach z mrówkami do pojemnika i tyle. Prosty pomysł -proste łowy.

Błąd pierwszy - piach w pojemniku.
Podłączyliśmy rurką pojemnik do formikarium, ale mrówy jakoś lubiły swój piach i leź nie chciały. Jakoś nie mają ducha łowców przygody. I nie chciały zwiedzać nowego lokum. Wlazły do rurki i chodu do pojemnika.
T wpadł na pomysł i wsadził pojemnik do lodówki. Nie wiem, piach miało zmrozić czy co?!
Nie byłam w stanie się spytać, bo już dostałam ataku śmiechu.


Po kilkuminutowym pobycie w lodówce mówki nadal były uparte na swój pojemnik i do ciepłego, nowego domku nie chciały leźć.
Hm....na zbuntowane mrówki przyszła kolejna błyskotliwa myśl T.
- To je wpuszczę przez dziurkę od karmienia. 

Efekt był do przewidzenia. Mrówki zaczęły latać po stole, hahahaha.
Palec ukarał je za samowolkę.
Hm, wiem brutalne to było. Ale wolność swoją cenę ma jak podaje się na kartach historii.

Parę sztuk jednak ocalało.

Potem włożyliśmy pożywienie do karmika. Marchewka na początek.


Potem siekałam jabłko, jajko i co tam wyczytałam.
- Macie łobuzy!

Wszystko jest w instrukcji. I wszystkie akcesoria. Nic tylko kupić i hodować

Takie łatwe. Nooooo.....



Na fotce widać jak Niezniszczalne robią pierwsze korytarze. Ciekawe.
Naprawdę.
Dorzuciłabym im jeszcze parę sztuk, jako parę rąk do pracy, ale podobno niewolno mieszać mrówek. Byłaby Wojna klonów.
Dość śmierci  w tym domu.

Więc to takie łatwe......ehe.
Karmienie - wchodzę w temat i czytam:

Muchy

Najprostszym sposobem uzyskania larw jest wycieczka do sklepu wędkarskiego, gdzie możemy kupić tzw. białe robaki lub pinki (mogą być barwione ten barwnik nie jest szkodliwy). W celu uzyskania much odstawiamy cześć larw (w zależności ile będziemy potrzebować owadów) w ciepłe miejsce i po jakimś czasie (w zależności od temp. I stadium rozwoju larw 5-14 dni) wylęgają się muchy. Larwy podajemy w ten sam sposób co mączniki. Owady uśmiercamy poprzez zmiażdżenie głowy. Podobnie podajemy imago, z tym wyjątkiem, że nie trzeba go przecinać.


Nie chciałam jaszczurki, bo musiałabym karmić jakimiś obrzydliwymi owadami. Czasami trzymać to jedzonko w lodówce. A czasami, dla niektórych okazów, podrzucać myszkę.
A tu proszę - mrówki, chomik są smakoszami owadzich trupów. O bleeeeee

Czytam dalej:


 tzw. Drosomix

- cukier puder, mąka pszenna, agar(moze byc zelatyna, trzeba jedynie dać jej troche więcej) + jabłka. Sypiek produkty w proporcjach 1:1:1 mieszamy razem, wlewamy do wody i pozwalamy się wodzie zagotować, gdy woda się zacznie gotować dodajemy w zależności od potrzeby i pozwalamy jeszcze raz zagotować się "miksturze". Ooto przykladowe proporcje na około 10 porcji pożywki:

sypkie częsci: po jednym pudełeczku od kliszy (żelatyna 1i 1/4 pudełeczka)

jabłka: 200g

woda: 1/4 l

Pożywkę tą należy po wlaniu do pojemników i jej ostygnięciu zaszczepić niewielką ilością drożdży rozpuszczonych w wodzie z cukrem.


W ciepłej porze roku z pozyskaniem muszek (niestety nie mutantów) nie ma problemu wystarczy wystawić naczynie hodowlane z paką na dwór, muszki na pewno się zlecą.

Muszki hodujemy w temperaturze 25 st. C. Przy takiej temperaturze uzyskujemy nowe pokolenie w ciągu 10 dni. Do pojemników hodowlanych wkładamy wytłaczanki, gałązki lub zmięty papier, żeby owady miały na czym „siedzieć”. Aby wyłapać muszki możemy użyć ich skłonności do przemieszczania się w stronę światła, wystarczy zakryć rękoma pojemnik hodowlany, a u jego wylotu założyć woreczek foliowy. Muszki będą wlatywać lub wchodzić prosto do woreczka. Później możemy włożyć woreczek na chwile do lodówki (żeby muszki były mniej ruchliwe) i następnie podawać mrówkom. Możemy również udostępnić mrówkom niewielki pojemnik z muszkami, do którego z formikarium będzie prowadził wężyk.



Wiele innych ciekawych rzeczy jest na stronie, jak np o molach.

http://formicopedia.org/mrowki/Hodowle_karmowe#Hodowle_karmowe_.28mi.C4.99sko_dla_mr.C3.B3wek.29

Otwieram oczy i nie wierzę.

Będę mordercą owadów.

Wiedźminka. Czas na zabijanie owadzich potworów.