Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa luwak. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą kawa luwak. Pokaż wszystkie posty

piątek, 22 lutego 2013

bo tak

Wracam z rehabilitacji, śnieg w oczy, nieprzyjemnie. Z naprzeciwka mija mnie facet na rowerze. Tak jakoś popatrzył, obciął, nogi prawie zaplątał i nagle słyszę za sobą:
- Arte?!
Odwracam się, a to koleś z rowera złazi. Grubo.
- Tak -mówię zdzwiona a procesory palą sie w szukaniu - kto to? skąd?
- Cześć! Jestem K. Nie pamiętasz mnie?
 A mam ? myślę sobie, że kurna, że jak? - impreza? koncert? wtf?!
- No nie Przepraszam, ale jak mi się przypomnisz bedzie miło.
- Bawiliśmy się razem. Jestem synem .......
Sąsiedztwo u babci na wsi. Prawie kuzynostwo. Jezu! Ale i tak nie pamietam, hahahahaha
 - To nie pamietam cię. Pamietam D. i M., .ale chyba mały byłeś hahahah
- No wiesz co? hahahaha. Ale zatrzymałem cię, bo chce wiedzieć co ci się stało.

Rozmowa. Sam  jest po wypadku -czołówka. Wszystko miał połamane oprócz kręgosłupa. 37 lat i rencista, bo krwiak mózgu też zrobił swoje.

 - Kurde, to jak pedałujesz tu i tam to do zobaczenia w parku. Hahahaha, dwie ofiary rodzinne będą się rehabilitować. 

Ale do śmiechu nie było mi. Nie narzekam na los. Naprawdę można mieć gorzej. O wiele gorzej.

Dość często wracam z rehabilitacji  nie pół godziny, a godzinę, dwie. Nie dlatego że szuram nogami, a dlatego, że spotykam znajomych, dalszych, bliższych, ludzi, którzy mnie znają. Miło, naprawdę. Klimat małego miasta ma swoje uroki. Stanąć, pogadać w czasach wilków wydaje się być rzeczą niewyobrażalną, ale jednak istniejącą i jakże cenną.Człowiek bez człowieka dziczeje.
Uśmiechnęłam się na widok grupek ludzi, którzy jak za dawnych lat, zbici w swoje  grona dyskutowali, czekając na wiejskiego dostawcę. Forma sportu, bo przecież towaru nie zabraknie, a facet stoi dość długo na osiedlu chcąc jak najwięcej towaru sprzedać. Ale on jest pretekstem, by wyjść z domu, spotkać się, pogadać.
O swoim życiu towarzyskim nie piszę. Ono się toczy. Jak u każdego. Albo i nie.Nieważne.
Odnotuję tylko fakt- baniak zza kuchennych drzwi znowu jest pusty. Znowu T będzie musiał zapolować w piwniczce swoich rodziców. A mnie  z kolei, dyskusja na temat przechowywania kawy zmusiła  do zanurkowania w googlu.
http://www.przyfilizance.pl/porady/jak-przechowywac-kawe-by-zachowala-swoje-walory.html
http://www.palona.pl/?artykul=82
http://pl.dallmayr.com/index.php?&navID=10
http://forum.gazeta.pl/forum/w,77,98408910,,kawa_ziarnista.html?v=2

I bądź tu człowieku mądry - czy kawę przechowywać w zamrażarce czy też jednak nie?!
---

Dzisiaj to ja wpadłam do mamy na śniadanie. Nie ma jak maminy omlecik, ale czasmi też trzeba porozmawiać bez towarzystwa czujnych uszów.

- Nie wyczyściłaś Młodej kurtki po bananie i wiesz, ze ja to mówię, - opowiada mi matka - a Starszy zwrócił mi uwagę : Mama ma wszystko na głowie, mogła zapomnieć, a co ty myślisz!
- Hahahaha, no co ty? powiedział tak? I dobrze, nie komentuj. 




Pla, pla, pla ....

- Kurde, te zdjęcia z przedszkola to jakiś obłęd. Nie chciałam nic mówić przy maluchach, ale Młoda wyszła jak zmęczona życiem sprzątaczka, znudzona, połamana wiejska baba, a syn jak od pługa oderwany. Obłęd. 
- Co ty mówisz? Fajne masz dzieciaki. Weź przestań!
- Może i fajne, ale jak zobaczyłam te fotki to padłam z brechtu. Czy one są takie brzydkie,  a ja cierpię na ślepotę matki? A swoją drogą ten fotograf to łajza. Nie sztuką jest pstrykanie, ale sztuką jest ustawienie modela. I do tego przekombinował z kolorami. 

Pla, pla, pla.......

Omówiłyśmy menu. Mama kończy 65 lat. Wpadają jej "czarownice", tzn. koleżanki od lat. Pozytywnie trzaśnięte babki. I rodzinka. Będzie tłumniasto. Super!
Babki żyją pełnią życia. Podróże, ludzie, odwieczne szaleństwo. Łapie ich energię. Na przyszłość.

Sześćdziesiąt pięć lat! Niesamowite! W sumie z matki fajna babka, jak mnie nie wkurwia. A ma w tym wyjątkowy dar.  
Ale jak mama nie świruje i jak mi nie odbija - mamy fajny kontakt. Zresztą dzieci patrzą- niech się uczą budowania dobrych relacji i wzajemnej troski. Hahaha, to tak egoistycznie, by samemu nie dostać  miotłą na starość od własnych dzieciaków, hahaha.
Starość lubi mieć bzika, a wiek średni winien mieć wyrozumiałość.
Uczę się, uczę ...

I tak mamę dorwę w kuchni i ugryzę w piętę, jak za dawnych lat. A niech ma!






sobota, 16 lutego 2013

kawowo


JEST! JEST JEST! Mogę rowerek zrobić i nie zapłakać się. Trala la la




Nie wierzę. Każdy ma smak swojego sukcesu. Ja mam powyżej skarpetkowy. Delektując się nim nie mogę zaprzestać machania nogami. Jaka radocha. Nie wierzę. Radocha dopóki nie powali bólem. Ale przecież większość zwycięstw poprzedzone jest cierpieniem. 

A to będzie wyzwanie :)
Model kiepski, ćwiczenie niezłe. Bo skoro już piłkę mam to pójdę za ciosem.



Kiedyś. Ha, ha, ha ...

Kurczę, muszę się wziąć za ogół. Dzisiaj wyszłam z dresów, założyłam spodnie i ....zatęskniłam za dresami. One nie są aż tak przygniatające. I nic się nie wylewa. I są takie wygodne.
Ale krówki kupiłam. A co tam. Power musi być. Do redukcji. Rekonstrukcji. 

Wieczorem też miał być power. Ale gucio. T idzie na koncert beze mnie. Rodzinka wpadła do mamy, więc zostaję z dziećmi. A niech chłop korzysta, póki kuleję. 

Dzieciaki ogarnął szał maskotkowy. Kiedyś maskotki były większe od dzieci. A teraz czas zmienił proporcje. Są na równi.



Na dobranoc dzieciaki padają ze śmiechu - Świat Małej Księżniczki. Super.Też lubię.



_________


Kawa luwak najdroższa na świecie. Za kilogram płaci się 1000 euro. Nieźle jak na nasiona wyciągnięte z kupy cywety. No kurde, za przepalony odchód tyle płacić, nooooo .... świat jest jednak szalony.


Jak się okazuje to ludzie dla poszukiwania wyjątkowego smaku kawy grzebią też w kupach innych zwierząt


Warto jednak podróżować, choćby przewracając strony książek. Choć tyle. Choć lepiej nie wiedzieć o jedzeniu w dzisiejszych czasach za wiele.

A ja wciąż coś odkrywam. I wciąż życie mnie zaskakuje.
Dzisiaj np. spostrzegłam, że dwa kwiatki mi odeszły. Na amen kaput. Kurde, a tak starałam się. Znowu nie wyszło.
Ale chomik żyje. Jeszcze. I ma się dobrze.

- Mówiłem ci, ze są kwiaty, które częściej się podlewa niż kaktusy. Nie wystarczy raz na tydzień.

Mądraliński lubi się "powymondszać", a telem się nie zajął. Ech, życie...