Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez prądu. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą bez prądu. Pokaż wszystkie posty

sobota, 12 stycznia 2013

bez prądu


Starszy poleciał na podwórko z kolegą. T udał się do kumpla, a my z Młodą zostałyśmy same. Babski świat, a właściwie podwodny świat. Zaczęłyśmy oglądać program o zwierzętach podwodnych. Nagle, bach- nastała ciemność. Cholera, co jest grane?! Fuck, szlag trafił prąd. Młoda w płacz wielki, bo jak to tak? Gdzie film? W ten ryk wpadają chłopaki. Mówię, nie ma światła, może wpadniecie do M?
- Nie!!!! My lubimy ciemność.
- No, ale fajnie będzie kopać piłkę.
- Ja nie będę kopał, bo mnie noga boli.
- Dobra, będziemy rysować  - mówią rozbierając się.
- Chłopaki, ale światła nie ma!
- Nigdzie?!
Niestety nie dali się ani przekonać, ani nigdzie wysłać. Zostali. Młoda w końcu uspokoiła się. Sprawdziłam korki, niestety awaria nie na moje ręcę. Dzwonię do T, by przyjechał natychmiast.

Chłopaki zaczeli się bawić gormitami. Chcąc nie chcąc usłyszałam strzępek rozmowy:
- No moja też płacze i mama musi jej cały czas puszczać mini mini.
- No a moja to tylko Myszka Miki i Myszka Miki
Obydwoje westchnęli w klimacie "ach, te siostry" i wrócili do wojny gormitów.

Długo nie pobawili się w świetle latarki. Siedzę z trójka dzieciaków. Przy latarce.
-Wiecie co? to moze opowiem Wam straszną historię?
- TAK!!! TAK!!!TAK!!! -entuzjastycznie krzyknęli chłopcy.
- Więc- zaczynam mówić grobowym głosem -pewnie  chłopiec wrócił do domu. Rozebrał się. Umył ręce. Wszedł do kuchni, otworzył lodówkę, bo był głodny i...... - zawiesiłam głos.
- Co? -Starszy zaszeptał
 - Lodówka była pusta!!! To było Straszne!!!!!
- Hahahahahahaha -śmiech dzieciaków jest cudowny. Niewiele potrzeba im do śmiechu.
- Ale my chcemy coś straszniejszego! - przekrzykuja się chłopaki.
 - To posłuchajcie. Chłopiec nie poddał się. Otworzył szafkę i znalazł dżem truskawkowy i .... -znowu zawiesiłam głoś -  i okazało się, ze jest z obrzydliwą pleśnią. To było straszne!!!
- Haahahahahahaha- śmiały się dzieciaki.

W końcu udało mi sie przekonać chłopaków, by zmienili mieszkanie. Zadzwoniłam do mamy M - czekają na łobuziaków. Zostałyśmy z córką w ciemnościach. T wciąż nie było. Zadzwoniłam
-Pól godziny temu miałeś być!!!!! -zaryczałam do słuchawki.
- No już jadę....
Wyłączyłam się. By nie zakląć.

- Będziesz kotkiem a ja pieskiem, dobrze? -mówi Młoda
- Dobra i będziemy straszyć myszki. One jak się boją to robią piiii, piiii, piii
- Ale myszki tak nie robią! - oburzyła się Młoda.
- A jak robią?!
 - Myszka mówi :Witajcie dzieciaki! Hocki klocki, Myszka Miki.

Jezu. Opadłam. Córka przeszła pranie mózgu normalnie.

Godzina minęła, a  T nie ma. Dzwonię. nie odbiera. Ciśnienie podniosło mi się tak, że statek kosmiczny można by było pode mnie podłączyć. Wysłałabym go aż na Neptun!!!!
Wysłałam sms o treści..., nie, nie będę przytaczać. Nie wypada tak bluźnić.

W końcu przyjechał.
Wystarczyło 5 minut, by zmienić korek (awaria na klatce schodowej).

- I o co ci chodzi?! - zapytał się T z uśmiechem na twarzy.

Wyszłam do łazienki, by nie zabić.