Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hel. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Hel. Pokaż wszystkie posty

wtorek, 20 sierpnia 2013

Hel, Rozewie I Oceanarium -fotopodróż sprzed lat.

HEL


to coś co trzeba zobaczyć, choć raz.

I przejść się.

I kawy się napić.

I kupić rybę wędzoną na ulicy. 


 Idąc nad morze trafiliśmy na linię obrony wybrzeża. Militarne pozostałości dodawały uroku spacerowi.
Bo to zawsze coś więcej niż drzewa. :)


 Synek uwielbiał wsadzać ręce i włazić gdzie nie trzeba. Niektóre rzeczy mu zostały do tej pory :)


 Muzeum Rybołówstwa Morskiego
z wieżą widokową (mieszczące się w dawnym kościele gotyckim św. Piotra i Pawła z XIV w.)


 Tutaj po raz pierwszy synek miał okazję przepłynąć się na statku. Statek był super i super wiało. Dziecię mę zasnęło w moich ramionach a ja modliłam o przetrwanie. I by nie rzucić pawiem.
Statkiem huśtało niemiłosiernie, Jakaś pani poprosiła T by trzymał jej dziecko. Naprawdę powiało grozą.
Ci,  którzy siedzieli z tyłu byli podmoknięci.
Zdjęć nie ma, bo jak robić, kiedy trzeba się trzymać by nie polecieć. 
Zeszłam ze statku zielona, a syn wyspany. Miał przecież niezła kołyskę. 




 Fokarium - wizyta obowiązkowa.




Muzeum Obrony Wybrzeża

- Pierwszym z obiektów jest wielokondygnacyjna wieża kierowania ogniem, z punktem widokowym na szczycie

Widok na las i las  i morze - :)


 Nie było to jakieś ciekawe, ale syn zapałał miłością do schodów, więc miał radochę.



 Z tej broni groziłam T, że jak nie będziemy mieć córki to go zastrzelę :PPP
Udało się.
:D
T w ogóle stwierdził, ze jestem walnięta. Bo zawsze wszystko musze brać do rąk i wygłupiać się. 
Cholera, a co najgorsze to jeszcze z tego nie wyrosłam :)


I na tą właśnie wieże wszedł. Rozhulały mu się nogi, że hej, a potem padł i resztę Muzeum, drugą część, przechrapał w wózku. A była o wiele ciekawsza.



 MuZeum Rybołostwa - historia stara jak i obecna.









 Widok z wieży widokowej znajdującej się w Muzeum.


 Gdzieś nam pająk wpadł nam w oczy. By nie było tylko podziwu dla rzeczy nie żywych, więc jego też podziwialiśmy. Ja z daleka, bo.....pająk to pająk.





 Drugim obiektem Muzeum Obrony Wybrzeża

jest stanowisko ogniowe nr 2 (istniały w sumie trzy stanowiska ogniowe) pod armatę kalibru 406 mm. Jednopoziomowe, naziemne stanowisko ogniowe składa się z części koszarowej dla 88 marynarzy, gigantycznej działobitni i części amunicyjnej mieszczącej cztery podręczne magazyny - dwa magazyny pocisków i dwa magazyny ładunków miotających.



 Kurde, Bary Mleczne miały swoją "porcelanę" a wojsko niemieckie swoją. Nie ma lipy :)


Ówczesny telefon komórkowy :DDDDDDD





Punkt szpitalny zrobił wrażenie. Pokój z instrumentami iście z tortur dominikańskich :)

 


 Kiedyś to były operacje, zabiegi ......brrrrrrr












Oczywiście warto zwiedzić cały Półwysep Helski i chyba najlepiej byłoby to zrobić na rowerze. 
I tak też zrobiliśmy na drugi dzień....
Wypożyczyliśmy rowery i zanim opuściliśmy Władysławowo syn sobie smacznie zasnął. Więc pojechaliśmy nad plaże, gdzie rozłożyliśmy koc. Synek spał, a my moczyliśmy nogi.






 Dotarliśmy jedynie do Portu Chałupy. Dobre i to. Jechaliśmy fajną drogą wzdłuż morza. Była to fantastyczna przejażdżka. Szkoda tylko, ze taka krótka. 


 Tutaj zrobiliśmy przystanek - bo miejsce miało w sobie taki urok, któremu nie mogliśmy się oprzeć. Zresztą zrobiło się późno i zdrowy rozsądek podpowiadał, że lepiej wrócić.


Syn oczywiście biegał po schodach, wiec obiad jedliśmy w zamiennej kolejności.
Tutaj syn wciągnął pierwszy swój żurek.



 Mostek i obserwowanie meduz. No były tam paskudy.



 W drodze powrotnej syna znowu ścięło - zasnał. Położyliśmy go na ławce. 


 A zachód słońca powoli nadchodził....





Każdego dnia byliśmy nad morzem. Budowaliśmy babki z piasku,, które syn z radością deptał. 
 Chodziliśmy lasem nadmorskim na wycieczki.


Nie ma to jak oglądać owady z bliska




ROZEWIE -

latarnia morska, której nie widziałam, ale za to T zwiedził

Wejście pewnie było, jak w większości latarni, od 4 lat, więc z synem zostałam na dole.
 A potem poszłam na spacer, nad morze, bo co tak mamy twkić w oczekiwaniu na ... i zejście -pamiętam, jak dzisiaj, było piorunujące - no super po prostu. Jakie? Proszę pojechać zobaczyć :)




 Z latarnią związana jest legenda, budowana przez latarnika Leona Wzorka o tym, że Stefan Żeromski pisał tu powieść „Wiatr od morza”. Stefan Żeromski faktycznie zwiedzał rozewską latarnię, ale powieść powstała w Warszawie.








Jastrzębia Góra 



Obelisk Gwiazda Północy

Najdalej wysunięty na północ punkt Polski znajduje się w Jastrzębiej Górze, niedaleko centrum miejscowości. Jego okolica jest oznaczona obeliskiem "Gwiazda Północy". Sam obelisk, ściśle mówiąc, jest ulokowany w umownym miejscu, otoczonym deptakiem, położonym dostępnie na klifie, nieco na południe od rzeczywistego punktu ekstremalnego, znajdującego się poniżej na plaży.

Dawniej uważano, że najdalej wysuniętym na północ punktem jest pobliski przylądek Rozewie.

W okolicy obelisku przez kilkanaście dni w roku występują białe noce (słońce chowa się pod horyzontem, ale nie niżej niż na 12 stopni

.


 Gdzieś po drodze natrafiliśmy na WYSTAWĘ RYB - było to czasowe oceanarium













 A w tym krabie zakochałam się. Miałam nawet pomysł by sobie w domku hodować.




Ale  kraby mają swoje upodobania, które jakoś psuły mi smak.
Koprofagia jest  to zjawisko polegające na zjadaniu własnych odchodów. To naturalna czynność fizjologiczna. Jest to sposób na wzbogacenie flory bakteryjnej oraz uzupełnienie mikro – makroelementów.

Naturalna czynność
Hm
Naturalnie wymiękłam



-------

info z wikipedii  oraz http://krabownia.prv.pl/