Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gryzmoł. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Gryzmoł. Pokaż wszystkie posty

poniedziałek, 20 maja 2013

w przychodni

Pojechałam ze Starszym na zmianę opatrunku.

- Ale przy zmianie opatrunku lekarz chce zawsze obejrzeć nogę, za wcześnie pani przyjechała, dzisiaj przyjmuje za 2 godziny - poinformowała mnie pielęgniarka z rejestracji.
-Przecież w piątek nikt nic mi nie mówił o obecności lekarza. Mieliśmy przyjechać tylko na zmianę opatrunku. To o której mamy być?!
 - Obojętnie.  Lekarz przyjmuje do piątej i wie pani lekarz zawsze chce zobaczyć swojego pacjenta.

No proszę. Taki lekarz. Bo umrę. Ze śmiechu. Mojego kolana po artroskopii nie obejrzał ani razu. Wysłał mnie nawet do pracy. Przecież ból mam w głowie.
Do dzisiaj ta "głowa" mnie boli,.a nawet dupa, jak sobie przypomnę.

Wróciliśmy do domu. Napatoczyła się mama i "biednego wnusia" chciała wnosić na rękach do domu. Miała śmiały plan normalnie - wziąć na ręce te 21 kg "niesamowitego szczęścia" i wnieść na pierwsze piętro. A potem co? Z Pudzianem w ringu się zmierzyć?
- Zostaw mnie babciu, bo masz problemy z kręgosłupem. Chcesz go złamać? Jeszcze masz nam pomagać - zaoponował Starszy.
Babcię zamurowało.
- Czy ty to słyszysz?
- A czyż Starszy nie ma racji?

Z synem znowu wsiedliśmy do auta. Muza, wsteczny, pierwszy bieg, drugi, trze ....hamulec!!!
Kurwa co za menda wyjechała! A w tym czasie syn z fotelika wyskoczył i przywalił główką w szybę.
Mendę olałam i to natychmiast łapiąc syna.
Jedna sekunda a....
Ja pierdzielę, moje serce i moje włosy. Chyba ze 14 sztuk mi posiwiało ....
- Nic ci nie jest?!
Syn w szoku, potarł ręką czoło.
- Yyyyyyy ....
-Dlaczego nie zapiąłeś pasów?
- Zapomniałem ......
- Uderzyłeś się? Jak głowa?
- Nooo, trochę, ale już nie boli.

Uczenie samodzielności nie polega na odwiecznej kontroli, ale rzut oka musi być. Nie rzuciłam. Potem rzuciłam się sama na siebie. Od razu do gardła.
Przerażające jest jak człowiek przegrywa z siłą. Prędkość była nie za duża, ale lot zabójczy. Bezwładność lecącego worka ziemniaków. Jakbym jechała szybciej to ...wizja połamanego karku pozbawiła mnie oddechu.
Smutne jest to, ze wielu ludzi olewa temat fotelików. A wystarczy moment nie uwagi, mendy i tragedia gotowa.
Jechałam mając serce w prosektorium, ale był to tylko letarg.
Stary dziad na rowerze przywrócił mi władze wszystkie. Swoją drogą nie może taki jechać chodnikiem? Trzęsacze są najgorsi ...

W przychodni był tłum. Okazuje się, że nie mogę wejść do gabinetu zabiegowego i poprosić lekarza, by obejrzał nogę syna. Najpierw muszę wejść do gabinetu lekarskiego. By wejść muszę się zarejestrować. Ponieważ, ze nie ma numerków muszę wejść pomiędzy numerkami. Ponieważ nie jestem jedynym"wkrętem", muszę trochę poczekać. Przede mną ze 20 osób.... nikt nie puści, bo przecież każdy ma mały problem ...
Kurde!, czy pielęgniarka, lekarz nie mógł mi powiedzieć w piątek jak rejestrowałam syna na wizytę kontrolną, że należy też zarejestrować na zmianę opatrunku? Co?! Przecież mówiłam jakie są zalecenia. Albo jak byłam dzisiaj, o zgrozo!, dwie godziny temu?!?!?!
Bo po co. Przecież pacjent musi wiedzieć wszystko. A najlepiej by sam siebie wyleczył.

Siedzimy w poczekalni. Syn znudzony, ja wkurwiona, tłum niespokojny ....

- Arte? -padło pytanie od kobiety siedzącej po drugiej stronie.
- Tak.  - odpowiedziałam zdziwiona-  A my się znamy?
- Miałam w waszej firmie miesięczną praktykę.
- Oooo! Serio? Kiedy? 
- Jakieś 10 lat temu ..
Zatkało mnie. 

-  Przepraszam, że nie pamiętam ciebie, ale ....
Gadka potoczyła się....

Czas mijał, a synek się zwijał. Ale nie marudził. Był dzielny. A mnie już szlag jasny trafiał od środka...no bo ile jeszcze?!

Po godzinie i 50 minutach weszłam do gabinetu. Lekarz wypisał karteczkę - opatrunek. Wizyta trwała 30 sekund.
Poszłam z synem do zabiegowego. Pielęgniarka zdjęła opatrunek. Teraz nastąpił czas oczekiwania, by lekarz rzucił okiem na nogę.

Po kwadransie poszłam do pielęgniarkę z zapytaniem czy lekarz w końcu przyjdzie, czy mam wejść i mu przypomnieć.

 - Lepiej niech pani tego nie robi. On pamięta, proszę czekać
- Ile jeszcze?! Nawet synowi picia nie wzięłam, bo miała być tylko wymiana opatrunku! A już dwie godziny tu kwitniemy!

Pielęgniarka poszła zainterweniować. Minął jednak  kolejny kwadrans zanim biały kitel wszedł.

- Noga dobrze się goi. Widzimy się w piątek.

Założył z powrotem szynę.Wyszedł. Trwało to 5 minut.

Dla 5 minut czekaliśmy 2 godziny i 20 minut.

Matrix, kurwa, ja pierdolę.




Córka zażyczyła sobie Scooby Doo. Siadła na łóżku po turecku. Położyłam głowę na jej nogach. Uwielbiam to.
- Boję się.
- Nie bój się mamo to tylko film, wiesz?
Oglądamy. Młoda głaszcze mnie po głowie.
- Chcesz mentosa? - zapytała się córka.
- Pewnie. Dzięki.
Podniosłam głowę.
- Czekaj - powiedziała córka i zdjęła mi z wargi włosa.
Poczułam, że starość będę mieć fajną. Bo fajną mam córkę.


W kuchni wylałam do szklanki resztę napoju.
- Mogę? - zapytał się syn
- O?! a chcesz? bo wiesz chciałam zostawić Młodej, ale spoko nie ma problemu. Proszę
- To nie chcę. Ona to tak lubi. Zostawmy jej. Nalej mi wodę.
Syn też boski.

Dzisiaj czytaliśmy Gryzmoła. Z 10 razy chyba.



Syn zrywał boki ze śmiechu. Tak jak wczoraj z Paranienormalnych.

https://www.youtube.com/watch?v=Oje5vaYBLh8

https://www.youtube.com/watch?v=cIj2QH6xqhQ



Codziennie powtarzam dzieciakom, że ich kocham. Codziennie słyszę, "kocham cię mamo".

Dzieci oddają to, co dostają.

Oby tylko w życiu się nie pogubić.

I nie zapomnieć o pasach.