środa, 10 kwietnia 2019

Przekonaj, przekonaj mnie, że kochasz mnie wciąż,  że chcesz mnie, pożądasz. Przekonaj mnie, że chcesz ze mną być, żyć, chcesz patrzeć  jak się rozlatuję,  jak rozlatuje się moje ja i mój świat, jak rysy twarzy zacierają się w drżących rękach, jak zatracam się z czasem w czasie,  rozpuszczam się w zgarbioną bryłę, która przenika do płyty chodnikowej coraz bardziej człapiąc, a ty wciąż chcesz mnie, chcesz trzymać mnie za rękę, całując skroń, szepcząc, że jestem dla ciebie naj. Bądź i przekonaj mnie, że serce me ma milion powód, by walczyć o krążenie. Krąż we mnie, nasycaj sobą, bądź powietrzem mym. Sensem. Miłością. Duszą. Niech krew kojarzy mi się z życiem, z tobą. Nadzieją, na lepsze dziś i jutro.
Ręka zatrzymała się.
Samotność zgęstniała.
Czy można kochać tak, że aż chce się być tasiemcem w jelitach, by być blisko tak, że aż strach?


Znowu kaszlę. Kolejne przeziębienie. Od września licząc to chyba szóste. Wypluwam krew. Połykam coraz więcej tabletek. Przejdzie, za chwilę przejdzie. Wszystko przechodzi. Jak Polska podniosła się po latach rozbiorów, a mnie przecież nikt nie rozebrał, to tym bardziej szybko podniosę się. Nie mam czasu, by się kłaść i leżeć. W biegu czytam Bastę, lecę na treningi, gotuję, piorę, gram, słucham muzyki. Z niesamowitą chciwością cieszę się chwilą chłonąc każdą sekundę. Napełniam siebie słowem, obrazami, emocjami. Kolekcjonuję fragmenty życia.





I och, Boże, niczego mi nie brak w życiu mym. 








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz