wtorek, 9 kwietnia 2019


Nie myśleć... Nie chcę myśleć... Myślę, że nie chcę myśleć. Nie powinienem myśleć, że nie chcę myśleć. Bo to także jest myślą." Czy nigdy nie będzie temu końca? Moja myśl to ja: oto dlaczego nie mogę się zatrzymać. Istnieję, ponieważ myślę... i nie mogę powstrzymać się od myślenia. W tej samej chwili - to obrzydliwe - jeśli istnieję, to tylko dlatego że brzydzę się istnieniem. To ja, to ja sam wyciągam się z nicości, do której pragnę podążyć: nienawiść, niesmak istnienia, to są także sposoby, abym istniał, abym zagłębił się w istnieniu.j








Schmerz. Ból. Po polsku brzmi niczym śmierć. A może szmelc.
Weltschmerz - znużenie światem.
Totalna rozpierducha w gonitwie za ideałem miłości i poczuciem bezcelowości życia.
 Pain. Ból. Doda się T i powstaje paint- barwa. Ból potrafi przynieść paletę doznań.
Najważniejsze by czuć, wciąż czuć, czuć. W tej gonitwie wciąż się goni nowe bodźce. Defibrylatory czucia. Łapania haustu powietrza. Do bólu tak. Do znużenia.





Egon Schiele, jeden z tych, którzy żyli krótko, ale intensywnie. Jeden z tych, których sztuka wciąż zadziwia. Odważna jak na swoje czasy, pozostaje w kanonie nieprzemijającej sztuki. Ale czy jakakolwiek prawdziwa sztuka potrafi przeminąć?

Miłość jest sztuką. Odpadają z niej fragmenty cudów (w tym i chemicznych) i pozostaje sama czysta forma.




Uwielbiam sprzeczności - mawiał Egon.
Współistnienie życia i śmierci.
Przenikanie dramatu i lubieżności, znudzenia z pragnieniem.




Nie osiądę na miejscu, na żadnej mieliźnie, nie rozbiję się o skały. Egon malował, Osiecka pisała, ja piję piwo. Wiwisekcje pędzlem, piórem, szkłem- obnażanie się przed światem, zrzucanie ubrań, emocji na stertę narcyzmu przy jednoczesnym chowaniu tego co na dnie duszy. Nie do osiągnięcia.

Schiele powiedział kiedyś, że „wszystko jest żyjącą śmiercią”

Weltschmerz

Pain

Odwieczna droga poszukiwań drzwi do wyjścia.

Czyż miłość, niczym śmierć, nie jest ucieczką do innego wymiaru?






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz