czwartek, 11 kwietnia 2019

Każda kobieta w poważnym wieku dla utrzymania hormonów w równowadze powinna mieć wibrator, masażer oraz inne gadżety, które będą rozdzierać ciszę nocną.
Nadszedł czas swobody i nie krzyczenia w poduszkę.
Czterdziestka plus to nie program rządowy, ale hormonalnych potrzeb.
Ponieważ każda kobieta powinna mieć erotyczny sprzęt zatem i ja kupiłam co trzeba.
Za namową znajomej zakupu dokonałam na chińskiej stronie, ponieważ chinole mają w dupie europejskie standardy. Po tym wibratorze jest już chyba  tylko młot pneumatyczny.
Zachęcona odpaliłam różowe cudo i zaczęłam przemierzać swoją cipkę niczym kajakiem Missisipi.
Ugotowałam się sama sobą. Nawet nie wiedziałam, że mam tyle mięśni i że one działają. Poczułam się diabelsko.Naprawdę. Fala gorąca zalała mnie. Ciało samo się uniosło, najpierw tułów, potem nogi. Scyzoryk scyzork tak na mnie wołają, ja pierdolę, kosa ze mnie, a nie diabelska bestia!
Krzyk rozdarł niebo. Byłam dla siebie niczym Hera.
Drżenie rąk od drżenia wibratora oraz doznań utrzymywał się na długo. Slow, flow i chuj mnie wszystko obchodzi stało się piękną wizją.
Zamiast nervosolka użyj wibratorka.
Właściwie powinnam chodzić z nim w majtkach cały czas. Najlepsze lekarstwo na moją nerwicę, ale cóż na to powiedzą ludzie?
Co ci tak w jelitach jęczy?
Warczysz odbytem?
Ale fuj, co wy mówicie, to tylko dźwięk motoru, który odpada od mojej skóry.

Wsiadłam na motor. Rozpędziłam się i jadę na odkręconej do końca manetce,  zapierdalam po prostu. Motor drży. Ręce też. Och, nie. Ręce drżą...Pooooszło. Majty mokre. Przekaźnik neuronowy nie zwiódł. Szybka gra w skojarzenia i dobra odpowiedź organizmu. Bo kiedy ręce drżą? Gdy wibrator przemierza cipkę.
Umrę z orgazmem.
I niech jeszcze  trafi mi się parkinson. Odwieczny orgazm.
Uważajcie więc na chińskie zabawki. Bo nie tylko piwo można wylać ...






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz