wtorek, 30 kwietnia 2019

bo nie wiem


... prawdziwą miłością jest tylko uczucie, 
które rodzi się nie z popędu ciała - lecz z potrzeby serca!




Jak byłam dzieckiem kochałam lego. Miałam je pomimo nie sprzyjającego ustroju, w którym papier toaletowy bywał szczytem marzeń, a na półkach królował ocet. 
Wydarłam je płaczem z rąk wujka. On, Amerykanin w chuj bogaty, był zaślepiony dolarami i tylko to widział. Po latach opowiadano, że na Boże Narodzenie swojej żonie zawsze dawał ten sam prezent i jedyny prezent: kalendarzyk firmowy, choć dom miał w Buenos Aires, w Miami i gdzieś jeszcze w Afryce.

Klocki były cudowne. Małe, kolorowe z milionami pomysłów na siebie. Można było zbudować dosłownie wszystko, dom, drzewa, zwierzęta, samochody. Najczęściej budowałam domy. Ciepłe, choć  funkcyjne. A wokół nich stawiałam płoty. 
Znaczące. 
Do dzisiaj mi to zostało. Buduję, ale i burzę. Buduję i burzę, buduję i burzę. Ale płotów już nie stawiam. Żyję bez granic. Jeśli tylko mogę. 
Tyle, że świat w porównaniu do klocków, jest coraz mniej kolorowy. Może dlatego śmierć jest już tylko ciemną plamą?





W leniwym bicie lewitując patrzę na kolejne maile służbowe. Z maila przeskoczyłam na you tuba, 
Hm, po co mam tracić czas na mówienie do ściany, ściana i tak swoje wie... zaparzyłam kawę, leniwie zaczęlam rozpuszczać się w bitach. Przede mną leżał  "Twardzioch". Szczepan, nie landrynka. Ballada o pewnej panience. Zatonęłam w lekturze odurzając się słowami. Telefon zaterkotał.






Zadzwoniła kumpela
- Co tam? - zapytałam się rozleniwionym głosem. I zalały mnie słowa
 - Ty wiesz, że jadąc autem  zatrzymałam się przed pasami puszczając przechodnia. Facet chwiał się, więc pomyślałam, że niech lepiej przejdzie bezpiecznie. Spojrzałam na niego. To przecież była moja niedościgniona miłość, ty wiesz jak on podobał mi się jak chodziłam do podstawówki.No głowa mała. Ech, ale cwaniak skończył licho. Ty wiesz, że jest to któryś z kolei przypadek, że facet, który podobał mi się, skończył w szponach alkoholizmu. Ale żaden z nich nie okazał być się Markiem Hłasko.To tez tłumaczy mój wybór: kobiety, wprawdzie nie mają talentu, ale mniej piją ode mnie.
- Hahahaha i mówisz, ze idziemy na wódkę czy do łóżka, bo wiesz zgubiłam wątek.
- Głupia jesteś jak zwykle. Daj mi odpocząć. Idziemy na wódkę.
- Wreszcie jakaś pozytywna wiadomość tego dziwnego dnia.
- To do wieczora.
- Pa.
Chwilę później przyszedł sms:
"Zmrożę wódkę".
"Dwie" -odpisałam

Steve był niewidomy z natury, a ja jestem ślepa z głupoty. A swoją drogą, czy tam popierdoloną, kto teraz słucha Wondera??? 
A kto pije zimną wódkę w tygodniu?

Ten, komu już nic w życiu nie zostało.

Poza koncertami, wędrówkami i miłością :D







"Och przelizałabym każdy kawałek twojej skóry, twojej duszy, zaszyła się pod twą tkanką, by wiecznie czuć twój zapach i bicie serca, odurzać się ciepłem twym...." Może zacznę pisać pieprzne książki dla domorosłych zahukanych małomiasteczkowych jednostek?













2 komentarze:

  1. Na ostatnie zdanie Twojego postu odpowiadam twierdząco i już czekam na premierę. :)

    OdpowiedzUsuń