czwartek, 7 marca 2019



Nie pamiętam idei. Nie pamiętam myśli. Nic nie pamiętam.
Jeszcze żyję. Może dlatego, że oddychanie jest odruchem, czynnością bezwarunkową leżącą poza mną. Ale sznur zaciska się. Jedyna myśl: odejdź. Nic tu już na ciebie nie czeka.
Nic.
Nic.
Odwieczna, wielka nuda.
Co jeszcze moge sobie udowodnić?
Dlaczego mam cokolwiek sobie udowadniać?
Dlaczego nie mogę siąść na brzegu skały i dumać wpatrzona w przepływające chmury?

Od lat czepia się mnie ta myśl, ta myśł o odejściu od lat czepia się mnie jak gówno buta. I weż człowieku biegnij po zielonych łąkach. Biegnij po trawie. Ciesz się, raduj i nagle chlast: buty w gównie mienią się. Fekaliowa dusza.






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz