poniedziałek, 25 marca 2019



Jadę, jadę, zapierdzielam. W jedno oko dostałam blaskiem mijających mnie aut, a drugie zostało porażone widokiem rozświetlonych chmur, koszmarnych chmur, wilkołaczych chmur. Myśląc o statywie zahaczyłam o pobocze. Zniosło mnie, hamowanie przedłużyło mi życie. A potem była szybka jazda przez las na krótkich światłach. Rosyjska ruletka. Wyskoczy sarna czy też nie. A w duszy malował się chmurami wilkołaczy klimat. 
Zaśpiewałam. Zajebiście śpiewa się ten kawałek udając szwedzkiego kucharza z Muppetów.




Właściwie to mogłoby się moje życie skończyć. teraz. Na fali sukcesów. Nie znoszę porażek.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz