wtorek, 29 stycznia 2019

wpadka

Kaszel wyrwał mnie ze snu. Ból klatki piersiowej, gardła i żeber rwal me ciało na drobne. Cholerne ataki dręczyły me ciało. Kiedy to się skończy, kiedy... Sięgnęłam po telefon. Szlag, wpół do siódmej. Chcialam odłożyć sprzęt, ale mój wzrok zatrzymał się na powiadomieniach z komunikatora. Aż tyle o tej porze?  co sie stało? Czyżby kolejny zamach polityczny?! Zaciekawiona sięgnęłam po okulary.

"Arte, chyba wrzuciłaś coś przypadkowo na relację :D "
"To twoje?:D"
"Arte, chyba coś ci się nie tak kliknęło."

Wszystkie w tym stylu. O co chodzi? O cholera! Nie, to niemożliwe, nie tylko nie to!!!! To przez wczorajszy wieczór i wygłupy. Nie, to nie możliwe Spojrzałam na relację i opadłam, ja pitolę, nie wierzę: moje cycki!!!! Zdjęcie z moimi cyckami zawisło w przestrzni komunikatora. Super.

Nie sprawdziłam kto wszedł na wrzucone zdjęcie. Nie chciałam wiedzieć kto widział moje piersi. Skasowałam jak najszybciej.
Nie ma. Nie było.

" Dzięki za info, ale,,,,yyhyy hahaha nie wiem co mam mówić, więc niech cisza zapadnie, dzięki :D"

"Pisz, ze to była kampania raka i namawiasz do badań"

Poodpisywałam, dziekując za reakcję i przyjmując na udręczoną klatę śmiech znajomych. Zajebście. 
Arte wraca do siebie. Tylko dlaczego w porno stylu? Ech...

Nawet nie chcę mysleć, że ktokolwiek mógł zrobić skan. O, nie. 

Moje cycki straszyły ludzi od północy do szóstej trzydzieści. sześć i pół godziny każdy mógł ogladać moje sutki. Przerazające, bo to nie jest typowa moja przestrzeń prywatna. Cholera...

A zresztą, pieprzyć to. Zdarzają sie gorsze rzeczy. Kaszel wdarł sie  i wszystko stało się nie istotne.

W końcu dostałam ataku śmiechu. Dawno tak sie nie śmiałam. Poczułam, że wracam do siebie. Znowu będą dziać się dziwne rzeczy.

Chyba wisi mi już wszystko,  tak centralnie i na odludziu.





Seriale i książka wypełniły mi mój chorobowy czas. Spałam, oglądałam, spałam, czytałam. Zaczełam przygootowywać obiad, bo dzieci miały niedługo wrócić ze szkoły.

Weszłam do kuchni, by zrobić sobie kawę i zastygłam.

- Kurwaaaaaaa!!!! zapomniałam!!!!

Podleciałam do garnka. Jeszcze była w nim woda. ufff,,,,,Nie przylpaliło sie nic, tak jak ostatnio, gdy zapomniałam, ze gotuję jajka. Gdy zajrzałam do naczynia to ujrzałam jak jajka tuliły sie do dna naczynia niczym rozbitkowie do siebie na brzegu morza. 
Teraz zaś po wodzie dryfowały rozpadnięte kawałki pyz z mięsem Śmiały się cicho. Tak, tak wróciło roztrzepanie. Wróciłam do siebie. Wróciłam cała do domu.






Poszłam dalej oglądać Orange...








Brak komentarzy:

Prześlij komentarz