niedziela, 22 lipca 2018

zjazd :)

Córka przybiegła na moje łóżko i rozpłakała się.
- Co się stało? - zapytałam się przytulając dzieciaka.
- Bo ja chcę przebić uszy, ale się boję...buuuuuuuuu
- Chcesz przebić uszy? - zdziwiona spojrzałam na córkę - Ale masz czas, kochanie, masz czas...
- Chcę, ale się boję. Buuuuuu........
- To nie przebijaj teraz, tylko za rok, czy nawet później. Na spokojnie. Naprawdę nie spiesz się, masz czas..
- Mamo, ale ja chcę w życiu wszystko przeżyć ...buuuuuuu
Przytuliłam, pocałowałam i zaryczałam:
- A teraz późno jest i zombiak chce jeść, Dawaj mózg.
Płacz zamienił się w pisk radości. I to straszny pisk, na szczęście sąsiedzi nie wezwali policji.
W tym czasie wpadło drugie dziecko i oboje toczyli walkę ze mną. Po walce kombinowali jak spać ze mną. Bo tacy są. Dziwni są. Lubią mnie.
- A idźcie sobie precz, do jasnej cholery......
- Hahahahahaha
Pogadane.
Ale poszli, i ja też poszłam. Poszłam na poszukiwanie kawy porannej. Piję ją od rana i już piąty raz ją zgubiłam.O! jest! Znalazłam na pralce. Była już na półce z książkami, na parapecie, na wzmacniaczu i w toalecie też. Pewnie zostawiłam ją tam, gdy poszłam po karmę dla kotki.

Strach.
Strach u córki ujawnia się czasami na mega skalę. Wczoraj byliśmy w parku linowym i Młoda bała się zjechać na długiej tyrolce. Fakt, ze była na drzewie na wysokości pierwszego piętra, no może ciut wyżej i miała prawo bać się. Ale zrobiła z tego dramat na całą okolicę.
- Booojęęę sięęę, nie zjadę, mamooo, boję się...buuuuuu
- Kurcze, weż, nie tak cię dziecko wychowywałam!!!!- zaczęłam żartować.
- Ale ja się bojęęęę naprawdęęęę........
-Ależ ja ci wierzę, strach jest dobry, pokonaj go i zjeżdząj!!!
- Nieeeee,,,,,buuuuu......bo ja się boję, rozumiesz boję się........
-To kochanie wracaj, zejdź z trasy!
- Nieeeeee!!! buuuuuuuuu.........bo ja chcę zjechać!!!!
- To zjeżdząj!!!!!
- Nie, bo się boję .....buuuuuuuu...
- To wracaj!!!
- Nie, bo chcę zjechać!!! buuuuuuuuuuu
Gdy ten swoisty tenis słowny trwał, a ludzie będący na łące wczuli się w rolę gapiów (prawie poszły zakłady kto wygra) podszedł do mnie facet i konspiracyjnym tonem zaczął mi szeptać, że skoro córka się boi to mam jej nie zmuszać. Popatrzyłam na niego niczym król Julian na człowieków:
- Ale ja jej nie zmuszam, nie chce wracać, chce zjechać, ale się boi. Impas.
Nie zdażyłam nic dziecku powiedzieć gdy nadszedł instruktor.
- Może wrócisz? - zwrócił się do córki.
- Nie, bo  chcę zjechać .....buuuu....ale się boję....
- A jak wejdę do ciebie to przestaniesz się bać?
- Nieeeee, nie chcę......zjadę.....
 - No to zjeżdżaj - krzyknęłam.
- Nie, bo się boję...
- To wracaj!
- Nieeee! bo chcę zjechać.
- To zjeżdzaj!
I zjechała. Ludzie zaczęli bić jej brawo. Och, co za dziecko! Niedługo skończy 9 lat, a już wie jak show odstawiać.



- I co kochanie, pojedziemy jeszcze raz na ten park?
- JASNE!
- Moja krew!!!!





 laurka od siostry dla brata na urodziny :)






Brak komentarzy:

Prześlij komentarz