piątek, 6 lipca 2018

No bo ja tak muszę kląć i myśleć, i nie myśleć. Muszę cokolwiek. Rozumie pani? Taki jebany trans. Mnie się nie chce, ale w głowie mam wirówkę. Obrazy, słowa. Ja pierdolę. Wymiotować się chce od tej konsystencji. Stoję czasami w miejscu, czasami przysiadam wręcz i staram się polepić to w całość. Bo widzę i rozumiem więcej, tak na przestrzał widzę. Ale chuj, nie umiem z tego wyciągnąć sensu. Więc klnę. Klnę z własnej niemocy. Przerostu.
Przekleństwem mym jest inteligencja. Niewystarczająca by pokleić wszystko w całość, ale na tyle przenikliwa by widzieć więcej i rozumieć. I tak stoję i siedzę i leżę i wciąż mam obrzydzenie na widok człowieka. Nawet do lustra nie mogę spojrzeć bo tam też człowiek A społeczeństwo to idioci. Kretyni . A im większy tym bezczelniejszy. Ja pierdolę. Co jest? Jak  żyć? Drażniące strzępy komórek. Tkanki samonapędzające się. Nie znoszę ludzi.
Morawiecki, który potrafi bezwstydnie i z wiarą opowiadać nieprawdę o kraju i nie czuje przy tym zażenowania. Nie, on czuje dumę. Jak można tak kłamać bez odpowiedzialności? Tak mogą czynić tylko wariaci. Idioci. Ale tych zamyka się w szpitalach psychiatrycznych a  nie czyni się ludzi ważnymi w państwie. Choć w sumie jedynym jego kłamstwem było to, że taka sytuacja w kraju była, a tak naprawdę to jest teraz tak jak mówi.
Druga, Szydło mówiąca, że im się należy. Należą im się nagrody. Nam nic. My nie pracujemy. My, naród, dostajemy pieniądze od państwa. Zresztą pieprzyć politykę...bo każdego z PiSdowców musiałabym wymieniać. Bleh.

Ostatnio córka zajrzała mi przez ramię na ekran monitora. Była tam plejada posłów PiSowkich wraz z wodzem Kaczorem.

z internetu

- Mamo, a co to za żule?
- Toż to posłowie córeczko, posłowie...najważniejsi ludzie w państwie.
- OOOO bleeeeee
- Tak jak wyglądają tak myślą ....bardzo źle wyglądają i jeszcze gorzej myślą.

Szkoda, że ich, jak prezes SN, nie można odwołać ustawą na emeryturę, w końcu Konstytucja w tym państwie gówno znaczy...

A zresztą pieprzyć politykę...

Mooniek ostatnie wieczory spędzał oglądając Piłę. Wszystkie siedem części. Namiętnie patrzył na brutalne sceny. Co wchodziłam to wiadro ketchupu lało się na ekranie. Albo wybuch pozbawiał człowieka szczęki.
- To dla sadystów niespełnionych... -mruknęłam.
-Wiem ...- odparł z niepokojącą nutą w głosie.
Pewnego wieczoru przytargałam swoje dupsko z piwa. Zasiadłam przy mężu. A on wyciągnął  wiertarkę...
- Piła ? - jeknęłam przerażona - Chcesz mi mózg przewiercić ...
Zarechotał. Tak dziwnie.
- To samo pomyślałem, ale nie martw się kochanie, ty mózgu nie masz...
I zajął się naprawianiem jakiegoś ustrojstwa.
Pomyślałam, ze za taką obrazę powinnam go trzepnąć, ale tak właśnie rodzi się przemoc, a ja już niczego nie chcę rodzić. Wyszłam zaparzyć kawę.
 -Masz? - zapytał  się Mooniek, kiedy ponownie siadłam obok.
- Mam.
- Ale co masz skoro nie zapytałem się co...
- Aaaaa no tak, to nie mam....

Rano natchnęło mnie by wsiąść na rower i pojechać do biblioteki. Zeszłam do piwnicy, chwyciłam kłódkę, włożyłam klucz i kłódka otwarta. Szybko tak jakoś. Hm. Za szybko. Otworzyłam drzwi przeczuwając co zobaczę. A właściwie czego nie zobaczę.
Zajebali mi rower. Co za ..........Ale mnie trafiło, ale mnie wyniosło. Wkurwiona wzięłam rower męża i w te pędy na komisariat.
- Chuje zaybeali mi rower, aj!, przepraszam, ale no nie mogę, to pewnie te skurwysyny co przy klatce obok piją od rana do wieczora, bo za co piją, no ja nie mogę....ale jestem zła, wkurwiona, ja przepraszam, ale noż kurwa chcę zgłosić kradzież i włamanie.

Pół godziny na komisariacie. Złożenie zeznań.



- Nie mam papierów, tzn gdzieś mam ale jestem tak poirytowana, że od razu przyleciałam, zresztą w tym stanie nie znalazłabym...a jeszcze bym tych żuli dopadła i to ja miałabym sprawę karną....a swoją drogą to nic nie można zrobić, by przestali tam chlać? Dzieci chodzą i patrzą i słuchają bezmózgich...

Piękne osiedle, ale gówna się trafiają.

- Kurwa, jak nie macie za co pić to znajdź taką sama laskę jak ty, walnij jej dzieciaka i będziecie mieli 500 plus i na wódkę będzie,  a nie  kurwa mój rower zajebaliście ...
- Ale to nie my, odwal się....
- To się jeszcze okaże....

Wieczorem policjanci trzepali ich równo. Piękny obrazek. Mam nadzieję, że ten rower znajdzie się, a był wyjątkowy, jedyny, niepowtarzalny na ulicach tego miasta.


I jeszcze kurier z urzędu miasta obudził mnie po 7.00. Dramat.

Jak żyć, pytam się, jak żyć?




a tak pisałam o swoim cudnym rowerku http://arte1973.blogspot.com/2018/06/w-nutach-nieodgadnionych.html


2 komentarze:

  1. Arte dobrze że giwery
    Ci nie dali
    Nosz ørwa
    I wyrwa
    A rower słodkości czerwoniutki
    Jak ta krew na horrorach
    Piłę zabierz i rączki złodziejskie poobcinaj

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. oj dobrze bo bym ich wykończyła, ale jedynym pozytynwym aspektem tej sprawy jest to, że sikają i piją gdzie indziej - znikli. Bo i tez zapewne mi rower zayebali, ale ja ich dorwę....to mi powiedzą,,,,:)))

      Usuń