poniedziałek, 28 maja 2018

Córeczka

Znowu suszarka doprowadziła mnie do szewskiej pasji. Spadł kolejny talerz. Z hukiem. Tym razem nie pobił się. Własćiwie cholerna suszarka wytłukła całą zastawę ślubną. Właściwie mogłabym na niej suszyć p-osłów z PiSu.
BUM!!! shieeeet.
- Mamo, co to było? - zapytała córa.
- Mózg mi wypadł - odparłam.
- To ty masz móżg?
- Nooo, miałam.....
Zaśmiała się łobuzersko siadając przy stole. Zamyśliła się. Potrafi przechodzić ze stanu w stan. Prawdziwa kobieta.
- Wiesz mamo, że miłość jest niewymierna?
- A to istnieje miłość?
- A co nie kochasz mnie?
- Kocham bardzo mocno, wiesz?
- Wiem. - dziecko westchnęło - Miłość jak już jest to rozszerza się, rozszerza, jest jej coraz więcej.
- Tak, po tym ją poznajemy, że to prawdziwa miłość.
Miłość nie ma granic. Kocha się za nic i za wszystko. Wspiera się, głaszcze, pieści dotykiem i słowem. Miłość czyni z nas dobrych ludzi.
- Kochanie, a ciebie ktoś skrzywdził?
- Ty.
- Ja?! jak ja?! Czym?
- Tym, że mnie urodziłaś- roześmiało się dziecko - kocham cię mamo tak bardzo, że nawet nie wiesz.
- Chyba mało jeszcze wiem - roześmiałam się całując Młodą w główkę.
A czort z niej jest niesamowity.
- Gdzie będzie twoje przyjęcie? - zapytała fryjerka Młodej podczas czesania jej włosów przed uroczystościami komunijnymi.
- Na cmentarzu - odparowała Młoda.
Dostałam ataku śmiechu widząc groby zaścielane białymi obrusami. Z Młodą całe życie nabrało barw i jest jakieś inne. Kocham ją nad życie.