czwartek, 1 lutego 2018

homo piżamikus


Ktoś mi kiedyś mówił, że umrzeć jest bardzo łatwo - 
wystarczy tylko czterdzieści razy pod rząd westchnąć głęboko, 
głęboko, jak można najgłębiej zaczerpnąć powietrza, 
i tyle samo razy z głębi płuc je wytchnąć - 

a wtedy wyzioniesz ducha. Może by tak spróbować?...








Nie mija mi. Mija mi wszystko tylko nie to. Zmiana antybiotyku. Leków. Nowy zestaw na nowe dni. Tylko oddech boli. Boli wciąż. Nie chcę już oddychać. Nie chcę już nic.

Gdzie wódka? Gdzie papierosy?

O ludzi nie pytam. Stoję twarzą do nieba i nie chcę nic widzieć. Poza jaskółkami. Latam na ich grzbietach walcząc z wszami. Ich robactwem. Mnie nic nie toczy Nawet oddech mnie się nie trzyma. Nie trzyma mnie nic.

Wolność.

Rozsądek czy emocje?

Pościel. Pościel kolorowa moim przystankiem.

Portem. Początkiem. Końcem.


Nie ma jaskółek. Wiem. To nie ta pora. Każda pora bywa w nie porę. Za późno, za wcześnie, za nic, za wszystko.

Płynę samotnie w łóżku. Słowa wylatują z książek. To wystarczy. Odżywka dla mózgu. Dla oczu. Muzyka dla uszów.

Wyobcowanie.


Przystanek.


Homo piżamkus.



4 komentarze:

  1. W takim stanie papierosy? Arte, miej litość dla siebie! Życzę zdrowia.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie, nie palę, nie mam sił. .Dzięki :) Pozdrawiam :)

      Usuń
  2. Zdrowia Ci życzę...resztę można jakoś zorganizować :)

    OdpowiedzUsuń