poniedziałek, 20 listopada 2017

Młoda

Siedzę zamyślona przy kolacji. Wpadła Młoda. Z impetem. Oto powrót laski z karate.
- Mamo a wiesz, że jeden chłopak się we mnie zakochał ..............chyba się zakochał...
- No i luz.
- Ale mamo...on dziwnie patrzy...
- No co? jesteś fajna, zabawna i śliczna...
Na córka stanowczym tonem przerwała mi:
- Ale nie do kochania!!!!!
I wyleciała z kuchni.  Za kotką.
Nie do  kochania. Cała moja córa. Klon. Po prostu klon.
- Młoda, może jednak wrócisz do kuchni i zjesz kolację, opowiesz jak było w szkole.....
- W szkole to ja narysowałam psa, tak mi się wydawało, że to pies, ale to był koń. Jak koń? Patrzę, ale to był pies, srający pies, więc dorysowałam gówno.
I wyleciała.
A ja?
Zjadłam parówkę. Włączyłam film. Tak będzie dobrze.

6 komentarzy:

  1. ha ha ha.... niezła jest. Nie do kochania .... mocne :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mocne :D

      Powiem tak: powyżej genów jednak nie podskoczy się :D

      Usuń
  2. Ona jest dokładnie do życia, do tego życia hahaha:)
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. no dobra :D może..ale jedno jest pewne: rewelacyjna mordka :D :P

      pozdrwiam

      Usuń
  3. czysty talent...
    ja dzieciom namalowałem konia i usłyszałem, że to jeż...
    a to już sztuka duża - od tamtej pory nie rysuję nic więcej niż kropkę lub kreskę - nawet w kółko i krzyżyk staram się nie grać...

    OdpowiedzUsuń