środa, 1 listopada 2017

dychotomia



Zejdź z oczu tym, którym działasz na nerwy. 
Pierdolnij drzwiami, kiedy 
ktoś ciągle wali cię w dupę i robi z ciebie kretyna.
- Kaja Kowalewska / Bóg strzelił gola








Litania do własnego serca





jestem własnym więźniem

ograniczam siebie na wszystkie sposoby, gdy moja dusza wyrywa się ku wolności
dychotomia ta zabija mnie 
swoją manię wielkości mieszam ze swoim poczuciem bycia gównem
dychotomia ta zabija mnie
dystans do życia budowany z poczucia humoru zanika gdy z duszy wyłania się mrok
dychotomia ta zabija mnie
trzeźwość mieszana z pijanymi chwilami zapomnienia
dychotomia ta zabija mnie
radość życia z usilną potrzebą śmierci
dychotomia ta zabija mnie
wrażliwość mieszana z przekleństwem
dychotomia ta zabija mnie
delikatność z agresją 
dychotomia ta zabija mnie
pragnienie z niechęcią
dychotomia ta zabija mnie
Twój dotyk scala mnie
nie biegnę
nie 
nie uciekam
Jesteś mordercą
dychotomii mej.
Ale odejdę,
przecież wiesz




Mogę nawet rzec: 
Jesteś moją komunią. 



Gdy katolik klęcząc przed ołtarzem otwiera dziób daje sobie w tym momencie chwilę ułudy, spokoju. Zabija sumienie myśląc: 
 - Oto przyszedł Pan do mnie. Nie, nie jestem złym człowiekiem. 
Nie, nie jesteś. W tym momencie jesteś jak święty. Pełen boskiej zajebistości i niewinności. Chwila poczucia własnej świętości daję siłę i wiarę w niezłomne własne zasady. 
Idź człowieku, idź dalej i spuszczaj innym i sobie wpierdol. Werbalny, nie werbalny.
W niedzielę znowu oczyścisz sumienie.

Seks jest Styksem. Rzeką pomiędzy życiem a śmiercią. Chwilą zapomnienia, Ułudy. Oczyszczenia. Komunią.


W blasku świec zniczy, w ciszy, przerywanej szumem wiatru szeleszczącym opadłymi liśćmi może słychać czasami kroki umarłych, które wtapiają się w podmuch, a my pod murem cmentarnym w pragnieniu swych  własnych ciał i życia i śmierci dajemy sobie ułamek radości, chwilę spokoju. Właśnie tu, gdzie łączy się życie i śmierć. Na granicy tej stajemy się jednością. Dusze łączą się splątane w dotyku. 
Pieprze cię życie, pieprze śmierć, ty pierzysz mnie, pierzę cię.



Sacrum i profanum.

Seks i komunia.

Dusza i ciało.

Życie i śmierć.

Dychotomia.










2 komentarze:

  1. Nie ja wierzący jestem wspaniały, ja jestem maluczki, ułomny, grzeszny, ale Bóg i tak kocha. On jest doskonały (zdaje sié czasem taki nie być przez to, że opisują go ludzie jak ja niefoskonali, ułomni, głupi (?) czasem).

    A i seks, i pieprzenie to nie tylko biologiczna potrzeva, a bonusik od Stwórcy. Piękny był zamysł Stworzenia
    Tylko tak potem wszystko się przez grzech skomplikowało i co gorsza dalej komplikuje się... Pięknego Dnia Wszystkich Świętych!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zbyt mocno komplikuje się, a to jest taka droga prosta: afirmacja życia i drugiego człowieka.
      Kochaj bliźniego jak siebie samego.

      Dziękuję :D

      Miłych dni :)

      Usuń