środa, 25 października 2017

uciekam, przed życiem, przed śmiercią

Uciekam przed światem. Zamykam się w stronach książek. Bo co ma świat do powiedzenia? A ja co mam? Milczenie przerywa szelest przewracanych kartek. Litery wprasowuję w duszę. Aaaa, beee, ceee. Tego też nie rozumiem. Nic już nie rozumiem.
Wczoraj znowu uciekłam na motor chcąc zostawić za sobą wszystko. Droga i ja. I prędkość, która nie jest już prędkością. Nuda. Jadę trzymając kierownicę jedną ręką. Próbuję jechać bez trzymanki.
Kombinuję. Bawię się. Oswajam siebie i swój strach.

Przede mną jechały dwa samochody. Postanowiłam wyprzedzić, choć nie mam za bardzo czym. Ale co tam. Przyśpieszyłam, pomimo, ze widziałam auto jadące z naprzeciwka, ale co tam: motor to motor.  Okazało się, że auta które mijałam wlekły się przez jadące przed nimi  auto. Nie zdążyłam się schować. Jazda między autami, na trzeciego, okazała się być strzałem adrenaliny w serce. Moja dusza wskoczyłam na wyższy level i zamarła. Poczułam jak zmienia mi się kąt postrzegania świat. Poczułam w sobie siłę i nieśmiertelność.
- Arte, jesteś nie do zayebania, nie do zajebania.

2 komentarze:

  1. Żebyś tylko, kiźwa, kohoś nie wyprawiła w nieśmiertelność takimi akcjami...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. tylko siebie............im by się nic nie stało, ale te lusterka....to nie jest motor na takie akcje

      Usuń