wtorek, 12 września 2017

.........

Wiesz, że marzę. Marzę, bo chcę mieć swój gabinet. Swój pokoik. Najlepiej na podaszu. Wciszy niech słowa mi brzeczą. Te wyimaginowane. Z mojej głowy. Albo te z ulicy. Półszept dobijający się jak rzucony o szybę kamyk. Pstyk. Nadeszła wiadomość. Taki sms z dziecistwa. Jestem.
Niech słowa brzęczą mi. Brzęczą jak muchy. Będę je łapać w irytacji bądź zz rozbawieniem. Wiesz, jak ja chcę być łowcą ludzkich dusz? Bardzo chcę być łowcą dusz. Dusz niesionych na skrzydłach owadów.
One  ląduja  na gównie. Jak to muchy.  Jak to marzenia. Kupa. Kupa gówna. Ale z tego może być piękny ogień. Jadłodajny ogień. Palona kupa niejednych rozgrzała dając ciepła strawę, 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz