wtorek, 8 sierpnia 2017

Iwaszkiewicz...

"







Dawno temu zrozumiał, że ostatecznie i tak zostanie sam. I coraz rzadziej podejmował ryzyko sprawdzania, czy mogło być inaczej. Żył wystarczająco długo, żeby zdążyć się rozczarować wieloma relacjami. (...)
W dzienniku najczęściej pisał o samotności i niezrozumieniu. Zbyt łatwo nabierał zaufania do ludzi i często go rozczarowywali. Grono najbliższych ograniczał do zaledwie kilku osób, którym mógł się wyżalić przy wódce lub z którymi szczerze rozmawiał w listach. (...) właśnie w listach najczęściej pozwalał sobie na szczerość i przyznawał się do słabości. (...) Tak już miał - w listach pozwalał sobie na więcej. Traktował korespondencję jako oczyszczenie. Nie owijał w bawełnę, analizował siebie i własne ograniczenia. Pisząc do najbliższych bywał stęskniony, pożądliwy, słaby i proszący. W życiu codziennym - odwrotnie. Nawet rodzina uważała, że był raczej chłodny i powściągliwy. Ci, którzy go pamiętają - ze spotkań, nie z listów i literatury - wspominają człowieka oschłego, rzadko interesującego się serdecznie kimkolwiek poza samym sobą. Zostały wspomnienia: 'Wolał godzinne spacery z psami, do nikogo się nie odzywał', 'Zamykał się w gabinecie i nie chciał rozmawiać'.
W tym samym czasie łaknął czułości i zrozumienia."
Anna Król "Rzeczy. Iwaszkiewicz intymnie"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz