niedziela, 14 maja 2017

przeznaczenie

Czasami najlepszą rzeczą, jaką człowiek może zrobić,
 jest niewtrącanie się w sprawy przeznaczenia. 
Na nasze modlitwy udzielona być może odpowiedź, 
której się nie spodziewaliśmy i wcale sobie nie życzyliśmy.





- No to teraz będę mykać na zloty. I nawalać z pięchy w knajpach - zbrechtałam ubawiona wizją mrocznych knajp, zakapiorowatych ryjów i prawa pięści.
Mężulo spojrzał na mnie z miną, "no nie, ona znowu..."
- Rambuś!
- Żatuję. Bawią mnie te sporty i tyle.
- Ciebie całe życie bawi i wszystko jest dla ciebie żartem.
- Nie, mam być poważna i umrzeć z nudy Weż...
- No, a tak rozwalisz się na drodze.
- Trudno, pomyśl, że będziesz wolny. Zresztą i tak jesteś.
- Idź głupia.



Poszłam. Założyłam rękawice i podjęłam trening. Uderzenie, wykop, krok, uderzenie, wykop, unik. Uśmiechnęłam się na wspomnienie ostatniego treningu. Zostałyśmy z Gośką na wszystkich treningach. To było trzy i pół godziny wyciskania potów: biegania, pompowania, brzuszków, uderzeń z pięści i nogi. Ćwiczeń, powtórzeń, skakania.
- A teraz ćwiczcie w parach - powiedział trener - Jedna osoba cofa się wystawiając rękę, druga ma dostawić krok i uderzyć. Tylko patrzcie która dłoń jest wystawiona, i odpowiednią pięścią uderzajcie. Jak nie ma wystawionej dłoni możecie zrobić wykop. Reagujcie na ruchy partnera.
Zaczęłyśmy z Gośka wykonywać polecenie.
- Wiesz to jest chyba tango morderców - wydyszałam.
- A ja czuję, ze jesteśmy sobie przeznaczone. Nie możesz odejść, nie możesz mnie opuścić.
Spojrzałam i zbrechtałam.
- No i gdzie garda? Fanga! - Gośka ubawiona moją głupią miną nie mogła  przestać się śmiać.
- No a ty się dziwisz, że noszę włosy rozpuszczone. Przynajmniej nie widać karpia.
- Ale masz ładną buzię, a ja nie jestem innej orientacji.
- Nie? A szkoda. teraz mnie rozczarowałaś -wydyszałam ze smutkiem  - tak pięknie to jeszcze nikt mnie nie podrywał.
Tym razem Gośka strzeliła karpia.
- Gdzie garda? Fanga. Jeden do jednego - ryknęłam śmiechem - ja też nie . Za to mam takie same poczucie humoru, hahaha.
- Arte! idziemy na piwo. musimy iść.
- Pójdziemy. Jesteś agregatka, wiesz o tym?
- A ty intrygujesz. Chcę cie lepiej poznać. Rozbawiasz niesamowicie.
 - Podobno tak. Hahaha, ale i tobie ta sztuka też nie jest obca. A za tego karpia to beczkę piwa mi wisisz.
- A ty mi za każde czarowanie tymi oczętami. czarownica!
Umówiłyśmy się na pijacki wieczór. W planach Gośki jest mój przyjazd do niej i zloty motorowe, bo ona też jeździ, ale na ścigaczach. Super jest wpaść na taką samą wariatkę. Będzie z kim pograć w nogę.
Chociaż wczoraj wieczorem udało się nam rozegrać mały meczyk. Były dwie ofiary. Starszy wpadł na linki metalowe i zrobił sobie na policzku rysy. Zaś córka znajomych wleciała na nie grdyką. Na szczęście skończyło się tylko na strachu. Mężulo szybko usunął cholerstwa. Zbrechtaliśmy, ze są dla siebie przeznaczenie. Oburzeni nastolatkowie dokopali nam w meczu.
Później rozpaliliśmy grilla. Oblewaliśmy motor, kask, jazdy. Wszystko.


- Arte, to czeka nas za miesiąc pierwszy zlot. Poznasz Adama i całą ekipę. Nie mógł uwierzyć, jak kupiliście ten motor. Rzadko kiedy kto  tak kupuje. Jedno ogłoszenie, szybka decyzja i jest. Adaś chce twój sprzęt zobaczyć.
- Spoko. cieszę się. Ale nad motorem nie było co rozkminiać. Dobry model, cena i mój. Był to szybki  choć nie planowany szpil Dzięki jeszcze raz za pomoc. Kochany jesteś. Ale dobrze, ze zawróciliśmy, bo tamci chcieli go kupić. Słyszałam jak namawiali handlarza na zniżkę przy zakupie dwóch.
- Ten motor był ci przeznaczony, po prostu, tak musiało być - wtrąciła się żona kumpla.
Spojrzałam na nią.
- Przeznaczony?  - uśmiechnęłam się pod nosem - Coś w tym jest, nie powiem - odpowiedziałam z uśmieszkiem pod nosem. - Gdybyśmy się nie wrócili, byłby sprzedany. A tak jest mój. mój, mój. moje czarne cudo! Teraz czekam na ciebie.
- Też kupię. Muszę.
- A ja sobie - odparł mężunio.
Zaśmialiśmy się. Co za brygada!
- Cudnie! To wypijmy za przyjaźń i piękne życie!

Przeznaczenie. Właściwie to mam wrażenie, że uciekam przed przeznaczeniem. ale może własnie jest wręcz przeciwnie: uciekając  idę wprost na nie? Fortuna kołem toczy się. Trzeba wiele dróg przejść, by na właściwą wejść. Jak rzekł Coehlo w Piątej Górze: Człowiek musi przejść przez różne etapy, zanim wypełni swe przeznaczenie. Niekiedy zewnętrzne okoliczności są silniejsze i jest zmuszony stchórzyć, poddać się. Wszystko to jest częścią nauki. 
Zatem niech przeznaczenie dopełnia się.

Parę dni wcześniej znalazłam kominiarski guzik.



Będzie dobrze. Musi być. W końcu życie cudem jest i zaczyna być pięknie. Zaczynam myśleć, że naprawdę jestem fajna, choć lekko, lekko mówiąc, irytująca, ale jednak jest coś fajnego we mnie. Obrastam w szczęście i w siłę. W marzenia, w wiarę, w radość i nieustający uśmiech.  Kocham życie, a świat niech mnie dalej rozpieszcza. Cudowne uczucie.








;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;;
mój ulubiony kawałek z Prostej historii Lyncha -taki drogowy, z przeznaczenia hahaha :)




9 komentarzy:

  1. Odpowiedzi
    1. no ba! :D

      pozdrawiam i wciąż jestem pod wrażeniem piosenki :)

      Usuń
  2. To powiedz mi- kiedy będzie dobrze? Będzie dobrze jak CO?

    OdpowiedzUsuń
  3. Jesteś jak Kuba Do,Pruszcz😂😁
    Uwielbiam szybką jazdę
    Pozdrawiam
    zolza73.blogspo.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Kuba Rozpruwacz miało być​
    😂😁😀

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahaa jestem bo jestem,,,,,,,,,,,:P :D

      szybka jazda ma w sobie moc :D

      Usuń
  5. No pewnie, że jesteś fajna!!! :)

    OdpowiedzUsuń