niedziela, 7 maja 2017

prosty dzień






Czy życie jest czekaniem?

Beckett, Beckett, Beckett.
Musze wrócić do Becketta.
Pragnienie jego budzi mnie po nocach.
Jedyny pożądany facet.
W okresie.

Poza Hole'm, oczywiście.

- Czy zna  pan Becketta?
Wzrok pełen widelców, zacięte usta w milczeniu, odejście.
- Nie jestem wariatką!! - krzyczę za odchodzącym.
- Czy zna pani Becketta?
- Taki tutaj nie mieszka. Nie znam.
- Czy pan zna..
-Spierdalaj wariatko.
Uciekam. Biegnę. Tramwaj. Pędzę. Wpadam głową na zamknięte drzwi. Łamię nosa. Krew marze mi koszulkę. Moja ulubioną. Płaczę, Kurwa. Samuel, za co?
- Za życie, kobieto, za życie.

Kto czyta Samuela?
Kto jest w stanie zrozumieć?

Był wielki.
Żyje na wykładach z literatury.
Poza nią go nie ma.

Jest za to McDonalds.



A Murdoch to co?

A lista mogłaby być długa.

A i tak wszyscy wolą H&M.

I fejsbuka.

I.... co teraz Polska czyta?

Orędzie smoleńskie? hihihihi

Gdzie znaleźć sens?
Gdzie znaleźć człowieka?

W mikroświecie.
W sobie.

Telefon zabrzęczał. Kogo niesie?

- Arte, napisz w końcu napisz o miłości, przyjaźni, cieple, wsparciu. Nie pisz tak, Nie lubię twego mroku
-Oj tam, potknęłam się o znalezioną inspiracja,  nic ponadto, hahahaha. Czytaj i rechocz biorąc poprawkę na moją roześmianą gębę.
- Przestań, naprawdę nie lubię twojego mroku. Napisz o tym, że warto. Bo warto. Wiesz o tym. Rozbaw swoim ciętym językiem.
- To przez Mroki. Książkę. Nic więcej. Już się naprawiam. Przepraszam za siebie, hahaha.


Od ciętych języków wolę szarlotkę. Piekę z dziećmi. Uwalam ich mąką, a oni krzyczą:
- Nooo mamo ...
- No co ....

Robię kotlety mielone. Wcinam surowiznę
- Hmmm - mruczę -a jednak mam w sobie dziką bestię. Żryj mała, żryj, tylko ręki nie gryż. Grzeczna bądż, bestio.
Chichrąm.
Czubek jest ze mnie.

Dzika bestia.

Zakochuję się w dzikiej bestii.
W śwince morskiej bez włosów.


- Przecież chciałaś kraba!
- Ale krab w niczym nie przeszkadza.
- Ale mama chce też agamę brodatą.
- Twoja mama chce wszystko.
- To tak jak ja.
- Ale ty, córciu, masz osiem lat.
- Patrz Młoda z pewnych rzeczy nie wyrasta się.... Kochanie, ale ta świnka...
- A kot?
- One będą się kochać, wiesz, jak my. Różnica kolosalna, ale co z tego?
- Poczekam, aż ci przejdzie.
- Mało co mi przechodzi, poza grypą.

A potem poszłam na motor. Bak ściągnięty. Muszę jednak kupić parę środków i denaturat. Zabawiłam się. Ubrudziłam. Poznałam trochę z  mechaniki. Ciekawe. Głowę wsadziłam do gaźnika, między szprychy. Zrobiłam głupią minę. Wysłałam do kumpeli mms'a
- Wpadnij w końcu do mnie.
- A co chcesz mnie wykąpać? hahahaha
- Głupia.

Poszłam umyć twarz.

A co dalej? Dalej co?


Pójdę potem na lody. Toffi niech mi cieknie po brodzie. Wyślę mms do męża:
- Zliżesz?

Wypiję kawę z teściową. Obgadamy ostatni odcinek "Ukrytej prawdy" oraz psychola Kaczora.


Zajrzę do matki.  Zaniosę szarlotkę. Posłucham jak jej dzień minął.

Zadzwonię wieczorem do kogoś. Pogadam. Poczytam. Potęsknię za milczącymi.
Wyślę sms.

Pomodlę się.

Ogram dzieci w planszówkę. Poczochram im włosy. Opowiem zabawną historię.

Dzień minie jak zwykle dobrze. W trosce o siebie i innych. .

Zasnę pod książką.

Proste życie.

Dobre życie.

Z miłością.




:D

























4 komentarze:

  1. No proszę. I stałam się inspiracją ��
    Też Cię kocham ��������
    K.

    OdpowiedzUsuń
  2. Ygh hahaha.... tez bywasz...

    slowa mnie inspiruja zycie wydarzrzenia rzad...

    Thx :-)))

    OdpowiedzUsuń
  3. Wszystko o co można się potknąć może być inspiracją dla szalonego słowa😂😁
    zolza73.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  4. Moze...jedno slowo i opowiadanie :)

    Ostatnio Ty mnie tekstem zabilas ...dobre to bylo , dobre:)

    OdpowiedzUsuń