piątek, 28 kwietnia 2017

taka sytuacja :D







Wpadłam do dronki. Latając pomiędzy pólkami  próbowałam sobie przypomnieć to, co zapomniałam. Miałam coś kupić, ale co? Wino to nie, ani piwo, ale co? Pomidory, szpinak...hm... Zastygłam nad płynem do czyszczenia toalet. "Zabija zarazki" - o!, muszę wziąć do pracy i rozlać- zarechotała moja złośliwość - pod jedno biurko. Nie, pod dwa biurka. Bakterie jedne. Ygh....
- Pani, pani podejdź, no tu pani - wyrwało mnie z sadystycznych marzeń,
 Rozejrzałam się. Niedaleko stała potężna Cyganka. Była ubrana w wielką długą spódnicę, w rozciągnięty sweter i  z tej gęstwiny materiałów machała do mnie ręką. Ale masa, masa na całą ścieżkę. Kruszynka...
- Ja? - zapytałam zdziwiona,
- No pani, chodź tu pani.Chodź mieć problema,
No ja jestem specem od problemów. Podeszłam lekko skonsternowana.
- W czym mogę pomóc?
- Podpaski maksi, ja nie czytać, ty mi pomóc.
Poczułam jak mięśnie twarzy wydłużyły mi się lekko. Grawitacja absurdu ściągnęła mi twarz do dołu. Lekko, by zatrzymać ten proces, zagryzłam wewnętrzną część policzka,  "Arte, tylko nie brechtaj, tylko nie to...." Zaczęłam się dławić sama sobą.
 - Maksi podpaski? - wykrztusiłam zza zaciśniętych zębów, które powstrzymywały dzielnie budzący się we mnie rechot.
- Tak, tak dla mnie, patrz pani -  i pokazała palcem swoje łono - takie na mnie.Maksi,
- A to ja nie wiem czy takie są.
- Sa są, patrzaj pani. Pani znaleźć,
Rozbrojona całą sytuacją zanurkowałam w podpaskach. No nie, tego jeszcze nie było. I co jeszcze? co? maksi? gdzie są maksi? Maksi, kurwa, zgon.
 - Pani, pani patrz.
Podniosłam głowę. Na co mam patrzeć? Znalazła czy co? Spojrzałam i zbaraniałam. Cyganka trzymała przed sobą rozciągnięte czerwone majtki. Majtki...wielkie, przeogromne, czerwone majtole. Gdyby były białe to mogły by robić za żagiel..Stałam z najgłupszym wyrazem twarzy. Ygh? Kamera gdzieś coś? Nie, no kurde, to są jaja jakieś. Nie jaja, wielka wagina, Nie, no co ja mówię.. Hipnoza. Czerwone gacie. Matura! - przeleciało mi przez głowę. Egzamin dojrzałości. Zaklinanie majtami rzeczywistości. Yyyy aaaaa nie wierzę a ona stała z tymi majtasami przede mną mówiąc łamaną polszczyzną łamaną przez cygański akcent:
- Na to pani kupić, będą, będą, pani czyta, Maksi, maksi...
Maksi, kurwa kac ...Raperów znad Wisły, a tu halo, żart znad Odry. Opadłam. Opadłam z powrotem głową w podpaski. By nie patrzeć, by nie zabić się śmiechem.
- Takie? - zrezygnowana wyciągnęłam belle.
- Ooooo oooo takie, takie,a ile? - ucieszyła się Cyganka.
- 3,49.
 - Dziesięć złota?! Droga, za droga,,,
- Nie dziesięć tylko trzy złote i czterdzieści dziewięć groszy. Tania, tania....
- Aaaaa! - odpowiedziała  - dziękuję,
Wzięła paczkę i poszła, a ja stałam wryta. Szkoda, że nie pokazała poplamionych majt  mówiąc, że szuka odpowiedniego proszku. Nic nie mówię, bo  jeszcze mnie to spotka. Choć a w tej chwili nic mnie nie zabije.
Poza śmiechem.
I może motorem.






środa, 26 kwietnia 2017

kremówką,,,,


"...... inteligencja jest niczym;

prawdziwe wartości spoczywają w sercu. 
Szkoda, że nie mogę sprawić, by zrozumiał, że dobre,

kochające serce to prawdziwy skarb;
skarb sam w sobie, i że bez niego intelekt to ubóstwo.






Kiedy mocno pierdolnąłem o ziemię, zauważyłem, że jednak można się podnieść. Wystarczy tylko zacząć wykreślać wszystko to, co zabija. Sytuacje, przeżycia, chwile, miejsca i ludzi. Ludzi, którzy potrafią zrobić taki rozpierdol w głowie, że człowiek ląduje albo u psychologa, albo szuka mostu. Można jeszcze inaczej przerwać cierpienie, ale trzeba żyć. Jutro może okazać się lepsze. Jeżeli człowiek nie ma już nic do stracenia, to dlaczego nie może budować pragnień od nowa?
~ R. Damian Castor


Kiedy siadłam i przy braku ruchu, jakiegokolwiek, zaczęło mi się przelewać, pomyślałam, ze jakoś mi się przelewa. Wewnętrznie tak jakoś drga i burczy i przepoczwarza. Potworkuje. Stan gnilenszczyzny.
Tak być nie może. A co może? Co może być?
Zagubiłam się w książce.

Nuda. Nuda zabijana dziwnymi rzeczami. Ucieczka przed starością. Znużeniem. Walka o kawałek życia. Ale już nie o człowieka.

Co robić, gdy tyle czasu jest wolnego. W którym kierunku iść i jakimi dechami zabić dziurę w sobie? Pytania wydarły się z "Najgorszego człowieka na świecie".
Zastygłam w lawie tej.
Moje Pompeje.
Poległam.
Kurwa.

niedziela, 23 kwietnia 2017

foto - świat w obiektywie :)


Człowiek niezmiernie lubi czuć się pokrzywdzony.więcej





foto - Arte :) 





Anioł nie upada nigdy, Diabeł upada tak nisko, że nigdy się nie podniesie, Człowiek upada i powstaje.





poniedziałek, 17 kwietnia 2017

lekkości


Jakiekolwiek byłoby źródło mej głupoty, jeszcze się nie wyczerpało.
  • Źródło: Niedziela Palmowa, K. Vonnegut



Tak muzycznie, po polsku....

odkrywczo lub mniej, lub inaczej lub co tam, ale polska nuta - patriotycznie tak na ten święty czas :D 


:P :D






- Mamo, wiesz jaka jest różnica pomiędzy papierem toaletowym a człowiekiem?
- Wiem jakie jest podobieństwo a różnica?...hmmm..... jest taka? - zapytałam się zdziwiona po chwilowym namyśle.
- Papier toaletowy rozwija się - wykrzyknął syn ubawiony - a podobieństwo jakie?
- Jedno i drugie, synu, jest do dupy.
- Hahaha, ale tato to nie, ani babcia.
 - No nie.....ale ja to tak?
- Hahhaha, no mamo!

piątek, 14 kwietnia 2017

Wesołych Świąt! :D




Krzyż - jest i znika., powisi się i potem wyrko i życie wraca,
więc nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło a Wam życzę wszystkiego dobrego! :D

Bądźcie mokrzy ( :P:D) i szczęśliwi i zdrowi !

Z jajem, kochani, z jajem! :D 

przez życie trzeba iść a nie laurów
liść 
przeszłości
tylko
napierdalają w kości :D

Buziole :D







:D 



czwartek, 13 kwietnia 2017







Królowa Lodu pociągnęła za łańcuch
wyrwała jakiś skrawek skóry
jakieś oko wypadło
wypadło serce przez pusty oczodół
zjadła je szybkim ruchem żuchwy

Spojrzała
na to ciało
(co jej serce oddało)
 bez uśmiechu 
z niesmakiem co bił z jej oczu
"kurwa niedobre było"
lepiej byłoby mi
do baru mlecznego iść
na przedmieściu krakowskim

zabila gestem tak
tak zabila słowem
obrażona 
poszła sobie
wyrzucając serwetkę
którą wytarła usta krwawe swoje

"Oto twój całun"
wrony zakrzaczały
i poleciały
za nią tak wzleciały niczym płaszcz
zrobiło się cicho
tak spokojnie 
tak pięknie
a echo tylko powtarzało za szumem skrzydeł
"a masz" "a masz" "a masz"


kumasz, kumasz
szamasz szamasz 
serce
czyjeś zawsze człowieku

---------------------Arte




Mea culpa, mea culpa
Bo jestem tylko
witrazem przeszlosci
Duchow zlych
I tylko tyle
Widzisz w tych
Zdeptanych przez siebie szklach
Nic nie widzisz
Tylko swoje ja
I  duchy swojej przeszlosci
W przerysowaniach
I glaszczesz nieprawde
Jak psa
Nie wychodzac poza horyzont
A tam zamieszkam ja
Tanczac
Posrod malych slonc
Na lakach stokrotek