środa, 22 lutego 2017

Ta mysl nie daje mi spac. Rozlewa sie czerwonym kolorem po snach. Topi jak w wulkanie. Krzycze parzona parzaca mysla.
Zjedzenie trzech kanapek nie przynioslo spokoju. Wrecz przeciwnie.
A jesli to Czerwony Kapturek wynajal wilka to co? Bo dlaczego Czerwony a nie Rozowy Kapturek? I ne zolty ani zielony ani niebieski.
Tylko krwawy jakis.
To co ma sens w tym zyciu?
Czerwony Kapturek mial apetyt na zycie. Poszedl w las z koszykiem. Zalegl na lace robiac sobie majowke. Skonsumowal wszystko z koszyka, a kiedy zaszlo slonce zaplakal, nie nad tym co zrobil, ale nad tym co bedzie. I wilk skyszac placz ludzki przylazl i przysiadl jak to pies.
- Dlaczego placzesz?
- Bo zjadlam wszystko co mialam dac babci.
Babcia nnie zatlucze i matka. Boje sie wracac do domu.
- Hmmm - zamyslil sie wilk.
- Bu bu bu - zaplakal Czerwony Kapturek.
- Mam!- krzyknal wilk.
- Podziel sie - zza lez wyrwalo sie dziewczynce.
- Nie pozostaje mi nic innego jak zezrec babcie.
-  To idz kej deby.
- Kejbaby - zamruczal wilk i tylke go bylo widac.
Zezarl babcie. Czerwonego Kapturka tez.
A potem zostal zabity przez mysliwego. A baby jak zarazy- przezyly.
Rany....
O innych bajkach nie mysle, choc pchaja sie w mysl niespokojna fala swa, ze one tez nie sa takie jakie sa tylko .......tylko co? Boje sie....




niedziela, 19 lutego 2017

klimat rodzinki









Z każdego miejsca - uciekałem.
Od każdego człowieka - uciekałem.
Głupie były te moje ucieczki - bezskuteczne.
Po co uciekać z jednego miejsca do innego,
 jeżeli potem znów się ucieka z innego do jeszcze innego? 
Bo po co zostawiać jednego człowieka dla drugiego, 
jeżeli tego drugiego zostawia się póżniej dla trzeciego, 
a tego trzeciego dla...
BORSZEWICZ


“Śmiech to zdolność człowieka do obrony przed światem, przed sobą.
Pozbawić go tej zdolności to uczynić go bezbronnym.”
~ Wiesław Myśliwski



" Chciałabym się urodzić bez żadnych zobowiązań,
 żeby nikt nie wiązał ze mną żadnych nadziei" Maria Czubaszek




- Mamo, a wiesz, że jak siebie się nie kocha, to nie można innych kochać? - córka wycierając się ręcznikiem spojrzała na mnie a ja spojrzałam na nią zdumiona.
- Wiem, a ty skąd wiesz?
-  Wiem, tak myślę.
- Patrz, a niektórzy potrafią przeżyć całe życie i nie odkryć tej prostej prawdy. Kochanie i to sobie zapamiętaj, że siebie przede wszystkim trzeba kochać.
Dałam Młodej całusa. Mądrę dziecko. Wrażliwe.
W przeciwieństwie do mamusi.
- Kurwa- zaryczałam, bo kolejny talerz spadł z suszarki. Nie ma to, gdy prowizorka chce być stałością. Dzieci spojrzały zdumione.
- Przepraszam. - zawstydziłam się.
- Nic mamo nie szkodzi- odrzekła córa - masz prawo wyrażać swoje emocje.
-Tak, ale nie w ten sposób. Ygh......
Polazłam do swej pieczary. Wkurzona odpaliłam laptopa. Zaciął się, mielił się
-   Kurwaaaa....... - wyżyłam się. Czy materialny świat uknuł jakiś spisek.
Weszła Młoda. Spojrzałem na nią. Wyglądała jak stół po obfitej biesiadzie. Aż się uśmiechnęłam. Młoda zawsze musi tak jeść.
- Ej, cała upaćkana jesteś, obliż choć usta.
- Wiesz co mogę oblizać? - zapytała się urwisowskim tonem.
- Nie wiem.
- Ciebie! - i śmiejąc się rzuciła się na mnie.
Szlag nie mogła wpaść wcześniej zanim rozgromiłam sprzęt? Taki gniew we mnie wzrasta, taki gniew gniewny, że nie mogę. W szaleństwie topię się. A ten dzieciak przegania czarne chmury. Pogoniłam ją i wpadłam do kuchni.Chciałam napić się. Zakrętki nijak nie szło odkręcić...Nic nie idzie mi nic. Nic! NIC!!!!
- Kurwaaaa - ryknęłam, bo kurwa dobra jest wszystko.
- Mamo pomóc ci?
- Jeśli ci się uda to proszę - odparłam i zrezygnowana poszłam paść na łóżko. Cały świat zaprzysiągł się przeciwko mnie.
- Proszę - Młoda weszła ze szklanką do pokoju.
- Jak ci się udało? - zapytałam szczerze zdziwiona.
- Nożem. Trzeba znać się na rzeczy....
Spojrzałam na córkę. Ma niecałe osiem lat. A taka ogarnięta. Mi to zabrało ze dwadzieścia lat. I dalej tyły ...
- Dziękuję kochanie.
- Mamo, a tato kiedy wróci? - do pokoju wparował syn.
- Nie wiem. Może jedzie, może jest u babci, może jest u długonogiej Grażyny?
- Mamo jak ty coś powiesz...Masz wyobraźnie jak morze. Bezkresną.
- Wiesz co mam. Lepiej byś nie wiedział........
Wrócił Mooniek.
  - Widziałem, że w pracy nudzisz się.
- Okropnie. Co mogę robię za trzy dni. I potem dostaję pierdolca. Mam dość.
- To super, to telefon  wywal.
- Pewnie.
- Ale jest laptopik - wtrącił się synek.Zabiłam go wzrokiem, a ten jakby nic dalej nawijał - zaraz mama będzie wkurzać się i kląć, bo za wolny.
I rechocze. Co za gad!.
- Bo twoja mam myśli, że on będzie zawijał czasoprzestrzeń.
- Nic już nie będzie zawijał, bo w szale chyba za mocno zatrzasnęłam klapkę i nie ma nic.
- I dobrze. Nie naprawię ci.
- Tylko kupisz nowy?
Mooniek nie powiedział nic. Wyszedł. Wyszłam i ja.Kurtyna opadła. Tylko w głowie Nosorożce. Czy wszyscy nimi będziemy?. Z rogami na głowie?





niedziela, 5 lutego 2017

nauka o równości







Skoczyła na łóżko. W różowej firmowej bieliźnie sportowej oraz  w różowych butach. Lady Pink. Bogini Nike. Zaczęła poruszać lekko biodrami, wprawiając całe ciało w wibracje.
- Jestem Nike, cała Nike, pokonaj mnie, odepnij skrzydła.....
- Jak cię dorwę swoją zaczarowaną pałką zamienisz się w Niobe - zamamrotał zza telefonu, od którego nawet widok żony w bieliźnie nie mógł oderwać.
- Wiesz, że zastygam. A wiesz, kiedy zastygam? kiedy przechodzę koło wystaw sklepowych i widzę kobietę z charakterem. Czerwone usta w czerni. Fajowo tak wyglądam. A ty wciąż jesteś taki obojętny.
- Kochanie, gdybyś nie wyróżniała się z tłumu to nie ożeniłbym się z tobą.
- Ale po co to zrobiłeś skoro masz mnie w dupie?
 - Nie mam,  Jesteśmy kumplami
-  Aaaaa czyli mogę sypiać z kim chcę?
- Tylko z ojcem - rzekł syn, który wszedł nieoczekiwanie do pokoju - żaden dziad nie zabierze mi mamy.
- Tylko kobieta - roześmiała się.
- Mamo, ty nie jesteś lesbijką!
- Tak? a skąd wiesz?
Spojrzeli oboje.
- Wiesz twoja matka jest wyjątkowa.....wyjątkowo niemądra.
- Cała mama, zawsze żartuje głupio.
 - Coś muszę robić. Jak nie żartować to ćwiczyć, prawda?
- A książki, mamo?
- Aaaa słuszna uwaga synu.  Zatem wypad mi stąd, bo Kundera czeka. A wy gadacie. Głupoty jakieś...
Wyszli. Nie na długo. Drzwi się otworzyły.
- Przyniosłem ci kawę.
- Dziękuję kochanie.
Troska najwyższym dobrem rodziny.
Oto ona, kobieta specjalnej troski.


kupiłam czereśnie
by strzelać z pestek
w uparte wspomnienia
które straszą
widmem piękna
bo kiedyś przecież tak było
pięknie
kiedyś nie pamiętam
ale ktoś mi mówił
nie pamiętam kto
ktoś mówił
ze pięknie jest
więc pięknie musiało być
a nie jest
już nic nie jest
nawet kawa wystygła
smakując trupem upiornym
kością co stoi w gardle
bez szpiku
i słodzenia