wtorek, 27 września 2016

Rodzinka :)






Bo nie wszystko jest takim, jakim się wydaje, nie wszystko jest oczywiste i zrozumiałe. Ale jedno jest pewne.
To, że świat jest pokręcony, rodzi mnóstwo zła, okrucieństwa i chorych rzeczy.
Ale rodzi także przyjaźń, zaufanie, zrozumienie i miłość.
Tak mocną i szczerą, że pokona wszystko to, co wydaje się na pozór silniejsze.









W pokoju dzieci rozległ się płacz Młodej, któremu towarzyszył tętent kopyt. Tak, to syn zbliżał się do nas. Nieoczekiwanie nastąpiła akcja pt "uderzyć i i uciec". Oddechem zaczęłam szybko obniżać ciśnienie. Centaur w końcu przybył.
- Dlaczego Młoda płacze? - zapytałam z zaciśniętym zębami.
- Bo nie trafiła mnie tylko kopnęła w krzesło.
- Aha. A dlaczego chciała cię kopnąć?
- Mamo to długa historia. Nie drąż.

Zapowietrzyłam się. Nie drążyłam. Powiedziałam, ze jeśli nie socjalizują siebie to nie będą grać na tabletach ani bajek oglądać.
Spojrzeli na siebie dziko, ale poszli kontynuować sprzątanie. Nałóg wygrał

Zapadłam w sen. Mój sen. Sen pełen dziwnych rzeczy. Sen bez snu. Mrok. Jasność. Spokój.


Wieczorem zapytałam się dzieciaków:
- No to cwaniaki, wymienicie ze dwa zespoły, które słuchamy z tatą
Cisza. Iguanki spojrzały i zanim zdążyły coś palnąć to Mooniek wystrzelił:
- Zespół Downa i zespół touretta!!!.
Ryknęłam śmiechem.
- No tak, to są te chwile, kiedy drę pozew rozwodowy.
- Ale jego składa się elektronicznie!
- Tak???
- Nie wiem.
- Aha. ale bez orzekania o winie.
- Wina już nie ma.
- Właśnie, dlaczego butla jest pusta?
- Bo wypiłaś.
- Ja nie piję.
- To tak jak ja
- Aha, to wciąż jest bez-winnie.


:Cztery czubki na 61 metrach kwadratowych. Z czasem może być już tylko śmieszniej. Mój mały kabaret. Tylko agawa brodata wciąż za szkła sklepowego się głupio uśmiecha, mówiąc, no kiedy mnie weźmiesz do domu, kiedy?



zdjęcie z netu

niedziela, 25 września 2016

ważką być






Czym się strułaś, lecz kefirem

Przysłowie ludowe





  • Im bardziej człowiek się izoluje, tym bardziej natarczywi stają się nicponie i plotkarze

  • Kierkegaard











To już było.  Zmieszanie życia, obłędu, depresji i widma śmierci.  Trucizna duszy. Dopalacz intelektualny zawarty pomiędzy myślami.

Mooniek dziwi się, ze nie mam orgazmów. Sorry stary, mam je, ale jak myślę o śmierci. Napinam się jak struna, Wrzeszczę, opadam. Cała taka mokra robię się. Tak rozgrzana. Podniecona.
Tak, to jest to, to czego potrzebuję. Potrzebuję tego do życia, Uniesionej pokrywy od kanału śmierci. Ten zapach, on mnie nęci.

Powtarzalność przygniata, a wyjątkowość polega na innym zgryzie. Tak mówią kryminalni grzebiąc w kartotekach dentystycznych chcąc ustalić dane denata.

Plath z Sexton spotykając się na kawie z entuzjazmem omawiały różne rodzaje samobójstw. Musiały być to zabawne rozmowy. Jak umrzeć, by siebie nie uszkodzić. Własna kopalnia absurdu, do której we dwie schodziły, a pijąc kawę i wcinając słodkie pączki, z chirurgiczną precyzją rozcinały nitki życia.

 - No i popatrz, taka Woolf ...

W końcu to zrobiły. Zrobiły to, co zrobiła Virginia. Odeszły sobie. Ot tak po prostu. Można? Można.

A kto zabroni ?

piątek, 23 września 2016

uszyłam....







uszyłam ze zła spódnicę
z nitek nikczemności utkanych
żelazna zbroja 
na przemęczoną wątrobę
stopiła się z krwią

wyszłam
poza bramy
granice
w nicość
korzeni splątanych

miecze i światło
porażenie co przeszyło
oczodoły

nie
nie uchroniłam 
głowy
                        


                                                      Arte


























poniedziałek, 12 września 2016

wierszem










--------------------------



Potrafię opętać słowem, gestem
Nie potrafię jednak zatrzymać
Tego, co jest we mnie


Niech płynie rzeka

niespokojnych  nurtów
i rozbija się o brzeg

Potopione kaczki
cuchną swym rozkładem
no i już

A człowiek z mostu
miał silną wolę
rzucił butelkę, a nie siebie

tak pięknie

chlupnęło

a mogło piękniej

                                                Arte
---------------------------------------










niedziela, 11 września 2016

zoo





Mooniek grał z Młodą w jej ulubioną grę. 
- No to teraz wymień zwierzątko na H...
- Ha,...ha...- Młoda uwielbia zawieszać się udając, że nie we - ha...wiem! - krzyknęła po minucie -hipopotam!
- Rany, Młoda a wystarczyło popatrzeć na ojca - ach, ten mój sarkazm.
 - Śmieszne, a może na mamę trzeba było popatrzeć, co? - odezwał się ojciec moich dzieci.
- Nie! - odezwała się córka- mama to gepard!


- To co? zoo?
- Za gorąco?
- Znowu kanapa? po moim trupie!
- Ja chcę do domu- odezwał się Starszy.
- A ja chcę do zoo, chcę do zoo, chcę do zoo- Młoda wpadła w trans.
- Dziecko, wyłącz się, na litość. Jedziemy.
Pojechaliśmy. To nie był stracony dzień. Było cudnie. Zabawnie. Starszy też się rozkręcił.






Mega pancerniki, hahahaha



wtorek, 6 września 2016

przeklęte geny :D



" Nagle mnie olśniło. zrozumiałam, na czym polegają moje trudności. 
Miałam za mało doświadczenia życiowego". 
Sylvia Plath




Młoda siedziała w kuchni naburmuszona. Nie miała ochoty na na nic.
- Coś Cię boli czy nad czymś myślisz?
- Mamo, a Eliza powiedziała, ze dziewczynki noszą balerinki, a ja nie będę taka.
- Czyli jaka ?
- No taka jak inne, taka pięknisia,  bo ja chcę być sobą.
- Czyli kim?
 - Łobuziarą
Zachichotałam patrząc na córę. No nieźle. Skąd ja to znam?

niedziela, 4 września 2016

cięzarkowo



"....bo ja mogę pozwolić sobie na ten luksus, żeby być opuszczony, choć ja nigdy opuszczony nie jestem, ja jestem tylko sam, by móc żyć w zaludnionej myślami samotności, bo ja po trosze jestem entuzjastą nieskończoności i wieczności, a Nieskończoność i Wieczność chyba gustują w takich ludziach jak ja." ~ Bohumi Hrabal









- Mooniek, patrz, jaką mam wagę.
Rzucił okiem na telefon, gdzie było zdjęcie moich kilogramów.
- Cała ty, wcielony diabeł.
- Ja???? No weź....
- Szatan, babcia same zło, hahaha
- Noooo, z tą babcią to już pojechałeś ...