sobota, 18 czerwca 2016

Taki dzień z tygodnia



Cały dzień stoję w pracy. Cały dzień siedzę w pracy.

- Dzień dobry. W czym mogę pomóc?

- Dzień dobry. W czym mogę pomóc?

Osiem godzin z uśmiechem. Piękny trening mięśni.

Do wieczora, kiedy wymęczona dusza tchnieniem jednym jęczy:

- Dzień dobry. A czy mi może ktoś pomóc?



Matrix. Urzędowy matrix. Obieg ludzi i dokumentów. Rzeka absurdu. Z meandrami zaginięć.

- No nie ma!

- JAK NIE MA!!!! JAK NIE MA  SKORO MIAŁAM TO W RĘCE!!!!

Zespół poszukiwawczy przetrzepuje wszystko. Każdy kąt, zarośla. Byle wściekłość nie zamieniała się w tsunami. Obrywa wówczas każdy w chwilach nieobliczalnych.

 - Nie ma.

- BYŁO!!!!


Telefon do autora dokumentu ostatnią deską ratunku.


- Nie, nie napisałem tego, bo wciąż mam ten projekt w głowie.


Wytrenowane mięśnie podnoszą uśmiech. Tyle tylko, że niewolników.







2 komentarze:

  1. Absurd goni absurd :) Totalne zakręcenie i śmiech :) Samo życie, i sztuką jest umieć to wyłapać, a Ty Potrafisz to doskonale, Arte :) Poproszę więcej, i więcej i więcej :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wracam. Będę. Dziękuję. Każde słowo jest jak klepnięcie w ramię- daje wiarę i siłę i za to jeszcze raz dziękuję :)

      Usuń