piątek, 24 czerwca 2016

dzień pasywnej jogi



Nie możesz odnaleźć pełni poza sobą.
Źródło miłości nie istnieje na zewnątrz.

L. Jacobson




foto:arte


Czasami nie chce mi się nic. Tak trudno jest wstać. Budzik mam ustawiony na trzy czasy. Reaguję na ten ostatni. Powiekami. Powoli otwieram je. Ściągam się z łózka obowiązkiem pracy. Nie, nie, tak to nie wstałabym. Ale wstaję. Idę. Nie patrzę do lustra. Nie będę dobijać się, choć cień starej kobiety łapie za kostki, kusi, spójrz, na moment, no spójrz i szelmowsko chichra się. Nie patrzę. Nie mam sił.
Jedzenie nie smakuje mi. Chleb nasz powszedni staje mi w gardle. Ubieram się w banały. W czarne. Czarna kobieta. Tak mówią o mnie w pracy. Zaczepiają. Może intryguję milczącym smutkiem, który chowa się w uprzejmym uśmiechu.
Siadam na rower czując opór mięśni. Ciężkość jest jak przeciwwaga do chęci. tyle, że chęci brak. Zastój ciała przeraża. Siadam za biurkiem. Piję kawę, piszę, rzucam żartem. Od niechcenia. Lekkość bytu zamknięty w ociężałości ciała.
Wychodzę. Siadam na rower i znowu toczę walka z chceniem. Bunt mięśni wyznacza granice starości. Wewnętrzna gorączka trawi wnętrzności. Wpadam do domu. Obiad też nie wydaje się być zjadliwy. Parzę trzecią kawę i zalegam w swoim świecie przerywanym:
- Oooo mamoooo.....
 -  Aaaa dzieci.....
Myślę sobie, ze jak nie wstanę to tak zastygnę. Nie chce zastygać tak. Nie chce być mumią. Nie chcę być niebytem. Bo nie wstanę. Bo zalegnę. Bo zastygnę. Bo umrę. Sama w sobie. Każdy bieg oddech rwie. Uczę się wciąż oddychać. Żyć.
Wstaję. Idziemy. Rower. Badminton, Spacer. Piłka. Zmuszam się do ruchu. Walczę z niechęcią do życia, dla żyć, które kocham. Słabość chowam do kieszeni, a w kieszeniach ręce trzymam. Zaciskam je w pięści. Nie puszczę nie chęci. Nie puszczę. Bo chcę. Wszystkiego chcę. Spalam się.
Tylko miłość ratuje mnie. Ona nadaje plastykę mojej materii. Poruszam się. Idę. Lecę. Chcę. Żyję w pełni.
Zasypiam.
Budzi mnie budzik. Wstaję za drugim dzwonkiem.


Okręt mój płynie dalej... - "KH" - 1984, 97,5 x 132 cm (PD) #Beksinski








Szczęśli­wym jest człowiek, który z przeszłości swej pa­mięta to tyl­ko, co dało mu za­dowo­lenie. 
Nie­szczęśli­wym zaś ten, co no­si w pa­mięci wyłącznie nieszczęścia.
Hagiwara Sakutaro









...................................................................................................................................................................








ps zaniepokojonych grzecznie informuję, że płynę na fali szczęścia i mam plan życie.....straszny plan , bo ambitny :p haha





2 komentarze:

  1. Ambitne plany są dobre, pod warunkiem, że zostaną zrealizowane. Życzę zatem osiągnięcia wyznaczonego celu.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. mam!!!:D przedłużają umowe, idę na podyplomówki
      - zarobię na motor :D

      pozdrawiam :DDDD

      Usuń