czwartek, 14 stycznia 2016

sen

"Ci, co śnią za dnia, wiedzą o wielu rzeczach niedostępnych dla tych, co śnią tylko nocą."
Edgar Allan Poe "Eleonora"




Znowu zasypiam. Zasypiam nieoczekiwanie gdzieś pośrodku dnia i gdzieś na początku. I na końcu też. Nieoczekiwanie wyłączam się. Uciekam. Gnam. Zastygam. We śnie gdzieś, co nagle łapie mnie na początku dnia, na środku, i na jego końcu.
Strefa ciszy i bezpieczeństwa. Systemy powyłączane.  Nikt i nic nie targa moimi komórkami. 
Chyba, że sen.


Upadająca choinka zatrzymała się na moich plecach. Stanęłam zszokowana, zapierając się w dywan, a drzewko klując mnie w plecy, napierało na mnie. Naciskało, jakby było żywe. Siedząca na kanapie, na przeciwko mnie, ciotka i córka, zwijały się ze śmiechu patrząc na moje poczynania. Zabawne. Choinka ciążyła mi coraz mocniej, aż się zaparłam, trzymając się z jednej strony blatu stołu, a z drugiej regału, zaparłam się, by nie upaść pod naporem oszalałego drzewka.

- Nie mogę, pomóżcie - zaczęłam krzyczeć tracąc równowagę- złapał mnie  jeszcze ten cholerny skurcz nogi, pomóżcie!!!!

I tak stojąc na jednej nodze krzyczałam błagając o ratunek, ale nikt nie kwapił się by mi przyjść z pomocą. Dziewczyny dalej śmiały się ,a choinka ciążyła  mi  na plecach coraz bardziej.  W progu stanął Mooniek pytając się co ja znowu wymyśliłam.

- Nic, nie wymyśliłam, weź ją, weź, proszę...nie mogę ...

I poleciałam na dywan. Choinka mnie przybiła. Choinka, drzewko, drewno, wieko trumny?Nade mną nagle za panoszył się śmiech. Dziwny  śmiech. Chichot nieziemski. Śmiech, który brzmiał....

- Hahahaha mamo, ty naprawdę jesteś Vaderem, hahaha. Tak oddychałaś, jak zasnęłaś na moim łóżku. Uuuha! uuuuuuha!

Popatrzyłam na swoją córę i moderując głos rzekłam z ciężkim oddechem Dartha:

- Dziecko, nie mów za dużo, bo przejdziesz na złą stronę mocy.
- Ty się zawsze musisz wygłupiać, noooo mamo, no weź ....
- Twoja mama jest w szeregach rebeliantów, kobieta nie wie co robi, ale ty, dziecko, chodź, chodź za mną...przejdź na ciemną stronę mocy,  pokaże ci, jak ketczup super smakuje z parówką, chodź, chodź, przejdź na stronę ciemności...
- Maaaamooooo, hahahahaha.
- No chodź dziecko, chodź do kuchni....

Ale Młoda choć daje porwać się w świat nierealny to jednak ma realne problemy:
- Mamo, a dlaczego w Star Wars nie robią siusiu ani kupy?

No właśnie, dlaczego? Przecież świat nie jest sterylny. I pewnie też z tej przyczyny ten świat jest taki nierealny i taki nieludzki. Za mało gówna.

Wracając z urodzin, z jednego końca miasta na drugi, zagadałam Młodą, by przeszła półgodzinną drogę drogę bez jęczenia. Takie pokolenie- trzy kroki i płacz, gdzie auto? no gdzie?

Szłyśmy obsadzając  rodzinką role w Star Wars. Teściowa bezsprzecznie otrzymała nominację na Yodę - nie dlatego, ze ma moc i jest prawa, ale dlatego, ze jest mała i pomarszczona. A jak się wkurwia to i nawet jest zielona.

 - A tato?

Hm, przypomniało mi się niedzielne popołudnie, i nie tylko te,  ale każde poobiednie i przedobiednie też.

- Dżaba!!!




- Hahahahaha, mamo, ale tato to niech będzie Han Solo.

Han? jaki Han? Córki naprawdę maja słabość do ojców. Han. Harrison. Hm, no nie obraziłabym się. Moja wyobraźnia ruszyła galopem, nie na koniu, a na Fordzie, przepraszam w fordzie, skręcając w niemieckie produkcje.

- Aha, dobra. Może być. Coś tato w oczach ma. A kto będzie Czubaką?
- No ty,hahahahaha

Dziecko, ty Brutusie! Zadrżało moje serce. Wyczaiła, ze jest ze mnie jakaś małpa! Auć!



- -Jak ja? Jak ja?! Córciu, mam ogolone nogi i twarz! Ja jestem Vaderem. Kto tak wszystkich denerwuje jak nie ja? no? i tak dyszy? 
- Hahahaha, ty  jesteś Vaderem, ale Starszy to będzie .....wiem, Artuditu. Bo on potrafi tak trzymać ręce, popatrz - i tu Młoda zademonstrowała robota. Idealnie. Gestami ciała i układem rąk. rozbawiła mnie niesamowicie.
- Hahahaha, super to zrobiłaś. 

Drugą babcię postanowiłyśmy owinąć złotkiem i zrobić  z niej robota protokolarnego.Ona przecież wie wszystko najlepiej.

- A ty Młoda to kim będziesz, co?
- Reyą, chcę być Reyą.
- Idealnie. Zadziorka to ty masz, Nie powiem.

 - Mamo to już jesteśmy w parku?! - Młoda jakby ocknęła się ze snu-  Tak szybko?
- Mówiłam ci, że to niedaleko. Auto zabrało by nam zabawę. Wiesz, lubię z tobą rozmawiać.




Klimat parku, a właściwie lampy  i śnieg,  przypominał mi baśnie Andersena. A właściwą jedną - Dziewczynkę z zapałkami. Historia, która strasznie mnie poruszyła i to tak mocno, ze wszelkie bajki porzuciłam. 

Wieczorem, na życzenie dzieci, przeczytałam to opowiadanie. No i popłakałam się. Nie wiem dlaczego.  Przecież jestem już stara. I nie mogłam przestać płakać. Dzieciaki spojrzały na mnie zdumione.
- Ty płaczesz? Nigdy nie płaczesz. Mamo, ale ty jesteś jakaś wrażliwa-  syn przytulił mnie mocno.
- Przepraszam, ale mówiłam wam, że to była dla mnie bardzo smutna i straszna historia.
- A ja wzięłabym dziewczynkę do domu, wiesz mamo, to nie ładnie tak. Dlaczego nikt jej nie pomógł?

Siedzieliśmy w trójkę rozmawiając dość długo. W życiu są piękne chwile. Ta chwila uświadomiła mi, jak piękne dusze mają moje dzieciaki.

Pewnie póki dzieciakami są.


- Mamo, a ty mnie kochasz?
- A co dzisiaj mamy?
- Środę..
- To nie, przykro mi, ale we środy nikogo nie kocham.
- Mamo, ale każdy dzień jest taki sam, zawsze się o nas troszczysz, to znaczy, ze nas kochasz.
- No widzisz. Brawo. Dokładnie tak jest. Kocham cię i zawsze będę kochać.



A mnie kocha choróbsko, które wprawdzie wycofuje się ze mnie, ale wciąż ściska mnie za gardło. Swój stan oddałam w rysunkach.



W końcu jak Kahlo nauczyła się malować? W łóżku.




Ale naprawdę  powaliła mnie siła rażenia kaszlu. Odpadłam z życia.





Jednak powoli do siebie wracam. I proszę jak przy kawie poniosło mnie w świat fantasy. Miła odmiana, siła antybiotyków i książki - uczę się rysować. 


 - Ja pierdzielę, nieźle - Młoda wie jak matkę ocenić.







----------------------------------------------



muzycznie.....



*   *   *    *     *



przepraszam za każdy dotyk schowany w kieszeni
przepraszam za słowa przemilczane
przepraszam za wykrzyczany gniew  
przepraszam za każdy wzrok wbity w chodnik
przepraszam za nie zacałowanie
przepraszam za nie trzymanie
przepraszam za nie zatulenie
przepraszam za oszczędność i strach
przepraszam za siebie
ale przecież wiesz, 
że to co jest
jest wciąż
schowane
 czekając na ciebie

Arte

*  *  *  *  *



8 komentarzy:

  1. Ech te choróbska, ja również coraz wolniej z nich wychodzę. Dobrze, że masz na miejscu rodzinę. Ja muszę się zmagać z moją niedyspozycją sama, nawet szklanki wody nie ma komu mi podać. Dzieci już daleko ode mnie..., a choroba czasem niestety dopadnie i nie chce puścić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. niestety, i w takich chwilach docenia się obecność najbliższych, że jednak ktoś jest kto wesprze..

      i niech zdrowie wraca i nie opuszcza Amen :)

      Usuń
  2. Mnie też się ostatnio ciągle chce spać, ale to dlatego, że za późno się kładę.. :/
    Zdrowiej ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Nadal się wyłączasz... Ja już Ci powiem, że zaczęłam widzieć te skutki mojego wylączania się- nic nie widzę i wcale nie wiem czy to dobrze :P
    dzieciaki są cudne w tej swojej dobroduszności. Są też cudne, kiedy się cieszą :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. wyłączam się, właczam- tracę równowagę :P powiem więcej , jak nie pójdę do pracy to oszaleję- korba na maksa będzie :P :D

      a lepiej czasami widzieć czy częściej nie widzieć?:)

      Usuń
  4. Rysowanie wychodzi Ci świetnie. Trenuj dalej. I wyłaź z łóżka. Dużo zdrówka! :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki, Wolałabym, jednak by mi pisanie wychodziło :P :D

      Wylazłam już. Wracam powoli do formy. Ale powoli :P

      Usuń