sobota, 9 stycznia 2016

przebudzenie



Każdy z nas szuka jakiejś ucieczki. Godziny wloką się jedna za drugą, trzeba je czymś zapełnić aż do śmierci. Zbyt mało jest rzeczy pięknych i wzniosłych, żeby się chciało człowiekowi pchać ten wózek. Każda rzecz po krótkim czasie brzydnie i obumiera. Budzimy się rano, wysuwamy nogę spod kołdry, stawiamy na podłodze i myślimy: kurwa, co by tu dalej?
-Charles Bukowski


I ta kurwa mnie nie opuszczała. Była wierna do czasu. Do czasu, kiedy wstałam i pomyślałam - a do kurwy z tym. Nie chcę uciekać. Wyłączyłam myślenie. Włączyłam odbiór. Poczułam. Nie tyko to, jak wali olejem rzepakowym w moim mieście.

Są rzeczy, które nie brzydną. Są rzeczy, które nie obumierają. Są rzeczy, które mówią wstawaj. Są rzeczy, które trzymają człowieka w pionie. Są rzeczy dla których warto żyć. Są rzeczy, dla których warto walczyć o siebie. Są rzeczy, które warto wciąż pchać, choćby ostatkiem sił, bo gdzieś pod drodze może okazać się, ze jest już z górki i można cieszyć się tylko jazdą.



Są takie rzeczy. Są. Czasami leżą niedoceniane. Zignorowane. Zakurzone. Niezauważone. Przeskoczone. Za szafą. Albo pod stosem brudnych ubrań.

Właściwie to wystarczy jedna rzecz. Jedna rzecz piękna i wzniosła, by chciało się wstać. Trzeba tylko ją znaleźć. Znaleźć w sobie. A potem pielęgnować. I za dnia i w nocy, kiedy padające światło albo mrok za każdym razem i o innej porze doby, pokazują ją z innej strony. Nie nudzi, nie nudzi, wręcz przeciwnie. Fascynacja rodzi się wraz z kolejnym spojrzeniem.

Jestem szczęściarą. Bo jestem. Nie oślepłam. I pracę też znajdę. I będę płynąć pod prąd, z prądem, gdzie chcę. I oby przez Islandię. Tylko tego szaleńca w sobie muszę zaciągnąć do budy, przypiąć na krótki łańcuch. Niech wychodzi, ale nie za daleko. Niech przestanie wymykać się w chwilach nie uwagi. I kaganiec też mu założę. Dość kłapania pyskiem. Do budy, leżeć, milczeć.

Za dużo rzeczy dzieje się w mojej głowie, by pytać się co dalej. Wiem co. Żyć. I nie jest to bynajmniej wielkie gówno.

Gównianie zachowała się moja matka, która przyszła przynosząc mi akcesoria religijne, które były potrzebne do przyjęcia księdza. Na wieść, o tym, że jej wnuk zamiast czekać na kolędę idzie do kumpla, wyszła bez słowa trzaskając drzwiami. Tragedia-ksiądz przychodzi, dziecka nie ma. A idź kobieto, idź do swojego Boga.

Pomódl się o utraconą duszę swojej córki. Pomódl się. Ja także pomodlę się, bym nie była taka jak ona. Bo nie jest za późno, nigdy nie jest za późno.

Kiedyś odarłam się z wiary. Bo matka wierzyła. Odarłam się ze wszystkiego. Z sensu, z potrzeb, z czego tylko dało się. Byłam zerem, więc i stałam się zerem, a rany odkażałam wódką. Z bólu utkała się nowa skóra, zrosty ograniczyły ruch. Zero zamarło.

Rozchodziłam. Rozchodziłam zrosty. Biegam. Nie jestem trupem we własnej skórze. Nie jestem. Nie jestem zerem.

Wiem co przeoczyłam. Wiem o co muszę walczyć. Wiem co muszę cenić. Wiem co jest ważne. Wiem co cieszy. Przejrzałam, uwierzyłam.

Uwierzyłam, że jutrzejszy dzień jest nie mniej ważny niż dzisiejszy.

Odzyskałam wzrok.

Dostrzegając siebie zobaczyłam coś więcej niż siebie.






zabrałabym ciebie dla siebie
siebie dla ciebie oddałabym
tylko my 
w podróży pomiędzy

pomiędzy nami 
niech nie będzie nic
co nie jest warte
by być

być
żyć
nie trwać
choć niech trwa
pomiędzy nami 









-------------------

muzycznie - ,z płytki The Dance Society "Scarey Tales"   i cała płytka wymiata :D






6 komentarzy:

  1. A ja właśnie dziś miałam kolędę..
    PS. Jakby co to ja zaczęłam Cię obserwować na Instagramie :] tylko jeszcze nie wiem jak go połączyć z blogiem ;]
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
  2. I tak trzymać! Wyrzuć myśli o tych zerach! Nie masz powodów, aby tak o sobie myśleć.
    A co do kolędy - już od lat nie przyjmuję. Co roku przymierzam się, aby wstawić na bloga notkę, dlaczego przestałam przyjmować, ale jakoś mam mieszane uczucia. Za dużo tego się nazbierało.
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No będę musiała tak trzymać :)

      Teraz przy PiSie lepiej uważaj, bo wiesz CBA od wiary, i będzie :P :D

      ja przyjęłam, zagadaliśmy się o muzyce i ups - zapomniałam dać koperty - wow,to zarobiłam ?:D

      Usuń
  3. Ważne, żeby znaleźć sobie jakieś pozytywne pasje. Coś dla czego warto żyć.
    Bo inaczej zostaje nam choroba psychiczna albo używki.
    Pozdrawiam:)

    OdpowiedzUsuń