sobota, 19 grudnia 2015

trzy księzyce



-Synu, naprawdę proszę cię, zmień stosunek wobec Młodej. Kiedyś byłeś dla niej miły, opiekuńczy, a teraz zachowujesz się nieprzyjemnie. Dlaczego tak się dzieje, co?
- Nie wiesz, ze czasy zmieniają się....
- No to czasy, ale dlaczego ty zmieniasz się na gorsze?


- A na choince co będzie? Aniołek czy szpic? Bo ja widziałam aniołka.
- Noooo, aniołka to chyba widzisz patrząc na mnie, hahahaha.
- Nie, ty jesteś diabłem, takim czortem, takim baranoosłem, hahahahaha - podsumowała rozmowę Młoda i czmychła.



Baranoosioł? Nie słyszałam tego jeszcze. W duchu zgodziłam się z córką. Bystra sztuka.

A wiatr hula pomiędzy moimi uszami. Huragan burzący krew. Najpierw zatapiam się w książkach, przestając istnieć, a potem rzucam je w kąt i biegnę gdzieś przed siebie. Ze słuchawkami w uszach.

- Co się z tobą dzieje? - zaczyna truć matka - coraz częściej mówisz o rozwodzie, a prawda jest taka, że bez męża zginęłabyś. Nie poradziła sobie. Ty nic nie wiesz.
- No bo tak, niech dalej gra. A swoja droga zawsze tak we mnie wierzyłaś. Dziękuje ci za wszystko.


Śniły mi się trzy księżyce. jeden nad drugim. Na dole był czerwony, potem żółty,a na górze jasny. Wielkie, wyraziste, z charakterem. Nowy obraz nieba. Patrzyłam na nie z zachwytem. I z uśmiechem. Jakiś spokój wtargnął w moją krew. Trzy? Super!
Spojrzałam na prawo i zobaczyłam jak planety spadają, jedna po drugiej, by za chwilę znowu ukazać się pośród gwiazd. Tym razem zaczęły wirować,  jak tańczące w kółku przedszkolaki. Wyglądało to niesamowicie.
Zjawiskowe, intrygujące, zachwycające zdarzenie.
Stałam oniemiała.

Nie byłabym sobą jakbym nie zajrzała do sennika.
A! no dobra skreślam siebie i wszelkie własne potrzeby. Przestaję istnieć. Nie ma mnie. Zaczynam istnieć dla świata.
Wypadek? Dawno nie było. Niech wypada. Ale jakaś praca, hahaha
I jeszcze to:


Bardzo często sen taki jest zapowiedzią pojawienia się z w naszym życiu na jawie, kogoś, bardzo w przyszłości dla nas ważnego, kogoś kto stanie się dla nas prawdziwą opoką, a jego obecność nie-do-przecenienia czy nie-do-zastąpienia, kogoś kogo jeszcze nie znamy, ale kogo poznanie już niezauważalnie nadchodzi…


Nadchodzi    Z Ł OOOOOOOOOOOO......O! O! O!

Rybki w akwarium. No tak. Jeszcze w to nie bawiłam się.

- Akwarium? Wiesz co to będzie jak to rozwali się?
- A dlaczego ma rozwalić się?
- Bo ty lubisz wszystkim we wszystko rzucać.
- Aaaaahaaa,


Tyle, że póki co to ja rozwaliłam się. Jak TU 154.  Ale poskładam się. Jak zwykle. Wprawę mam, bo we mnie drzemie niezwykła siła.










4 komentarze:

  1. Rozwalamy się, potem zbieramy się do kupy i składamy, i tak w kółko. Życie, psia krew! Życie!
    Dobrych Świąt życzę, spokojnych i zdrowych :)

    OdpowiedzUsuń
  2. dokładnie - normalnie jakby człowiek był na magnesy, jak w Terminatorze - rozsypka i składanie

    Dziękuje za życzenia :)

    Tobie, Czarownico :) również życzę spokojnych, zdrowych i zaskakujących pozytywnie Świąt!

    OdpowiedzUsuń
  3. moja najukochańsza świąteczna piosenka! :)
    Rybki? Jak tego nie można pogłaskać, to dla mnie do domu się nie nadaje.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Moja też :D

      hahahaha ale działają kojąco :D

      No mojego Cześka też nie łatwo pogłaskać :D

      Usuń