sobota, 5 grudnia 2015

świński sen :P





A ja pobiegam sobie tu i tam
przenikając co się da
może do absyntu zasiądę
papierosem się zaciągnę
i to jest Artowski raj





Strasznie mnie rozśmieszyło to co zrobiłam. A co zrobiłam? A stanęłam przed lustrem z gołymi piersiami, które do siebie przycisnęłam.
- Dziżas, te sutki wyglądają jak uszka świnki. - zamruczałam, po czym wzięłam kredkę i dorysowałam świński ryjek, i wyleciałam z łazienki do Moonka.
- Patrz, hahahahahaa, chrum, chrum ...
- Wariatka, hahahahaha



On się śmiał, a ja zaczęłam tańczyć do muzyki ze świnką zrobioną z moich cycków. Muzyka, Ona wciąż przebijała się, przebijała się. Co to gra? Wciąż gra?  Obudziłam . Obudziłam?
Siadłam i popatrzyłam na klatkę piersiową. Piżama? A gdzie świnka? Taka fajna była ...Ten ryjek cudowny był ,,,, Muzyka, muzyka  wciąż gdzieś gra. Co jest?  Szlag! To budzik! Szlag! szlag! szlag! podreptałam do telefonu syna. Co za palant nastawia budzik o 6.10 w sobotę??? Aha, ja. Ale jak? Hm...
- Mooniek - przebudziłam męża- weź kurde to wyłącz..
- A co za palant to nastawił?
- Jak to jaki palant?- udałam oburzenie- to ja.
- Na weekend?
- Na miało być na wtorek....Wu wiesz to Wu...
- Arte, weź nie osłabiaj mnie... jakie wu?
- No dobra, ale poczekaj, opowiem ci mój sen...
- A musisz?
- Muszę...
Opowiedziałam.
- ..i wiesz i ja tak ściskam te cycki, i tak chrumkam i tańczę...a ty tak patrzysz i śmiejemy się razem...
- Hahahaha...osłabiasz....A świński ogonek to gdzie był? bo świnia bez ogonka nie liczy się... - zamruczał do poduchy, po czym zasnął.
Mam niezwykły talent do zanudzania? Hahahaha....
No właśnie, gdzie ogonek był??? Wyobraźnia zaczęła działać. Nie, hahahah, nie jestem normalna. Chrumuuuuummmmm, hahahaha.

Podreptałam do laptopa. Właściwie rzadko cokolwiek śni mi się, a tu nagle wizja z koziej dupy. Przepraszam, ze świńskiej planety. Zerknęłam w onet:
- Uff wojny nie ma, ale Antoś już chce swoje bombki ...
po czym kliknęłam w sennik, który powiedział mi wszystko. Zrobiłam głupią minę,głupszą niż przy informacjach dotyczących polityki,  i ubawiona zamruczałam pod nosem:
 - Ciekawe ...hahahaha ...ciekawe ...

Siódma. Siódma w sobotę to nierealna godzina. Nie pozostało mi nic innego, by zrobić kawę i zasiąść z Kurtem przy stole.

cyt. "...Wszyscy ludzie to wariaci. W każdej chwili mogą zrobić wszystko i niech Bóg ma w swojej opiece tego, kto by się zastanawiał nad przyczynami ich postępowania."
"Matka noc"


No jeden wariat wstał.
- Cześć mamo, mogę oglądać bajki, bo wiesz dzisiaj sobota z Ninjago?
- A idź, tylko ubierz się i takie tam, okej?
- Dobra. I Młodą obudzę.
- Ani mi się waż.

Dźwięki dochodzące z pokoju szybko przebudziły Młodą. Co jak co, ale włączony telewizor potrafi zdziałać cuda. Jak lunatyk pognała do dużego pokoju.

- Ej, Młoda- wydarłam się - może jakieś cześć i buziak, co?

Zlała. Cała Młoda. Słuch wybiórczy. Ech...



Wróciliśmy z zakupów. W przedpokoju zastaliśmy mały tłum. Była moja matka i dzieciaki i kumpel Starszego. Z tego wszystkiego nie zdążyłam schować papieru ozdobnego, gdy syn śmiejąc się rzekł:
- Mam was, hahahhaa. Jak prezenty będą opakowane w ten papier to znaczy, ze wy je kupujecie.
Zgłupiałam.
-Ej, a podobno Mikołaj nie żyje...
Nie doczekałam się żadnego odzewu, bo chłopcy polecieli na podwórko. Może i dobrze, bo polemika z 9-latkami jest czasami za dużą gimnastyką na moje zwoje. Matka zaś wzięła Młodą i poszły na iluminację miasta.
Cisza. Aż głupio. Cisza. Piękne są w życiu chwile.

- Wiesz, jak chata jest wolna to ja mam pomysł. Przebierz się za Mikołaja, a ja będę niegrzeczną dziewczynką ....weź rózgę ..
- A ty załóż rogi i ja cię przelecę Rudolfino...
- Myślisz, że Miko robi to z reniferami? No proszę cię, zboku jeden...fuj,,,




Wieczór ma to do siebie, że nie wiadomo, kiedy przychodzi. Po prostu zjawia się nagle i tyle. Lubię siedzieć na balkonie i patrzeć jak Słońce znika. Wymierne. Niewymierne.





Wieczorem Starszego ogarnęła twórczość. Oto jego Mikołajek.



- I co mamo, kto ma talent?
- No synu, chylę czoła. Masz mistrza! Jest cudowny!



A potem sobie poszłam. Z muzą w uszach.






























































Kupiłam wino, które polewam. Znowu kiepski smak. Znowu źle trafiłam. Trudno, bywa. Na winach nie znam się, ale co tam.

- Wasze zdrowie! :))))))



(Zawsze możecie polecić mi dobre wino, dzięki:) )





I spijcie dobrze, niech Was św. Mikołaj nawiedzi :)









polecam - jak było rok temu??? też był pieprzony budzik !!!:p :D

http://arte1973.blogspot.com/2014/12/furby.html


:P




http://arte1973.blogspot.com/2013/11/perfect-day.html


2 komentarze:

  1. Wiesz - uświadomiłaś mi jaką wredną krową jestem. Nie mówię dzieciom o Gwiazdorze czy Mikołaju (własnym dzieciom),tylko, że prezenty są od nas. Ba, starsza to w sklepie sobie nawet wybrała co pod choinkę i czeka to w piwnicy. Z ojcem jak na skrzydłach lata po słoiki i sprawdza czy jest.
    Zamiast magii, wybrałam szczerość do bólu - zimna ze mnie s... :p

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahahahahaha teraz to napisałaś :D


      Ja już zgłupiałam,czy moje wierzą czy też nie wierzą i zapytałam się ich o to.
      Wierzą w Mikosia, choć wiedza, ze czasami to my im dajemy prezenty :D

      Córka stwierdziła, że wierzy, ale dzisiaj rano w szkole podleciała do niej kumpela i wyśmiała koleżanki, które wierzą w Czerwonego Faceta :D Edukacja trwa :D :P

      Usuń