środa, 30 grudnia 2015

porażki i sukcesy 2015 roku




Porażki są fajne. Powinnam zrobić sobie dzbanek z kawą, by nie zasnąć, jak będę je wymieniać, bo to będzie długa lista.



Porażką jest to, że nie mam pracy.
Porażką jest to, ze nie poszłam na podyplomówkę.
Porażka jest to, ze nie zdążyłam przeczytać tych książek, które kupiłam, dostałam.
Porażka jest to, że wciąż palę.
Porażką była sprawa w sądzie.
Porażką jest to, ze olałam sport i mam teraz przyciasnawe spodnie i bluzki.
Porażką jest to, ze częściej nie trafiam do kosza niż trafiam.

Straszne, prawda?



 Ale najgorszą porażką było wybranie PIS i Kukiza.

(Ja do tego palca nie przyłożyłam :P)





Jednak prawdziwą porażką jest odpuszczanie sobie. Więc nie odpuszczę. Bo porażka jest trampoliną do sukcesu.

Sukces. Wikipedia podaje:

 "Człowiek osiąga sukces jak spełniają się jego oczekiwania".

Hm, ja oczekiwań nie mam. Ja trwam. Nie mobilizuje sił. Chyba, że w toalecie, ale o tym pisać nie będę.

O! o, o o pierwszy sukces- brak zaparć.


I dalej:

Sukces - działanie na najwyższym poziomie możliwości jednostki, w kierunku spełnienia jej marzeń i pragnień przy jednoczesnym zachowaniu równowagi pomiędzy wszystkimi płaszczyznami życia.

Sukcesem jest to, że wczoraj nie zabiłam się, ze żyję i  trzymam się jakoś.

Sukcesem jest to, że wstaję z łóżka.

Sukcesem jest to, ze jeszcze ktoś czyta to co piszę.

Sukcesem jest to, ze nie udusiłam swoich klonów, bo przecież tak się zdarza- szaleństwo z nożem w ręku. (My mamo cię kochamy, ale wiesz, denerwować .... - i to na własnej piersi wyhodowane, słów mi brak...)

Sukcesem jest to, ze wciąż rozmawiam z matką. A może raczej, że ona rozmawia ze mną.

Sukcesem jest to, że nie straciłam przyjaźni tak ważnej dla mnie.

Sukcesem jest to, ze jeszcze nie znudziłam się Moonkowi, a on jeszcze mnie ...tra la la la la.

Sukcesem jest to, ze pomimo wszystko czułam się szczęśliwym człowiekiem. No nie do wiary, ale jednak tak było: szczęśliwym i spełnionym, bo kochanym. Miłość jest największym sukcesem.

(Sama nie wierzę w to co piszę, ale no tak jest. Na kacu.)


Ale mega sukcesem 2015 roku jest to, że jeszcze szlag jasny świata nie trafił. A było blisko.






A Wam życzę, by Nowy Rok 2016 

był dla Was pięknym rokiem, 

Rokiem, który Was nie rozczaruje, a miło zaskoczy.

Życzę Wam samych sukcesów i realizacji paru marzeń :)

Szczęśliwego Nowego Roku, pełnego miłości  !!!

:)))))









A jakie były  porażki i sukcesy 2015 r. innych blogerek?

 Możecie przeczytać na stronach 

Chomikowej 


 Lunki.




Zapraszam :)





A Wasze sukcesy i porażki?:)













12 komentarzy:

  1. Arte, jesteś pewna, że chciałabyś tego samego rządu przez 3 kadencję;) ?
    A tak poważnie, bo ja się na blogu absolutnie nie zajmuję polityką, życzę ci znalezienia pracy bo to cię na pewno podobuduje i lepiej nastroi do życia. Trzymam kciuki.Dziękuję za wspólny projekt "linkowego party" i baw się dobrze w sylwestrową noc:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. :D Jeden rząd lubię ......Rząd butelek :d :P

      Dziękuję - obym praca była, bo dostanę kompletnej korby.

      Również dziękuję za wspólny projekt :D Przez Was muszę myśleć!!!:D

      Usuń
  2. ehem.
    Chyba się sfochuję :D

    Moja lista sukcesów i porażek się raczej nie nadaje do publikacji :P Dzieci mogą przeczytać i te sprawy... :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Fajnie zabrzmiało - dawaj na priva :D :P

      Usuń
  3. No więc... życzę Ci sukcesów i mobilizacji nie tylko w kibelusiu :) Szczęśliwego 2016, kochana

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję!:D Nawzajem - Szczęśliwego :D

      ( w kibelusiu teraz "pizga" - zero myślenia, buuu i spokoju ...:( :D)

      Usuń
  4. Widzę, że jednak sukcesów jest więcej. :) A to już dodatkowy sukces. :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ostatni punkt... też uważam, że to sukces światowy :/
    Arte, uściski i głowa do góry! Kto, jak nie Ty? :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. miś Uszatek???:) :P - on zawsze wszystko wiedział ...


      Nie dam się - miałam taki sen :DDD

      Pozdrowaśki :D

      Usuń
  6. Miś Uszatek to była pierdoła jak i mój były. Nie zeszłaś na taki poziom :P

    OdpowiedzUsuń