wtorek, 29 grudnia 2015

o jeden strzał za daleko...

Jak się strzeliło make up' a to wypada pójść na flaszkę. Sztywność forever. Nawet w trumnie. Tyle że, ostatnie sny mówią, ze będę żyć długo. Bo lufa w gębie, bo auto na drzewie, bo własna śmierć jest zapowiedzią niekończącej się egzystencji.

Jakby nie patrzeć i tak nie pozostaje mi nic innego jak ugasić smutek. Cierpienia starej Arte.Znowu małe czarne demony uczepiły się mojej głowy pokazując świat pod kątem możliwości zakończenia własnego żywota.
 - Tu możesz skoczyć, tam zawisnąć, o popatrz, tu też możesz skoczyć.
 - A wy mnie gnojki możecie w zadek pocałować.


Zadzwoniłam do kumpeli. Wreszcie ktoś wrócił do tego umierającego miasta. I to w świętach jest cudowne.



- Absynt?
- Ok.

Polałam po strzale, choć zielona wróżka wymaga innej formy spożywania. Zakręciło smakiem okrutnie.

- Wybacz, ale nie dam rady.to jest jak pasta do zębów z alkoholem. Fuj.
- Hahahaha, spoko. Chyba z nikim tego nie wypiję.
- Ale jak chcesz to pij.
- Sama? oszalałaś chyba. Idę po flaszkę. No chyba, że chcesz wino?
- No wiesz co? nawet tak nie żartuj.


Flaszka poszła. One jakoś się tak szybko kończą. Za to rozmowa rozkręciła się na dobre.

- Czekaj zanim pójdziemy to coś ci opowiem. Byliśmy na pasterce i wiesz co..
- Hhahahaha, gdzie byłaś? W kościele?
- Noż kurde, Młoda chciała pośpiewać kolędy, a syn przed komunią to prawie święty. Więc słuchaj, klęczę sobie i nagle czuje to, rozumiesz, czuję smeranie w cipkę ....no nie śmiej się , powaga,,, normalnie czuję, że  doznałam ekstazy modlitwy, czuję to po prostu, to wow, fantastyczne smeranie w cipuchnę, takie fajne i teraz, myślę sobie,, wiem dlaczego zakonnice tak gorliwie się modlą, i wiesz co, i tak fajne smyrało, smyrało i tak spojrzałam w dół, między swe uda ...i nie uwierzysz, to był ogon psa! czaisz? Ogon psa sobie merdał miedzy moimi udami.........opadłam.
- Hahahahahahahahaa

Poszłyśmy po drugą flaszkę. Strzał, rozmowa,strzał ..

A potem nastała ciemność.


A kiedy otworzyłam oczy byłam we własnym łóżku. Z mężuniem.

- Żyjesz?
- Ale co ja tu robię? Gdzie Madzia? Dzizas, moja głowa...
- Pojechała do domu. Ty wiesz co się działo?
- Nie. Urwał mi się film.Ale opowiedz mi, proszę. Załapałeś się na flaszkę?
- Chyba żartujesz. Wypiłyście. Przyszedłem i szkło puste. I zaraz cię ścięło. Wywaliłaś nogi na stół tłukąc wszystko co się dało i powiedziałaś, ze masz zajebiste życie i możesz robić co chcesz, a potem zasnęłaś z takim bananem, taka radosna i szczęśliwa, ze aż niemożliwe. Piękne to było.
- Uffff czyli nie rozrabiałam?
- Żartujesz? Dwa razy się tak wywaliłaś, ze cudem jest, że nie masz nic połamanego a poza tym poleciałaś na balkon, mówiąc, ze coś mi pokażesz.
- No i ?
- No co no i,  no i powiedziałaś, patrz tak puszcza się pawia  i go puściłaś. Musiałem cię trzymać, bo wyleciałabyś.
- Kurde, ale wiocha. Przez balkon? Ja tak nie robię.
- Ale toaleta była zajęta.
- A no widzisz.
- A jak twoja głowa?
- No boli. Przywaliłam nią chyba co?
- I to jak. Wariatko, ja nie mogę cię z oka puszczać. Ani zostawiać samej.
- O raju, bo ze mnie taki osioł. Beznadziejny człowiek.
- Kochany, Czasami, Ale wódki to ty już nie pij, bo masz takiego autodestruktora, że naprawdę boję się o ciebie.
 - Przepraszam.Ostatnio bałam się samej siebie.

To jest ten stan, kiedy nie chce się wstawać. Bo po co? Do czego? Do monotonii dnia? Wszystko zatraca sens. A jedynie szepty mówią: - zmień level, skończ z sobą, skończ, już cię nic nie czeka tu, nic, nic. A strach zaglądając w oczy mówi: - ja jestem strach ale ty jesteś nikim.
Dziewczynka, musi stać się nikim...
Dziewczynka, musi stać się nikim...
Dziewczynka, musi stać się nikim...
Tak to był taki stan. Był. Nie karmiony padł. Zalany wódka utopił się.

Ciało mam obolałe, ale dusze zdrową,
A swoja drogą, naprawdę musiałam nieźle przyrąbać, Ale udało się - małe demony odpadły.
Jest dobrze. Musi być. Musi!


sms: Żyjesz?
sms: Nie wiem.podobno tak. Boli mnie wszystko.Film urwał mi się  Wybacz. Coś troliłam głupiego?
sms: Spoko. Dawno się tak nie uśmiałam. Oprócz twojego upadku. Nic ci nie jest?
sms: Jakbym miała mózg mogłabym podejrzewać wstrząs mózgu a tak to czaszka boli mnie okrutnie. Dziwnie jest. A ty jak się masz?
sms: Spoko. Ubawiona. A ty weź nie żartuj tak, bo zdrowo przyjebałaś z bani w szafkę. Aż się boje przyjść do was na sylwka.
sms: Spadaj, nie piję aż tak, Tylko z tobą tak. Ech...
sms: Bo ja sprowadzam ludzi na złą drogę :P
sms: Tja, wiem wnuczko Anakina.



Tak, to było przebudzenie mocy. A na VII części Star Wars byliśmy w kinie. Pośmiałam się trochę. Ale Młodej czasami do śmiechu nie było:
- Boję się, boję...
- Nie ma czego, kochanie. Daj rączkę...
I oglądała.
Parę efektów 3 D rozbawiło ją. Ogólnie  podobał się jej film.


- Mamo, ciekawe ile jeszcze będzie części Gwiezdnych Wojen.
- Nie wiem synku. Zresztą, wiesz, że wszystko kiedyś się kończy.
- Oprócz miłości, mamo, hahahhaa















Jednym słowem jest przebudzenie mocy i coś się czai na mnie. 

Więc skorzystam z życia, 
póki je w sobie mam:

dziękuję, że jesteście. :)))




Dziękuję zwłaszcza Jen.
 I obyśmy razem popatrzyły na fajerwerki :D






2 komentarze:

  1. No Laska... POSZALAŁAS :D a sąsiedzi nie patrzą teraz na Ciebie jak na osiedlowego pedofila po tym pawiu? ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. Hehehehe, nie wiem, udawałam cień, orła cień :P :D
    Mężunio zademonstrował mi te upadki i powiem, że islamiści nie rzucają się tak na ziemię, jak ja padłam krzyżem. A może dlatego, że krzyżem...nie ważne.

    Czas najwyższy zająć się akwarystyką, a nie szyinizmem ...:P:)

    OdpowiedzUsuń