niedziela, 13 grudnia 2015

dzień głąba



w klimacie blokowisk :)


Tacy byliśmy jeszcze wczoraj ...:D :P




Pogoda tak dobija, że siedzę przed telewizorem oglądając programy, jak je producenci ładnie nazywają - praradokumentalne, czyli gówno dla ludu. Poziom historii , dialogów i aktorstwa jest zdumiewający. Jak można coś takiego robić? Kto to w ogóle ogląda???? Chyba tylko takie znudzone, zdołowane barany jak ja. Zapycham siebie idiotycznymi obrazami, słowami, problemami.



- Znowu oglądasz te bzdury? - Mooniek zaczął już wymiękać.
- Ciiiii , patrz jaki palant, kupił sobie kłopoty z nudów, jakby nie mógł kupić kursu na paralotnię, albo wejście na Mnicha. Ty, może to fajny pomysł, założyć firmę z propozycjami dla znudzonych.
- Ty już mózg tracisz kobieto....
- Mama ma znowu dzień głąba, hahahaha
- Weź, bo cie pacnę...
Najpierw palnę Dużego,a potem Starszego. Nawet nie dadzą mi się w spokoju przymulić .
Co za ludzie, ech...Zamieszkam w zamrażarce- cisza, chłód- cudowna nicość.

Wrzuciłam sobie muzę w uszy


i poszłam sobie gdzieś ...




















moja ławka, tak, tak siedziałam patrząc w wodę -czy wszystko jest iluzją?





ścieżka zdrowia - czas wrócić do biegów, biec tak przed siebie, wciąż






 jak tron króła, królowej elfów




 szary świat i ja- wszędzie pustka





kuń? :)











człowiek po spotkaniu z Meduzą?




 jak ludek, co idzie z kwiatami na przeprosiny,
- zastygł, zaczarowany magią, zastygł w szoku, w zdziwieniu









jak nadzieja jakaś ......







Jak zrobiło się już ciemnawo, a z krzaków zaczęły wypełzać cienie okręcające się wokół nóg wróciłam do domu. Zamiast gorącej kawy polałam absynta z szampanem. Drink był wyborny balsamem dla duszy. Rozgrzana przeniosłam się w Bieszczady czytając Janickiego. Opowiadania z czasów pionierstwa, pełne humoru wskrzesiły uśmiech. Uffff...... Żabę wrzucano do mleka, bo działała jak antybiotyk? O, ble. I ta wóda, lejąca się zewsząd. I los ludzki nieszczęśliwy, zamotany. Polałam sobie następnego drinka.

- Mooniek, ale mówię ci, że na swoją czterdziestkę piątkę kupię sobie virago. Taki mam plan. Jedyne marzenie. Buty, skóra i jazda w pizdu.
- Mowy nie ma, zabijesz się.
- Na tym? hahahaha, opcji nie ma. Ale jedno mogę ci obiecać- jak zabiję się to na amen. Żadnego wózka inwalidzkiego. Pierdolę kalectwo. Jakiekolwiek.





Najchętniej wykrzyczałabym się. Ale nie mogę, nie mogę. Nie mogę nic.
Nic nie mogę.
Nic,










6 komentarzy:

  1. Na każdego chyba kiedyś przychodzi taki czas i nastrój... A fotki fajne
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. pewnie tak......i śniegu brak.

      Dziękuję, pozdrawiam :)

      Usuń
  2. A kup sobie na czterdziestkę piątkę i pomknij przed siebie z wiatrem we włosach. :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Paradokumenty to reż sport ekstremalny dla umysłu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. zdecydowanie...:)

      ostatnio nawet o mało mnie nie zabiło :P

      Usuń