środa, 30 grudnia 2015

porażki i sukcesy 2015 roku




Porażki są fajne. Powinnam zrobić sobie dzbanek z kawą, by nie zasnąć, jak będę je wymieniać, bo to będzie długa lista.



Porażką jest to, że nie mam pracy.
Porażką jest to, ze nie poszłam na podyplomówkę.
Porażka jest to, ze nie zdążyłam przeczytać tych książek, które kupiłam, dostałam.
Porażka jest to, że wciąż palę.
Porażką była sprawa w sądzie.
Porażką jest to, ze olałam sport i mam teraz przyciasnawe spodnie i bluzki.
Porażką jest to, ze częściej nie trafiam do kosza niż trafiam.

Straszne, prawda?

wtorek, 29 grudnia 2015

o jeden strzał za daleko...

Jak się strzeliło make up' a to wypada pójść na flaszkę. Sztywność forever. Nawet w trumnie. Tyle że, ostatnie sny mówią, ze będę żyć długo. Bo lufa w gębie, bo auto na drzewie, bo własna śmierć jest zapowiedzią niekończącej się egzystencji.

Jakby nie patrzeć i tak nie pozostaje mi nic innego jak ugasić smutek. Cierpienia starej Arte.Znowu małe czarne demony uczepiły się mojej głowy pokazując świat pod kątem możliwości zakończenia własnego żywota.
 - Tu możesz skoczyć, tam zawisnąć, o popatrz, tu też możesz skoczyć.
 - A wy mnie gnojki możecie w zadek pocałować.


Zadzwoniłam do kumpeli. Wreszcie ktoś wrócił do tego umierającego miasta. I to w świętach jest cudowne.

wtorek, 22 grudnia 2015

Wesołych Świąt !!!!:))))





ten utwór musi być jak Kevin na święta :D 



Kochane ludziska :)))



                   Z okazji Świąt Bożego Narodzenia
   
                                       życzę Wam

sobota, 19 grudnia 2015

trzy księzyce



-Synu, naprawdę proszę cię, zmień stosunek wobec Młodej. Kiedyś byłeś dla niej miły, opiekuńczy, a teraz zachowujesz się nieprzyjemnie. Dlaczego tak się dzieje, co?
- Nie wiesz, ze czasy zmieniają się....
- No to czasy, ale dlaczego ty zmieniasz się na gorsze?


- A na choince co będzie? Aniołek czy szpic? Bo ja widziałam aniołka.
- Noooo, aniołka to chyba widzisz patrząc na mnie, hahahaha.
- Nie, ty jesteś diabłem, takim czortem, takim baranoosłem, hahahahaha - podsumowała rozmowę Młoda i czmychła.

wtorek, 15 grudnia 2015

sen.

W domu wszy, na półkach sklepowych Siwuchy brak, za to śledzie w śmietanie mają wciąż dobry smak. Więc nie jest źle. Bo co ma być?

Idę spać.

Ciekawe jaki tym razem wydziergają  mi obraz  te moje niepoprawne zwoje.

Ostatnio śniło mi się, że byłam na egzaminie. Pisałam pracę na temat Mateusza.

Poszło mi nieźle. A nawet bardzo dobrze. Zaskoczyłam. Siebie też.

Apostoł- brzmi jak "a pod stołem".

niedziela, 13 grudnia 2015

dzień głąba



w klimacie blokowisk :)


Tacy byliśmy jeszcze wczoraj ...:D :P




Pogoda tak dobija, że siedzę przed telewizorem oglądając programy, jak je producenci ładnie nazywają - praradokumentalne, czyli gówno dla ludu. Poziom historii , dialogów i aktorstwa jest zdumiewający. Jak można coś takiego robić? Kto to w ogóle ogląda???? Chyba tylko takie znudzone, zdołowane barany jak ja. Zapycham siebie idiotycznymi obrazami, słowami, problemami.

wtorek, 8 grudnia 2015

zasłyszane rozmowy i nie tylko


Zadzwonił telefon. Podskoczyłam zdumiona.

- To idziemy na kawę? Tak za godzinkę, co? w tej knajpce na światłach.
- Ok, będę.
- To do zobaczenia.
- Pa.

No i musiałam wstać, ruszyć się, a tak fajnie śmierdziało mi się. Ech...



Mooniek popatrzył na mnie z chichotem

-  Wiesz chociaż z kim rozmawiałaś?

poniedziałek, 7 grudnia 2015

Siekierezeda





- Z czego to wino? - zadaje pytanie jegomość, patrzący jak leję z pipy wiśniowy przebój "Siekierezady".
- Panie, jak pan kupuje młotek, pyta się Pan, z czego on jest? Młotek ma napierdalać. Tak samo nasze wino - odpowiadam.
j




Bar w Cisnej. Siekierezada. Miejsce, w którym należy polegnąć. Przy ich piwie, nalewce, czymkolwiek. Zachłysnąć się klimatem i alkoholem. Opowieściami. Twarzami. Duchem lokalu.

Karmię swoją duszę słowami i opowieściami napisanymi przez Rafała Dominika, Jerzego Janickiego i Krzysztofa Potaczały.                                             (przepraszam za prywatę -dziękuję Ci, św. Mikołaju :D)











Rafał Dominik -  Przystanek Siekierezada
- wszystkie foto z książki w/w

Rafał Dominik, właściciel i barman knajpy-galerii „Siekierezada” w Cisnej


sobota, 5 grudnia 2015

świński sen :P





A ja pobiegam sobie tu i tam
przenikając co się da
może do absyntu zasiądę
papierosem się zaciągnę
i to jest Artowski raj





Strasznie mnie rozśmieszyło to co zrobiłam. A co zrobiłam? A stanęłam przed lustrem z gołymi piersiami, które do siebie przycisnęłam.
- Dziżas, te sutki wyglądają jak uszka świnki. - zamruczałam, po czym wzięłam kredkę i dorysowałam świński ryjek, i wyleciałam z łazienki do Moonka.
- Patrz, hahahahahaa, chrum, chrum ...
- Wariatka, hahahahaha

piątek, 4 grudnia 2015

HO! HO! HO!



The art of Arte

( ma się ten talent, prawda? :P :D)




- Mamo, ale dlaczego te Mikołaje wyglądają jak elfy? - zapytała się Młoda.
Córcia zamiast podziwiać talent matki, która nawet dobrze nożyczek nie umie trzymać, choć wyśmienicie rzuca mięsem, to zaczęła zadręczanie niepokojącymi wizjami. Elfy?
Spojrzałam na swoje dzieła.
- Jak elfy? Dlaczego jak elfy?
- Bo mają takie miny jak elfy. I są smutne. A elfy istnieją?
- Smutne? - przyjrzałam się - no nie wiem, chyba raczej zamyślone. Wiesz, wybór prezentów to poważna sprawa.
- Ja napisałam list, co chcę dostać.
- Kochanie, ale nie jesteś sama. One muszą polatać po całym świecie.
- Ale elfy istnieją?
- Jasne. W zimie pomagają Mikołajowi a potem zaszywają się w lesie. Nie oglądałaś Hobbita? 
- Aaaaa, no tak... - i poleciała do swojego pokoju, a ja patrzyłam na te swoje Mikołaje - jak elfy? jakie elfy? Toż to dzieło nad dzieła. Czasami człowiek musi być sam z siebie dumy.

wtorek, 1 grudnia 2015

w oczekiwaniu na Mikołaja


Wczoraj wieczorem Młoda napisała list do Mikołaja.


- Młoda, co chcesz od Mikołaja?
- Gówno!


Tak, gówno, gówno zabawkowe. To jest taka plastelina kreatywna. Bardzo kreatywna. Już widzę jak lepią bobki.

- Ja też chcę gówno - Starszy zbrechtany obejrzanym filmikiem, również zażyczył sobie taki prezent.

no to będzie kupa, kupa śmiechu.

A ma drugi dzień:

Młoda stanęła na środku kuchni, splotła ręce na piersi i tupiąc jedną nóżką rzekła:
- Mikołaj nie żyje.
- Co ty dziecko do mnie mówisz? Jak nie żyje?
- Ania mi powiedziała: prezenty kupują rodzice a Mikołaj nie żyje. I co powiesz?
- Ja nic nie wiem. Poważnie?
- Młoda - wtrącił się brat - Mikołaj był stary to jego kariera skończyła się śmiercią. Ale on ma pomocników i oni drą się: jesteśmy prawdziwymi Mikołajami. I dzieci to łykają.

Mój mózg wysiadł.