niedziela, 8 listopada 2015

Tak zimno ...

Tej nocy było mi strasznie zimno. Telepało mną, jakbym jechała pociągiem po krzywych torach, a w przedziale jak i w całym wagonie, były pootwierane okna i to przy minus dwudziestu stopniach. Opatuliłam się kołdrą, wepchałam nos w maskotki pozostawione przez córkę:
- Byś nie czuła się samotna mamo, wiesz, kiedy nas nie będzie....,
i tak oto pan krokodyl, pan prosiaczek i pan żółwik oraz krówka Matylda próbowały mnie ogrzać, usypiać, ale bezskutecznie. Zimno ... wciąż zimno. Przenikliwie, cholernie zimno.Czemu jest mi tak zimno???!!!
Nie, no tak to nie da się ani spać ani żyć. Wstałam, wzięłam łopatę i zakopałam część marzeń. Tych co najbardziej mnie mroziły. Właściwie powinnam je wrzucić do pieca, buchnęłoby ogniem, ale kopanie też mnie rozgrzało.
I tak oto moja dusza staje coraz większym cmentarzyskiem. I zapewne tak oto  rodzi się rozczarowanie, rozgoryczenie - piękny nawóz na starość. Hm.......
Nie, nie, nie to nie droga dla mnie. Wzięłam kartkę i rozrysowałam plan na życie od nowa. Oto co wyszło :





nic nie wyszło 




Unoszę się na fali swojego gniewu. Niezrozumienia. strachu. bólu. Nadziei..... 

9 komentarzy:

  1. Jakie nic? Dwoje dzieci, mąż, masz za co jeść, gdzie spać, a w perspektywie dożyć jutra, a nawet przyszłego roku.

    Ta noc była zła, od czwartej nie śpię.

    OdpowiedzUsuń
  2. wiem, ale....dramatem jestem ja.

    Są noce, które.....są słowa, które nie powinny być wypowiedziane, są uczucia, które zabiją i ludzie, którzy są ponad wszystko......

    OdpowiedzUsuń
  3. jestem po prostu bezwartościowym osłem

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Osłem tak, ale nie bezwartosciowym. Różnie w życiu są sytuacje. Ja w tej chwili jestem wbrew swojej woli umoczona w sprawę, która przez zaangażowanie pewnych "mądrych" jest paranoiczna, ale pisać na forum nie mogę, bo zaraz kołomyja by się zaczęła.
      Swiat, ludzie, a nawet uczucia nasze własne dalekie są od idealow, a nawet logiki.
      Trzymaj się i nie załamuj, bo gorzej zawsze może być (i pewnie kiedyś będzie). Uściski!

      Usuń
    2. ojojoj co to za pociskanie po sobie?
      nieładnie :)))

      ten dom Ciebie przytłacza .... i energia tracona na coś czego nie trawisz
      ....
      Monika

      Usuń
    3. na siebie się wkurwiam, że tak szybko się wkurwiam i niszczę co tylko mogę ......ech mógłby mnie wreszcie trafić szlag

      Usuń
    4. Nie kuś losu.
      Za wiele masz do stracenia.
      Dzieci dopiero zaczną potrzebować rodzica.
      Bardziej niż wcześniej.
      A jeden rodzic nie wystarcza do prawidłowego ukształtowania dziecka i wejścia w dorosłość.

      Wiem to z własnego podwórka aż za dobrze.

      I wrogowi nie życzę samotnego zmagania się z życiem i samotnego wychowywania dziecka/dzieci.

      Nie wkurwiaj się, miej zlew.
      Po co Ci to?
      M.

      Usuń
  4. Oj Anielico.....właśnie,daleko od logiki,,,pieprzyć ideały

    dzięki

    OdpowiedzUsuń