piątek, 6 listopada 2015

a tak żartem ..








Jakaś era skończyła się. Nie chodzi o ślubowanie Młodej jako uczennicy, ale o to, że podała mi ręcznik, kiedy wychodząc spod prysznica zorientowałam się, że nie wzięłam czystego z półki. I nie o to chodzi, ze widziała mnie na golasa, ale o to, ze to zrobiła. Ta młoda istota otworzyła szafę, stanęła na palcach, sięgnęła po ręcznik, zamknęła szafę i podała mi go.



Nie chodzi o to, ze syn się coraz bardziej usamodzielnia, chodzi o to, że zaczyna być nastolatkowy. Sarkazm wymieszany z krytyką jest stałym dodatkiem do śniadań. I innych posiłków też.
Chodzi o to, ze w końcu dostrzegłam ten bieg czasu. I co zrobiłam? To co mogłam zrobić najlepszego. Poszłam kupić krem. Na twarz. I tak oto wklepuję sobie obietnicę postoju, namiastkę hamulców i nie wiem co jeszcze. A, i kawałek nadziei, ze jednak nie posypię się tak szybko.Pierwszy krem małym krokiem do menopauzy. Choć mam nadzieję, że nie dożyję. Miałam ostatnio niezłą szansę na przekręt, ale nie została wykorzystana. Wracałam z rodzinką samochodem. Słońce wisząc dość nisko nad horyzontem boleśnie drażniło oczy. Wjechałam w las. Ulga dla oczu, ciężka noga dla gazu.  Przycisnęłam. Wyskoczył zakręt, wyskoczyło słońce, nastała ciemność. Po prostu ciemność. Nagłe oślepienie, nagły hamulec. Dopiero po chwili zaczęłam dostrzegać zarysy...Gdybym była sama nie zwolniłabym na pewno.
Ale zawsze pozostaje nadzieja - po tylu przypadkach czas na konkretne zdarzenie.

- Mamo, hahaha, a opowiedz mi jak chcieli ci amputować nogę,,,a o nosie ,,,a o palcach, też chcieli ci obciąć, prawda? hahahaha, ty to jesteś ....
- No jestem, jestem, jakby mnie nie było to i ciebie też by nie było .....

"A skoro jesteście to mnie nie musi już być"- dokończyłam zdanie w myślach. A moje myśli błądzą, oj błądzą.
Wpadłam na pomysł produkowania maskotek dla brzydli. Zakłada się na twarz i...voila, Czyż nie wyglądałyby sympatycznie? Intrygująco? Ciekawie? Japończykom na pewno ten pomysł przypadł do gustu. Może nie wszystkim, bo niektórzy nie mieliby możliwości chwalenia się swoimi wampirzymi trójkami.



Japonia, tak, to mój kraj.  Z ich życia pracowniczego na pewno dobrze mam  opanowany sen. Padam w ciągu dnia, nie wiadomo kiedy. Znikam. Oto mała próba przed snem wielkim. Sen....cmentarz, cmentarz i po świętach**. Dzieciakom  pokazałam jak to bawiłam się nad grobami będąc w ich wieku. Załapali bakcyla.


- Tylko głupot ich uczysz.
-Ależ mamo, czy ty wiesz jak za to mnie kochają ?

Mężuś też kocha. Nawet poleciałam po torcik urodzinowy. I kupiłam parę świeczek, a niech sobie chłop coś dmuchnie. W końcu jego święto...



I żyj długo, bo ktoś dzieci musi wychować.

Czarny żart. Topor  nie powstydziłby się. Rolandzie, mistrzu ... Chodzę ze słuchawkami w uszach. Muza niesie mnie niesamowicie. Wszystko znowu wydaje mi się żartem. Jakąś nierealną mozaiką.
Śpię czy żyję? Czasami tego nie wiem. Nic nie wiem.




-----------
** - cyt. z POTEM.





5 komentarzy:

  1. Jeśli te akcenty samobójcze to na poważnie to (za przeproszeniem) zapierdalaj po antydepresanty. Nie ms dezercji! Nie to, że jest karana śmiercią (bo to samobójca nigdy nie przeraża), ale łamie życie dzieciakom.
    A jeśli to tylko taka "figura" literacka to przypominam "będziesz już tylko starsza", ciesz się zatem tą teraźniejsze względna młodością.
    Pozdrawiam zupełnie nie rozumiejąc, a może rozumiejąc właśnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. trochę się plącze, gubię....chcę, nie chcę .......ale dam radę, muszę sobie czasami krwi upuścić, dzieciaki, ich miłość jest taka niesamowita.......że to jest jak antydepresant, nie mówiąc już o Moonku...... :)

      wiesz dotarło do mnie, że szczęścia nie szuka się tylko buduje,,,

      Usuń
    2. Mądre to, muszę zapamiętać.

      Usuń
  2. Pieprzysz głupoty.
    Kto jak kto ale Ty?

    Musisz jeszcze wypić zemną obiecane wino w ruinach zamku:D

    OdpowiedzUsuń