czwartek, 1 października 2015

tygodniowy przegląd myśli :)

- A skąd się biorą dzieci?
Zerknęliśmy na siebie z Moonkiem w akcie paniki. Bo jak rozmawiać z sześciolatką o seksie? Jak wyważyć słowa na wiek? I to w aucie ...
- Młoda chodzi ci o to, skąd biorą się dzieci w brzuszku mamy czy ogólnie, wiesz tak metafizycznie, pytasz się skąd wziął się człowiek?
Zapadła cisza. AAAAA hahahaha, bezgłośnie rechoczę się do Moonka -zamurowało, zamurowało...
- Nie, skąd biorą sie dzieci w brzuszku. - Młoda to jednak nie strudzony zawodnik.
- Więc ...



- Ty nie tłumacz, przestań - Mooniek szybko zagłuszył moją wypowiedź - nie rozkręcaj się Arte, miej litość, ja prowadzę, a nie chcę ze śmiechu spowodować wypadku ..
- Ale daj mi się wykazać...
- Nie...proszę...nie rób mi tego ...
- Dziecko, tato prowadzi, w domu porozmawiamy. -uwielbiam żartować przyjmując protekcjonalny ton.
- Ale ja wiem, że przez cipkę wychodzi dziecko, i...mi też wyjdzie? fuj, nie chcę być kobietą! Ale skąd tam się dziecko bierze?
 -  A ja  - wtrącił sie syn - nie pamiętam tego, jak byłem w brzuchu. Ten czas tak szybko minął....

Czasami rozmowy bywają  niesamowite. Taki bywa urok dzieciaków. Na szczęście, bo chwilami potrafią zirytować, aż człowiek ma ochotę udusić. A jak ma udusić, to proszę, jak potrafią nieziemsko zaskoczyć. Śmiech łagodzi klimat.
A jak jest za dużó : "mamo" to zakładam słuchawki na uszy. To się nazywa asertywność. Zresztą chyba coraz bardziej odcinam się od świata.



Platon też chyba odcinał się, aż w końcu oświeciło go w jaskiniach. Zmowu złuda - pomyślał -wszystko to złuda. Odbicia marne.
Ale drogi filozofie, ideałów nie ma, jeśli istnieją to tylko w naszej głowie. I to moze być jedyne świadectwo tego, że  mamy w sobie jakąś część boską. Ten pył, pył myśli idealnych. Jedno kichnięcie i co pozostaje? Szarość. Porowata szarość.

Pewnego dnia trafił mnie szlag i to większy niż Rysy. Po prostu, no szlag mnie trafił. Taki ch...jak Rysy, no tak trafiło mnie. Więc rozdarłam się na męzunia, mężunio nie pozostał dłużny. Awantura do trzaśniecia drzwiami. I tak  zamknieta w sypialni siedziałam i siedziałam, a złośc szarpała nerwy jak harfistka struny.
Do pokoju weszła córka. Przytuliła się mówiąc:
- Mamo, wy nie chcieliście się kłócić, wy jesteście zmęczeni, to przez to ...już nie denerwuj się...zmeczeni oboje jesteście ...
- Yyyyyy...eeeee.. tak, masz rację, masz, dziękuję.






Zasypiam z tą chwilą, kiedy zakładam buty, dokładnie wiąże sznurówki i wychodzę w ciemny poranek. Chwila wytchnienia i kontrolowanej utraty oddechu. Bieg, mój bieg, moje chwile. Chwile zmagania się samej z sobą. Zawsze biegnę. Przyspieszam. Uciekam. Jak w życiu.
Choć na chwilę uciekam, a świat, o ironio, jaśnieje. Słońce osusza moje mokre buty. Nie chcę, nic nie chcę, już niczego nie chcę ...
Budzę się i zakładam buty. Wybiegam w poranek. Jeszcze jest ciemno, nieswojo, zimno. Wizja mordestwa rozśmiesza mnie. Smierć przyniesie mi luz.
Przyspieszam, uciekam, a świat i tak idzie w swoim rytmie. Zawsze będę wkurwiona tym żółwim tempem. Ja chcę przyspieszenia. Uciekam. Ale, tak Platonie, każdy przykuty jest do skały własnej rzeczywistości.
Świat zaskoczył ostatnio Księzycem. Czerwonym Księżycem. Dojrzałam go przy trzecim okrążeniu. Stanęłam jak wryta. Co musieli czuć ludzie w średniowieczu widząc, jak Księzyc wisi niczym ścierwo w rzeźni tudzież ciało po przesłuchaniu dominikańskim? Będzie koniec świata, będzie...

Ostatnio czytałam przepowiednie na temat losów ludzkości.. Ma być 27 -letnia wojna, która naszego kraju nie dotknie. Tym razem Europa będzie tłuc się bez udzialu Polaków. Trochę przesadzili, bo Polacy przecież mają wojnę we krwi, wojnę o wartości, bo jesteśmy przecież sumieniem Europy. Za prawdę i wolność chętnie giniemy. Ale jak przeczytałam, że po wojnie kontynentem mają rządzić dwa kraje to padłam. Francja? Jak Francja? Francja to pizdowaty kraj. Sami siebie gubią w zmienianiu zdania i nastawień. Odwiecznie zmanieryzowani tchórze. A drugi kraj? To my czyli Lechostan. Lechostan ...co to za nazwa? To chyba pozostałość po rządach PiSu. Tyle pomników brat postawi bratu? Koniec świata, koniec świata...