niedziela, 18 października 2015

koncert....nie życzeń















;;;;;;;;


Każda nuta wydzierała z mej duszy atomy. Rwała sobie na strzępy lepiąc z nich mozaikę. Emocjonalne grafiitii. Na ścianie kibla,




Ciało me wzdygało się na każdy dżwięk. To było coś niesamowitego. Unosiłam sie na fali muzyki. Odlatywałam w przestrzeń granych uczuć, ale one splątały się w pułapkę. Przygniotły...Zniewoliły...
Okręciły sie wokół szyi.
Każda historia kończy się żle.....każda, tylko nie Disneyowska. Tylko tam jest nieśmiertelnośc. Chciałam pokolorować wszystko dookoła, ale kredki, one już skończyły się.
Nic, nic, nic....tylko łzy, dziwne.
Zazwyczaj potrafię powstrzymywać je, zazwyczaj nie umiem płakać, bo nie, nie, nie chcę tego pokazywać. W środku topię się. Ocean? Akwarium?  I co? Rybka.
Więc po co to...po co to wszystko, po co cokolwiek...
Moja prawda jest piachem na dnie. Życie nauczyło mnie milczeć. Zamykam się w zbroi uśmiechu. Poprawność wychowania. Nie brudź ubranek, nic nie mów.
Nie jestem słaba. Nie jestem wrażłiwa.  Cwaniara jest ze mnie. Wyrachowany człowiek. Emocjonalny trup, co chce zabierać oddech życia.
Pozostają mi jednak tylko papierosy. One sa jak respirator. Wciąz palę. Nieustannie wciągam dym. By nie zapomnieć żyć. By zapomnieć, że żyję...
Kiedy otarłam oczy szepnęłam Moonkowi:
-Wiesz, jeden z tych kawałków mogliby zagrać na moim pogrzebie. Przynajmniej ludzie będą mieli powód, by zapłakać Taki kawałek, niby nic, a jednak.....
Spojrzał na mnie ze zdumieniem:
- Po tobie płakać? daj spokój.......
- Dam, jak umrę....ale zaskoczyć mogę, co?
Spojrzał na mnie. Nie musiał nic mówić. Z desek trumny zrobiłam leżak. Poleżymy, pod jabłonią, pod niebem, przy piwie.
Będę znowu oślepiać się słońcem. Tkwić, gdzie obok życia. I patrzeć na koniki polne. I myśleć, że też tak chciałam,  A jestem, jestem ... jak słonecznik....i nie to, że wysoko, ponad, nie to ...
Ale końcu uschnę. I w tym ma moja nadzieja.
Wróżka powiedziała mi, jak tylko mnie zobaczyła, że jestem człowiekiem wolności, ale:
- Pamiętaj, wolności nie ma.
- Wolności? Zniewolenie zaczyna się od zakładania pampersa ...
Ja wiem, wiem więcej - nie ma nic.  W zniewoleniu swym chciałam wszystkiego, przyznaję się, do swoich pragnień i marzeń. To zbrodnia największa przeciw sobie.
Te chwile wiary w jakikolwiek sens. Próby poszukiwania namacalności.
Emocjonalny szal pobudzany dżwiękami zaciskał sie coraz mocniej...
Jak to jest nie czuć nic? Jak to jest czzuć wszystko?
Jak to jest nie być? Jak to jest być?
Jak to jest cieszyć się chwilą?
 Jak to jest kochać?
Jak to jest nie kochać?
Tkwię we własnym zawieszeniu. Muzyka wypełnia mnie. Buja. Dżwięki oblekają mnie w skórę. Jestem. Na ten moment jestem.
Koniec koncertu. Cisza.  W oklaskach rozpadam się. Bezpowrotnie.






-------------------------------------








12 komentarzy:

  1. https://www.youtube.com/watch?v=DXisZV3gxk4

    OdpowiedzUsuń
  2. dziękuję>(

    ale jednak dla dobra wszyskich powinnam powiesić się...odliczam czas........

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A kto nam będzie pisał? Arte wyluzuj :P idź tam- na przód i szalej :D Pozdrawiam :D Biś :P

      Usuń
    2. Zdurniałaś.
      Już ja CI powiem co powinnaś zrobić dla dobra.. :D

      Usuń
    3. Bisiu, widzisz.i ttak bywa....i mówi sie kto bedzie nam polewał ! :)))

      Karolcia, mów, mów, słucham :)

      Usuń
  3. Odpowiedzi
    1. A ja ja ogarniam i to mnie przeraża :D

      Usuń
    2. a mnie przeraża ze ogarniam i nie ogarniam ........nic nie wiem.......czy są tna to jakies prochy? na nie czucie?

      Usuń
    3. Każda trucizna prowadzi do nieczucia, ale nie polecam ;)

      Usuń
    4. dlatego nie biorę......szaleję tutaj słowem.....dziękuje za bycie :)

      Usuń
  4. A mi sie zaraz to jakoś przypomniało:
    https://www.youtube.com/watch?v=nN3Rhwwe6Ew

    OdpowiedzUsuń