wtorek, 13 października 2015

Jak wróżka z Sukiennic wróżyła Arte




Pesymista widzi ciemny tunel. 
Optymista widzi światełko w tunelu.
Realista widzi

światło pociągu.

A maszynista widzi trzech debili na torach.








"Za każdym razem, kiedy jakieś dziecko powie: „Nie wierzę we wróżki”, jedna wróżka umiera. " 
Wendy i Piotruś Pan







W krakowskich Sukiennicach można spotkać wróżkę. Podobno była modelką w Akademii Sztuk Pięknych i wołali na nią Dzidka. Niektórzy, złośliwie bądź też nie, śmieją się, że sam Dunikowski, tak, tak ten Xawery, latał za nią  po krakowskim Rynku. Kobieta, która obrosła w legendę wróży w tym miejscu od 30 lat. Wróży z różnym skutkiem, ale z czegoś trzeba żyć, prawda? Podobno jej babka, Rumunka, miała talent do czytania z kart, a ona, jaka sama przyznaje, dostała trochę talentu wróżbiarskiego, więc korzysta z daru. Rzekomo przewidziała wielkie bum w Nowym Yorku, podobno przewidziała wiele rzeczy. Mi nie przewidziała nic, ale mogłam się pośmiać. Oprócz jednej rzeczy...


Podeszłam do wróżki.
- Dzień dobry, jestem zainteresowana wróżbą, ile kosztuje.
- Ile dasz, tyle kosztuje.
- Dobra, to ja chcę. Znaczy poproszę.
- Ale wiesz, nie mogę wróżyć bez swojej reklamy. Przynieś mi ją ze stoiska z biżuterią w Sukiennicach, słuchaj, jak wejdziesz to jest po lewej stronie.
- Po lewej - wolałam się upewnić, bo u mnie z kierunkami bywa rożnie.
- Po lewej, po lewej ...
Poszłam i patrzę: prawie wszystkie stoiska znajdujące się po lewej stronie, jak sięgnąć okiem przez ten tłum, sprzedają biżuterię. Konsternacja zawładnęła mną - iść czy nie iść, ale taka przygoda zdarza sie raz na milion lat: idę.
Podeszłam do pierwszego kramu.
- Przepraszam, czy tutaj dostanę stołek i reklamę wróżki?
- Nie, to nie tutaj. 
- Aha, dziękuję.
Podeszłam do drugiego stoiska.
 Przepraszam, czy tutaj dostanę stołek i reklamę wróżki?
- Nie, to stoisko dalej.
Ale trafiła mi się misja. Nie wierzę, a już chichoczę. Podeszłam do trzeciego kramu.
- Czy tutaj...bo ja od wróżki ...
- Tak, proszę - handlarka podała mi metalowe coś i reklamę.
- Dziękuję.
Hurra, nie musiałam latać po całym pasażu. To jednak nie był żart. Uff... Bo naprawdę - jaką reklamę?
Wróciłam do Dziadzianny.
- Proszę. Pani skarby.
- O! przyniosłaś? To cię nie przeklnę.
- To jest dobry początek.- roześmiałam się.
- Ale żeby siąść to musisz iść po karton.
Zatkało mnie. Może bardziej niż trochę.
- Po karton? A po co? Mogę postać, właściwie to nie lubię siedzieć.
- Ale patrz tam, widzisz? tam jest księgarnia -palcem pokazała mi sklep - idź i powiedz, by dali karton dla mnie.
- Ok, przyniosę go pani...żaden problem.
Po prostu nie wierzę. Test czy wykorzystywanie? Ale kobieta ma swój wiek, a dla mnie zaczynało być coraz bardziej zabawnie, więc poleciałam.
Weszłam do księgarni. Rozejrzałam się po sklepie. Ludzi trochę było, nie powiem. O, jest sprzedawca.
- Dzień dobry, mam prośbę, czy mogę dostać karton?
- Dla wróżki?
Padłam śmiechem. Jaka akcja, hasło, czy może zgodność godziny przyjścia? Czy są miejsca, gdzie nie jest znana?
- Tak, właśnie dla niej.
- Proszę poczekać.
Sprzedawca znikł gdzieś w głębi sklepu, a ja kręciłam się wokół oglądając książki. Przypominała mi się scena, gdzie Hans Kloss poszedł z budzikiem do punktu konspiracyjnego i rozmawiał szyfrem.
- Proszę to jest karton. Daję go wbrew sobie, bo wróżka już mnie przeklęła, ale co tam ...
- Tak? hahahaha i co, zadziałało?
- Niestety nie....
- To ...yyy....mam życzyć?
- Nie, nie, hahahahaha
- Dziękuję za karton.

Do kartonu włożyłyśmy tą metalową konstrukcję i zrobił się stołek.
- Przełóż karty na trzy kupki.
Poważne zadanie.
- Jesteś stanu wolnego?
- To ja mam mówić? Nie nie jestem.






- To właśnie widzę, dlatego przełóż jeszcze raz, ale prawą ręką ...
(Magia obrączki kartom nie podpowie? Hhahaahhaa)

To co zaczęła mówić zdumiało mnie okropnie i ...


- Twój mąż dostanie wezwanie na mobilizację, więc  weż książeczkę wojskową swojego ojca, który był wzorowym zołnierzem i był odznaczany i ratować chłopa przed służbą. I wyprowadzcie się do centralnej Polski. A twój ojciec pośmiertnie będzie jeszcze odznaczony.

Nie chcę mówić jakie myśłi latały po mojej glowie, ale ogólnie rechotałam. Moooniek i wojsko? Jaka mobilizacja? Jaka wojna? Jak mam iść z książeczką i co? Zresztą jakie odznaczenia pośmiertne, za 2-letnią służbę obowiązkową? Hahahahahahahaha....nie odzywam się, dalej słuchając. Jak zabawa to zabawa, niech więc słowo trwa.

- Ty, to jesteś wykapany ojciec, a Twój syn jest podobny do ciebie. Twój ojciec nie zyje a ty nie chodzisz na cmentarz, a on tam na ciebie czeka. Idż tam z synem. Syna masz bardzo mądrego, ma wybitne zdolności techniczne, będzie kimś bardzo ważnym i bardzo dobrze ożeni się. Idż do ojca, na grób, on tam czeka na ciebie mowiąc to pokazała mi treflową dziewiątkę będącą wśród czerwieni.

No to fakt, ale kto w dzisiejszych czasach lata po cmentarzach? Trafność może być wysoka.

- No ale powiedz co chcesz wiedzieć...
- Wszystko chcę wiedzieć.
- Ale dokładnie co?
- Jak co? Przyszłość.
- Ale konkretne zadaj pytanie.
- Bo ja wiem? Hm... - zaskoczona byłam, bo naprawdę nie wiem o co się pytać....miłość? za stara jestem na to, by wierzyć,a poza tym no kurde o czym tu mówić...kasa? fortuna kołem się toczy ...praca? - jak dupy nie ruszę, to jej nie będę mieć ...śmierć? - sama zdecyduję, a co ...hm....blog, pisanie, hahahaha. Przełamię sie i coś dziabnę, oprócz flaszki, czy też nie?
- Wie pani co, czasami piszę, i nie wiem czy to w ogółe ma jakiś sens ...
Ha!
- Pokaż rękę.
- Proszę
Spojrzała. Zamyśliła się, ale nie na długo.
- Masz talent, wybitny talent, w ogóle jest uzdolniona pod wieloma względami i bardzo inteligentna, ale leń jest z ciebie. Straszny leń. Miałaś zdolności lekkoatletyczne (tak, tak, zazwyczaj ja biegałam po flaszkę ), ale wody unikaj, za słabo pływasz, nie kuś losu (za słabo? fuck, jeziora przemierzałąm i takie tam, ale ok, Otylią nie jestem) Wiesz co, tobie brakuje boźdzców, rozmów, towarzystwa, szkoda, że nie jesteś z Krakowa, bo wiesz, do mnie różni ludzie wpadają, poznałabyś. A w ogóle to powróżyłabym ci z fusów kawy, ale tutaj nie ma sensu. Wydasz na kawę  20 zł i wypijasz razem z fusami, bo robią tutaj taką lurę. Naprawdę, musiałabyś do mnie przyjeżdzać, szkoda, szkoda. Bo wiesz, kontakty i inspiracje trzeba mieć, a u mnie bywaja różni ludzie...A poza tym skończ z alkoholem. Musisz go unikać. To nie dla ciebie. A właściwie co byś chciała pisac?
- No właśnie nie wiem i tutaj leży mój problem....Te mury są we mnie, albo nic nie wiem, po prostu. Pewnie o ludziach, ich ciemnych stronach..egzystencjalizm, miotanie sie jednostki ...no nie wiem...a z drugiej strony śmiech i nadzieja...
Zaczęłyśmy rozmawiać na ten temat.
Zapłaciłam 10 zł.
- Mam nadzieję, że moze być?
- Moze, może, ja biorę datki, a ty bogata nie jesteś.
- No nie - odparłam z uśmiechem.  - Trudno być bogaczem, gdy zasiłek wpada na konto, ale w sumie zastanawiam sie ile będe zyć.
- Tyle ile będziesz chciała.
Mówiłam, ze o śmierci to ja zdecyduję.
Podeszłam ubawiona do męża no i trochę zaaferowana.
- Ty, to kolejna wrózka mówi mi, o jakieś inteligencji i niepiciu alkoholu, ciekawe ... A i masz żonkę utalentowaną, szkoda, ze zasugerowałam to jej pytaniem, bo tak to wiesz ...Ha! mam talent, mam! A poza tym zapraszała mnie do siebie, że niby towarzystwo i tak dalej, szlag, szkoda, że tutaj nie mieszkam, ciekawe co by było .... no i widzisz, muszę wyjeżdzać, poznwać ludzi, żyć jakoś inaczej.. aczkolwiek gówno, jak nic nie napisałam to nie napiszę nic.....kurde, mam talent, wow.
- Ale się podjarałaś ..
- No co..fajnie.
A czy wierzę. Nie wierzę. Już nie wierzę w nic. W żadne słowa.

Przyszła matka.
 - Mamo, a ojciec był wzorowym żołnierzme?
 - Tak, i miał odznaczenia.
- O, bo wiesz byłam u wrózki..... - zdałam relację.
- O tak, zagadzam sie, leń z ciebie patentowany. A z tym cmentarzem to chyba nie potrzebowałaś wrózki co?
 - Do niczego nie potrzebowałam, tak jak nikogo nie potrzebuję ...

Pojechałam na cmentarz z synem, tak jak obiecałam. Zresztą to był jedyna rzecz, która mnie ujeła.
- Ale dlaczego mam iść? - Starszy zapinając pasy wciąż drążył temat.
- Kochanie, dawno nie odwiedzaliśmy dziadka. To jest trochę nieładnie z mojej strony. Powiedz mi do kogo jesteś podobny, ale z charakteru, do mnie czy do taty?
- Do ciebie, mamo.
- A dlaczego tak uważasz?
- Bo tak samo denerwuję się.
- Hahahahaha, a widzisz, to fakt, szybko irytujesz się, ale to nie tylko to. Lubisz żartować, jesteś koleżeński, nieśmialy choć bywasz otwarty, lubisz czytać i wiele podobieństw znalazłoby się, a ja jestem podobna do ojca swojego. Uparty osioł ze mnie, hahaha, dlatego we dwójkę jedziemy. Wiesz, bardzo ceniłam swojego ojca za wiedzę i za charater, choć też mnie wkurzał okropnie,hahaha. Ale tak naprawdę słabo go znałam, bo wiecznie był czymś zajęty. Zresztą miałam niecale 20 lat, kiedy umarł. Był trzy lata starszy ode mnie..tylko trzy ...
- To młodo...
- Tak, zbyt szybko odszedł..
Zapadła cisza, którą przerwał szloch.
- Płaczesz? Synku? Co się stało? - zapytałam sie zatrzymując auto na parkingu.
- Bo nie chcę byś ty umarła, mamo, ja nie chcę ....
- Ale synku, ja nie umrę. Wiesz, że nie mam czasu na to. Nie płacz. Proszę ,,,,kochanie ...
Przytuliłam swojego klonika. Bywa taki wrażliwy i kochany. Porozmawialiśmy o śmierci, o tym, jak potrafi zaskoczyć...

Nad grobem ojca  razem zmówiliśmy modlitwę.

- Wiesz tato, faktycznie, rzadko tutaj bywam. Przepraszam cię, wybacz, ale wiesz, że bardzo cię kochałam i kocham, byłeś fajny. Strasznie żałuję, ze cię tu nie ma. Na pewno życie moje wyglądałoby inaczej. I cieszyłbyś się z wnuków. Pewnie mieliby psa, już ja ciebie znam. I na ryby też zabierałabys ich i na wycieczki. I z Moonkiem mielibyśmy swoje weekendy.... Hahahaha, a pamiętasz jak ci załatwiłam wędkę? Młoda też jest taka zdolna, po mnie, miałabyś powtórkę z rozrywki. I ma takie oczy jak ja. Słodziak z niej jest niesamowity. Wariatuńcio takie. Wiesz jakie mam super dzieci? Popatrz na Starszego, przecież on wygląda tak jak ty w tym wieku. Wciąz pamietam twoje zdjecie komunijne. Ale byłeś wtedy blondasem, hahaha....Wnuki masz kapitalne, ale to pewnie wiesz, bo widzisz, prawda? Czasami czuję twoją obecność, to dobrze, dziękuję ci za to. Wiesz, są chwile, kiedy potrzebuję wsparcia, a ciebie nie ma.... Wiesz tato, pamiętam, jak opowiadałeś o naszym mieście, o powojennych czasach, o swoich zabawach w Krzyżaków, o topieniu na rzece i co robić, kiedy nas ktoś goni. Teraz uczę tego twoje wnuki. Opowiadam im twoje historie. I swoje. Mają ubaw. Kocham ich śmiechy. Ty też miałeś niezły rechot. I poczucie humoru. Starszy lubi ksiązki, po nas, po tobie, po mnie, po tacie. A pamiętasz jak ci podkradłam ksiazki, które przynosiłeś z biblioteki? Dla mnie był Nienacki, Chmielewska a tobie i tak zaiwaniałam Kosińskiego  A pamiętasz, jak wieczorami siedziałes przy moim łóżku, kiedy chorowałam...uratowałeś mi życie ...gdy śmiejąc się zakrzusiłam sie cukierkiem....smiałam sie krztusząc, gdybyś mnie nie pacnał w plecy umarłambym ze smiechem....
- Mamo -syn znowu chlipał - nie mów już nic, nie mów, nie wytrzymam tego napięcia ...
- Dobrze synku.Kochanie, zapamietaj jedno: rodzic jest ważny w każdym wieku, a czasami jest tak, że ludzi cenimy dopiero po ich odejściu. Kocham cię bardzo i niech każdy dzień będzie naszym świętem, bo niestetty, każdy  może odejść w nieoczekiwanej chwili....





















15 komentarzy:

  1. i mam łzy w oczach..

    dałaś mi do myślenia..

    OdpowiedzUsuń
  2. Wzruszyłam się... poważnie....a poza tym nie jestem wróżką a już dawno mówiłam, że masz talent...i jeszcze ten alkohol - też miała racje...kocham czytać Twoje teksty :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. dzięki :)

      i może w konću jakiś browar, co? :)

      Usuń
  3. moja Ziuta kochana....
    Bo Ty mądra dziewczyna jesteś, wiesz?
    Ale z tym alkoholem to bym tej wróżce jednak nie ufała :P :D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, Chomiczku, niestety nie jestem ......
      A z alkholoem pewnie, że przesadza - w końcu może i z Tobą gdzieś tego browara wypiję, co? :)

      Usuń
    2. No ja właśnie czekam i czekam na tego browara a Ty nawet słowem nie pisnęłas, że do Krakowa jedziesz... może i ja bym coś wykombinowała :P

      Usuń
    3. to się coś kiedyś wykombinuje :) :P

      Usuń
  4. taka wróżka to ma dobrze, właściwie to każdemu Polakowi może mówić o tym alkoholu....i biedny będzie się zastanawiał

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. och, wiele może mówić .....:)

      a ja się nie będę zastanawiać, jaka radość w życiu musi być :) :P

      Usuń
  5. Przeczytałam w napięciu, sporo tu emocji. A że masz talent, to my tu wszyscy wiemy, że jesteś leń też wiemy. :) :) Zresztą, co tu dużo pisać, pięknie to wszystko opisałaś. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję :)

      Takie słowa są jak ......no czuję motywację :)

      Usuń
  6. Dodam tylko, że w przeprowadzonym wywiadzie :D :P u mamy okazało się, ze ojciec jednak nie był zwykłym szeregowwym ....:)

    .

    OdpowiedzUsuń
  7. Odpowiedzi
    1. :DDDD

      jak bede jeszcze raz w Krakowie nie omieszkam pójść, zobaczyć kolejne wydarzenia i usłyszeć prorocze słowa :)

      Usuń