środa, 14 października 2015

Dali and love



Dwie dusze żyją w piersi mej,
A jedna z drugą chce się rozstać
W nieposkromionej jedna chuci
Wniknie w zmysłową świata treść;
A druga padół ten porzuci,
By w górny ojców kraj się wznieść.
(Faust )





1925 Salvador Dali - Akt w wodzie





Gdyby Dali nie spotkał Gali mógłby przez całe swoje życie mazać łajnem po płótnach tworząc gównianą sztukę. Ale owa kobieta, w której zakochał się i to od pierwszego wejrzenia na jej plecy, rzekła mu: 
- Rzuć to!
 I zrobił to.
Od tej pory byli nierozłączni. 




Jose Garcia y Mas "There is no Escape ", 2010, Painting, Oil on canvas,




"Uznała we mnie geniusza, nie wpółobląkanego, ale zdolnego do wielkiej moralnej odwagi" 
Gala chyba naprawdę zakochała się ...

Moralna odwaga...Dlaczego? Bo trzymał gówno w rękach? Czy dlatego, ze był zdolny je porzucić?
Gówno. Moralność. Zło i dobro. I most ucieczki. Relatywizm?

W tej całej historii jedno jest pewne, można babrać się w  kupie i wyjść z niej zwycięsko. Ale czy szczęśliwym?




Podobno szczęście polega na akceptowaniu tego co już się ma ... Hm, a jak to się ma do życia w obozach koncetracyjnych?
A jednak i tam ludzie próbowali jakoś żyć I zakochwiwali się, przyjaźnili. W tej całej kupie destrukcji pojawiały się ogniki życia.





Pomimo głodu, śmierci, chorób, pluskiew, źle ściętych włosów i tej samej kreacji: pasiaków. I drewnianych chodaków zamiast szpilek czy wypastowanych półbutów.

Bo ważne jest, by w cżłowieku dojrzeć to "coś". A potem wciąż to pielęgnować. Dobrym słowem, a nie zarzutami. Dotykiem rąk, a nie grożeniem palcem. Akceptacją, a nie wymaganiami, Wsparciem, a nie arogancją.

Wielka miłość Gali i Dalego w końcu zamieniła się w nienawiść. Czytając o nich odniosłam wrażenie, że ona  zamykała go, by malował, a ona w tym czasie swoim wyciekiem malowała brzuchy innych mężczyzn.

Ale nie mogli żyć bez siebie. On bez niej nie tworzyłby, a ona bez niego to .... nie żyłaby  jak żyła.

Miłość ma różne oblicza.  Sila napędowa życia. Umilacz śmierci.

Sztuka.





A ja kocham  chomika. I jest mi z tym dobrze.








(Arte :P)







(A Was co ujęło w Waszej półowce? :D )



12 komentarzy:

  1. to że mnie akceptuje..
    moimi ułomnościami.

    Aaaa i że jak ktoś mi robi krzywdę.. to stoi obok i walczy..

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Akceptacja ..pomimo wzystko piękna rzecz :)

      Rycerz! :) oby tak zawsze było :)

      Usuń
  2. Związek Dalego i Gali był niezwykły, ale niepozbawiony szaleństwa, czasami chyba graniczący z obłędem.
    A mojej połówce ujęło mnie chyba wszystko, ale najważniejsze są wspólne pasje, do tego jego spokój, opanowanie, wsparcie, jakie mi daje i poczucie bezpieczeństwa. No, kocham go całego. :) :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak jak Fridy i Diego i ....mozna by byłoby wymieniać :)
      Im większe szleństwo w twórczości to i w życiu ....?:) iim więcej obłędu w życiu tym sztuka staje się eskplozją? :)

      Pięknie! :)

      Usuń
    2. Może tak to właśnie działa, czort wie. :)

      Usuń
    3. Czort też nie wie :P :D

      łazi mi po głowie, pomiędzy odkurzaniem a gotowaniem :P :D - epikureizm, libertynizm.....Sarttre i Simone ....

      błądzę myślami :P :)

      Usuń
  3. (Dobroć)
    Z tymi obozach to bym podyskutowała, wiele lat po nich dopiero okazywało się, że to "szczęście" wyraziło z ludzi, ba - nawet przełaziło na kolejne pokolenia. Wierzę, że byli tacy co zapomnieli, żyli, prawdziwie szczęśliwi.

    Ja chyba w życiu nie pragnę wielkiej sztuki, porywczych uczuć. Ciepełko i domowe kapcie. Moje szczęście.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. nie, no jeśli choddzi o obozy to trauma była...przechodziła na kolejne pokolenia.....zachowania ludzi, korzy przeżyli obóz rzutowały na ich dzieci, partnerów etc, o tym nie mówiona

      ale ludzie, pomimo tego, i zalezy ood obozu, starali sie ta zyć,,,tworzac iluzję normalności ratowali sie przed szaleństwem

      widzis.domowe kapcie.a mnie...Martyna mowiła, ze za 100 dolców mozna zwiedzić świat......ech...:)

      Usuń
    2. A ja w polskie góry chcę... ;)

      Usuń
    3. ja też ...mam nadzieję, że w zimie :)

      chyba czasami, jak zyje, tak myśle, nie warto odkładać marzeń na później :)

      Usuń