sobota, 20 czerwca 2015

Mamo, ja chcę brata! a ja chcę siostrę!!


Rano dzieciaki wleciały mi do łóżka i po przywitaniu się, tzn. po dzikich skokach po mnie, zaczęły dyskusje na temat mojego brzucha.
- Może jednak jesteś w ciąży.
- Nie, nie jestem, synu.
- Nooo, a masz taki duży brzuch.
- Duży? Kpisz sobie? - odparłam lekko zirytowana. Jak duży? Kiedy ja oglądałam swój rzekomo duży brzuch dyskusja rozkwitła na dobre.
- A wiesz fajnie by było jakby mama była w ciąży, no nie?
- Tak ale ja chcę brata.
- Nie, ja chcę siostrę.
- Siostry są do kitu. Chcę brata. Będę się z nim bawił i grał.
- Bawić i grać możesz ze swoją siostrą.Uspokójcie się, nie jestem i nie będę w ciąży.
- Ale wiesz, że możesz być w ciąży nawet do 60 roku życia?
Ja nie wiem, czy syn dzisiaj zmierza do przystanku: Uduszony przez matkę.Nie wiem, ale idzie śmiało w tym kierunku...
- Synu, bez przesady, jeszcze trochę i będę mieć okres menopauzy, czyli za Chiny Ludowe nie zajdę w ciążę.
- No to teraz  bądź.No mamamoooo...chcę brata!
- Synu, nawet jak teraz będę w ciąży to będzie między wami 10 lat różnicy. Wiesz co to znaczy?że będziesz mógł chodzić z wózkiem albo pampersy zmieniać niemowlakowi.
- O nie! nie będę nic robił, a pampersy śmierdzą. Fuuuuuuuj.
- To założysz spinacz na nos - wtrąciła się Młoda, jak zwykle z super rozwiązaniem.
- Ja ci zaraz założę...



Dzieciaki pognały tłuc się na własnym terenie, ja zaś dalej oglądam swój brzuch wielki brzuch. Próżność kobieca została poruszona. O nie! Tak dalej być nie może!Postanowiłam biegać. I tak wstaję parę minut po szóstej i zbieram poranną rosę na dresy. Biegam sobie przez około 20 minut. Tydzień biegania i proszę:
- Schudłaś - moja matka coś chce, że tak mówi?
- Ale cycki ci się poprawiły i tyłek, nooooo no! - mężunio też miły. Hm, jakiś Dzień Wariatów czy co? Ja tam nic nie wiedzę ...No ale skoro schudłam to bez wyrzutów sumienia zjadłam czekoladę. Całą. Na pokrzepienie nogi, która po prostu krzyczy z bólu. Czuję każdy mięsień i każde ścięgno. Tej swojej nogi. I albo wzmocni się, albo rozwalę kolano na poprawkę.Ale witać poranek w biegu jest super sprawą. Niezła pobudka. Spompowane płuca nawet długo papierosów nie chcą. A nawet dłużej. Bo siadam gdzieś koło południa na balkonie i zaciągam się. Jak miło. Zresztą spirometria wyszła mi bosko, więc mogę rozkoszować się spacerkiem nikotyny po moich wnętrznościach.Wynik badań zadziwił lekarkę.
- Pięknie. Gratuluję..
- Dziękuję. O jej mówię pani,pani doktor, ze nic mi nie jest.
- Ma pani astmę i proszę brać leki.
- Ale ja od pół roku nic nie biorę.
- JAK TO? Nie może pani tak robić, to podstępna choroba...
- Dobrze, będę brać.
Co miałam powiedzieć? Po tym jak na swoje wejście do gabinetu przesiedziałam cztery godziny w poczekalni to już wojować mi się nie chciało. Na następnej wizycie kolejne testy i badania. Pod koniec roku mam zarejestrować się na wizytę, bo do końca 2015 nie ma już miejsc. Dobrze, ze nic mi nie jest, bo inaczej kiepsko byłoby. Nie ma to jak NFZ i jego limity.A mówi się, ze Polska to kraj ....co to za kraj.
W każdym bądź razie po tych czterech godzinach spędzonych pod gabinetem lekarskim miałam biegający dzień. Poleciałam szybko do przedszkola i biegusiem do domu. W domu trzeba było nakarmić dzieci, wyprasować ubrania i znowu biegusiem podążyliśmy na uroczyste zakończenie edukacji przedszkolnej Młodej. Program artystyczny był cudowny. Zachowanie Młodej mniej cudowne. Inne dzieciaki śpiewały, dały się wciągnąć w atmosferę, Młoda zaś jak to Młoda, swoim zachowaniem zaznaczyła, że jest inna. Tak jak podczas Pikniku Przedszkolnego. Oto mecz piłkarski, dziewczyny biegają za piłką, a Młoda idzie za nimi z palcami w buzi ze spuszczoną głową. Burmistrz wręcza jej medal a ona oburzona mówi, ze nie chce go i nie daje sobie założyć, ba! ściąga koszulkę piłkarska z siebie.
- Młoda, a dlaczego okręcałaś spódniczkę wokół palców pokazując wszystkim majtki?
- Bo nudziło mi się!!!
No tak. Młoda jest wiecznie znudzona. Co robić? Taki urok.Ale nad dyscypliną córki będziemy musieli popracować.
Syn zaś wciąż jest grzecznym uczniem. Natomiast zdumiewa mnie zachowanie jego kolegi. Karolek nieustannie rozmawia na lekcjach, bije innych uczniów, jest złośliwy, codziennie dostaje uwagi, i codziennie jest to samo. Czy rodzice nie reagują? A co będzie później? Kiedyś nauczyciel dał linijka po łapie i był spokój. A teraz? Mam takie wrażenie, że nauczyciel nawet rodziców za bardzo nie chce wzywać do siebie. Nie wiem...Nie jestem za przemocą, ale uczeń klasy drugiej nie powinien aż tak ignorować nauczycielki. Kiedy zaś rodzice obudzą się będzie za późno, bo takie dziecko będzie i ich miało w nosie.
- Młoda, a ty wiesz, że w szkole będziesz musiała siedzieć w jednym miejscu i nic nie mówić?
- Nie będę gadać. Chcę pani słuchać i uczyć się.
Siadłam z wrażenia i zapowietrzyłam się. Jeszcze trochę potrwało zanim moja mina wróciła do normalności.
- Taaaaak???
Cud nad miską truskawek. CUD. I oby tak było.A jak będzie, kto wie? Jakoś w to nie wierzę...Albo będzie zasypywać pytaniami, albo śmiechem, albo faktycznie cicho będzie siedzieć z nieśmiałości. My za nia nie nadążamy. Jest po prsotu nieobliczalną istotą.
Ostatnio Starszy przyleciał do domu naskarżyć na Młodą:
- Mamo, a Młoda podeptała kwiatek i sąsiadka mówi,że nie może deptać kwiatków, a Młoda zaczęła się kłócić z nią, pytając: "A który to ja kwiatek nadepnęłam?. Ona jest niemożliwa. Zrób coś z nią ...
Stary Maleńki i Wielka Niewiadoma wypisz wymaluj Mooniek i Arte. Nie pozostaje mi nic innego jak syna wyluzować, a Młodą usztywnić.











4 komentarze:

  1. Ha, ha :) Tylko nie pomyl dzieci w tym usztywnianiu i wyluzowywaniu. :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Proszę, proszę, nie pal, nie pal! Biegaj, chudnij i ciesz się tymi swoimi cudownymi dzieciakami (absolutnie ich nie modyfikuj!!!!)
    Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Serio biegasz????? PODZIWIAM i SZACUN :D
    Ja też już schudłam 3kg :D ale tylko dlatego, bo nie mam czasu jeść :D Polecam pracę rezydentki :P

    OdpowiedzUsuń
  4. Ja sama jeszcze kilka lat temu marzyłam o małej siostrzyczce ;]

    OdpowiedzUsuń