wtorek, 26 maja 2015

mieszanka




- Ja nie mam mamy - rzekła córa przytulając się do mnie.
- Nie??? A gdzie twoja mama?
- Wiesz umarła. Ale jesteś do nie podobna, jak to się stało?
- Wstałam z trupów, znaczy zmartwychwstałam.
- A dlaczego gadasz?
- Mówię, bo ty masz uszy.
- A powiedz coś?
- Beeee - - beknęłam żartobliwie.
- Wiem co powiedziałaś!
- Mrrrr.... - zamruczałam.
- Że mnie kochasz i ze jestem fajną dziewczynką.
Machając energicznie głową na "tak, tak" przytuliłam swoje boskie dziecko, mojego małego demona.

Z zakupów wpadliśmy od razu po syna do szkoły. 
- Ufff złapaliśmy cię, bo byś zmókł nieziemsko.
- I zimno jest - odpowiedział syn pakując swój zadek na tylne siedzenie.- O kwiaty! dla kogo?
- Dla mojej mamy i mamy twojego taty, wiesz bo dzisiaj jest dzień matki odparłam z lekkim przekąsem.
- Tak? To dać ci kwiatki? Trzymaj! -mówiąc to  z brechtem próbował wręczyć mi bukiet róż. Po chwili wyciągnął z tornistra wielkie serce, laurkowe serce i wręczając rzekł: 
 - Kocham cię, mamo.
- Wiem, przez chwilę.
Hahahaha...

Stoję pod Urzędem Miasta w oczekiwaniu na Moonka. Nagle pojawiła się znajoma twarz. Na moim czole wyskoczył zmarch, znaczy zaczęłam szybko myśleć. Mam! Mąż kuzynki męża. Dzizas, połapać się w tych koligacjach i nazwach to gorzej niż skumać konstelacje.
- A ty co na kawę do burmistrza pędzisz?
- Hahaha, daj spokój, z pisiorami nie piję.
Rozmowa zeszła na rodzinne tematy. Gadka leci sobie jak piosenka w radio, a tu nagle mężczyzna na schody wpada niczym rączy źrebak i ......bach! Nieźle wyrżnął, ...
- Panie, nie musisz mi się kłaniać, to nie ja wygrałam wybory - zbrechtałam. Facet podniósł się, otrzepał ręce, kolana i rzekł ze śmiechem:
- Szkoda, bo przynajmniej byłoby na kogo popatrzeć.
- To następnym razem będę kandydować -odparłam z uśmiechem.


I szłam miastem swym i patrzyłam na miasto swe i zamarzyłam o pięknym dniu. Odkryłam bowiem wiele ciekawych architektonicznych niuansów. Co też nuda robi z człowiekiem. Otwiera oczy szeroko. Nie biegiem, a człapem człek idzie i patrzy.I widzi, bo jeszcze ma głowę podniesioną. Bo jeszcze ma ..... A potem zaczyna się stan zwisu totalnego. I klapa totalna. 
Póki co, dostaję zajoba od monotonii. Pogoda też jest lekko drażniące. Te krople grają na strunach wkurwu, fałszując przy tym okropnie. Miał być rower, wycieczki, dbanie o formę, rozruch a jest.....Zaczyna powoli trafiać mnie szlag. I co z tego? Kolejna kawa, kolejne niespokojne bicie serca, jakby ktoś chwycił je swoje dłonie i modelował. Proszę, oto figurka osła ...baobab, ...kaktus....gówno.







A od 8 czerwca książki w Biedronce po 4,99.....



6 komentarzy:

  1. Dzieci, te małe "demony", to treść naszego życia. Pozdrawiam w Dniu Matki :) i życzę samych radości.

    OdpowiedzUsuń
  2. Dzieci nieodrodne - podobne do Mateczki swej! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. hahahaha, Mloda to..... .ja się zaczynam bać :D

      Usuń
  3. Z pisiorami nie pijesz, a tu trzeba by jednak zacząć. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oj, nie ma takiej opcji - Bóg, honor i Ojczyzna :D

      Usuń